Rozwścieczony duży pies zaatakował kobietę w parku za Domem Technika przy Kazimierza Wielkiego. Gdy poszkodowanej udało się uciec, wściekłe zwierzę próbowało atakować bawiące się tam dzieci i opiekujące się nimi matki. Tylko dzięki zdecydowanej interwencji policji nie doszło do tragedii. Mrożące krew w żyłach sceny rozegrały się w Parku przy Kazimierza Wielkiego około godziny 13.00 w czwartek, 12 kwietnia. – Duży pies nagle wyskoczył z dołu od strony Wisły i zaatakował malutkiego psa, którego na spacer wyprowadziła właścicielka. Gdy kobieta próbowała go bronić, zwierzę zwróciło agresję wobec niej. W końcu kobiecie udało się uciec, chociaż agresywny pies zniszczył jej odzież – opowiada jedna z matek, która w tym czasie była na spacerze ze swoim dzieckiem. Wystraszone matki wezwały policję. Na przyjazd funkcjonariuszy trzeba było poczekać kilka minut. Jednak kiedy już zjawili się na miejscu, działali zdecydowanie. Płock nawet obiegła plotka, że strzelali, zmuszając spacerowiczów do ukrycia się za murkami. Tej informacji zdecydowanie zaprzecza oficer prasowy płockiej policji. Także świadkowie wydarzeń, z którymi rozmawiał nasz reporter, nie zauważyli, żeby policjanci użyli broni. Agresywnego psa udało się błyskawicznie zapędzić na posesję jego właścicieli. Właścicielka zwierzaka została ukarana kilkusetzłotowym mandatem. – Tylko z czego zapłacę, jak mam 560 złotych emerytury, ale oczywiście przyjmuję mandat. Pies wyskoczył za furtkę, kiedy ktoś wychodził z naszej posesji. Zawsze tak robi, ale nigdy nikogo nie zaatakował. Także wobec domowników nie jest agresywny. Nie mogę tylko dać sobie z nim rady. Kiedyś tak mnie przewrócił, że złamałam sobie rękę. Chętnie go oddam – żaliła się właścicielka agresywnego psa. Matki, które często odwiedzają park za Domem Technika, często już tego psa widziały, Zawsze biegał swobodnie po alejkach i trawnikach. Nigdy jednak nikogo nie zaatakował. Tym razem jednak coś wywołało agresję u zwierzaka. – Żeby chociaż miał założoną obrożę, to może udało by się do niego podejść i przytrzymać, tym bardziej że wszyscy tu wiedzą, w którym domu mieszka. Mogłyśmy tylko stanąć wokół naszych dzieci i umierając ze strachu bezradnie czekać na policję – opowiadają matki. To niejedyny w tym roku przypadek interwencji policji wobec agresywnego psa. Kilka tygodni temu na ulicy Kutnowskiej dwa owczarki niemieckie zaatakowały kierowcę, którego właśnie legitymował patrol z Sekcji Ruchu Drogowego. Policjanci bez wahania sięgnęli po broń i oddali kilka strzałów w powietrze. Wystraszone zwierzaki uciekły na swoją posesję, a ich właściciel został ukarany kilkusetzłotowym mandatem. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze