Reklama

O wyższości

02/09/2023 08:00

Felieton Jerzy Ogonowski. Tygodnik Płocki

Nie będzie tym razem o wyższości jednych świąt kościelnych nad innymi. Nie ten czas… Ani o wyższości cywilizacji. Zachodu nad Wschodem na przykład. Albo odwrotnie. Zanim wyjaśnię o czym będzie ten tekst, przywołam myśl Ryszarda Ochódzkiego, prezesa klubu Tęcza. Rozchodzi się o to, żeby plusy nie przysłoniły wam minusów, powiedział pan Ryszard do zawodniczek wyjeżdżających na zgrupowanie do stolicy kraju kapitalistycznego. 
Są wakacje, ludzie podróżują... Ja też, chociaż  wielkim globtrotterem nie jestem. I właśnie wypad do stolicy Czech skłonił mnie do podzielenia się z Szanownymi Czytelnikami kilkoma spostrzeżeniami  „w temacie” zasygnalizowanym powyżej. Niedawno obchodziliśmy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Za miesiąc z kawałkiem będzie smutna rocznica jego upadku. Ileż papieru zapisano gorącymi polemikami na temat sensu tego zrywu! A zwłaszcza tragicznych skutków. W Pradze też było powstanie. Trwało cztery dni, od piątego do dziewiątego maja czterdziestego piątego roku. Efekty? Warszawa zrównana z ziemią, Praga… Nie muszę kończyć, Szanowni Czytelnicy dobrze wiedzą!
I teraz do rzeczy. Różnymi ścieżkami biegną losy krajów, miast, ludzi… Czasem mamy na to wpływ, czasem nie. Wróćmy do tematu widzianego przez pryzmat kaprysów historii. Są kraje czy miasta, dla których była ona nadzwyczaj łaskawa. Oszczędziła im kataklizmów, wojen, najbardziej postępowego ustroju w dziejach, który miał być drogą do powszechnego dobrobytu i szczęścia… To owe plusy z wypowiedzi prezesa Ochódzkiego. A minusy? Jeśli porównamy nasz piękny kraj i któryś z tych szczęśliwych, nie dotkniętych wojną ani komunizmem, na przykład naszą stolicę z Paryżem, Brukselą, czy choćby wspomnianą wyżej Pragą, to te minusy widać gołym okiem. U nas pachnie nowością. Jeśli ktoś miał przyjemność poruszać się metrem paryskim i warszawskim, to wie doskonale o czym piszę. Ale tych przykładów jest na pęczki. Budynki, ulice, chodniki, domy poza miastami… U nas kłuje w oczy powszechna nowość. Wojna zniszczyła nam stare obiekty, albo nie udało się ich zbudować z powodu „ustroju sprawiedliwości społecznej”, to budujemy teraz. Zgoda, najczęściej na kredyt, który będą pewnie spłacać nasze dzieci i wnuki, ale jaki piękny efekt… 
I jeszcze na chwilę wróćmy do Pragi, by zwrócić uwagę na jeden szczegół. Zasadniczo różniący ją od Warszawy na przykład. Tam nie uświadczysz tablic z emblematami unijnymi głoszących, że ten i ów obiekt powstał przy udziale środków z funduszy europejskich. Ja po kilkugodzinnym spacerze nie odnotowałem ani jednego! Dlaczego? Nie biorą kasy z Brukseli? A może te tablice to twórcza myśl naszych urzędników, a nie wymóg eurobiurokratów? Ciekawe…

Jerzy Ogonowski 

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości