W hali w Borowiczkach młodzi tenisiści stołowi z powiatów: płockiego grodzkiego i ziemskiego, gostynińskiego, sierpeckiego i sochaczewskiego, walczyli o 12 miejsc premiowanych awansem do finału wojewódzkiego o puchar 5 Redakcji. Najlepsi zagrają o medale 28 kwietnia w Różanie w powiecie ostrołęckim. W płockim finale nie zagrali wszyscy najlepsi tenisiści stołowi z rejonu płockiego, część z nich walczyła w Gdańsku w Mistrzostwach Polski, inni mieli limity w swoich kategoriach wiekowych i bez gier w turnieju rejonowym mieli miejsce w finale wojewódzkim. Niemniej i tak emocje były ogromne. I chociaż nie zauważyliśmy łez u tych, którzy od stołów odchodzili pokonani, to wiadomo, że łatwo nie było. W najmłodszej grupie chłopców zgodnie z przewidywaniami zwyciężył Arkadiusz Joachimowicz z Jeżewa. Młody tenisista z trybun oglądał zmagania swojego kolegi, Arka Kalisza, który walczył o II miejsce, premiowane awansem do turnieju finałowego, z Michałem Nowakiem z Sochaczewa. Zawodnik z Jeżewa zwyciężył rywala i zadowolony odchodził od stołu. Oczywiście poprosiliśmy go o opinię po spotkaniu. – Myśleliśmy, że będzie znacznie trudniej, bo do walki o miejsce premiowane awansem włączy się Mateusz Krzewicki ze Słubic, ale on pojechał do Gdańska. Mateusz jest dobry, ale mój partner Arek Joachimowicz już z nim wygrał w tym roku. Mecz o III miejsce wcale nie był taki trudny. Rzeczywiście już przegrywałem, ale posłuchałem rady trenera i wygrałem. Mateusz Krzewicki rzeczywiście wystartował w Gdańsku w Mistrzostwach Polski żaków. Otrzymał dziką kartę do udziału w zawodach i limit do startu w mistrzostwach województwa w Turnieju 5 Redakcji. To na razie, jak mówi jego tata i trener Dariusz Krzewicki, jedyny słubianin, który odnosi sukcesy, ale wkrótce o dzieciakach ze Słubic będzie bardzo głośno. D. Krzewicki jest pewien, że stanie się to dzięki pracy jego i żony Iwony, jako trenerów, ale duży udział będzie miał wójt Józef Walewski, który dba o młodych zawodników, uczniów SP Słubice, funduje nagrody w turniejach, pomaga w finansowaniu wjazdów na zawody. Taki turniej tenisa stołowego dla dzieciaków sprawia, że o wójtach gmin mówi się bardzo często. Choćby o wójcie gminy Zawidz, Wojciechu Gajewskim, który ma pod opieką dwie szkoły, w których trenuje się tenisa stołowego: w Jeżewie i Grąbcu. – My jesteśmy w cieniu szkoły z Jeżewa – tłumaczy Eugeniusz Kozicki z SP Grąbiec. – Nasi zawodnicy, a jest ich sześcioro w 59 osobowej szkole, pokazali się w Płocku całkiem dobrze. Anna Konopińska wywalczyła III miejsce w kategorii żaczków. Co prawda nie awansowała do finału wojewódzkiego, ale to i tak duży sukces. Przy szkole działa klub, Grąbczaki, ale trudno liczyć na sponsorów. Trenujemy na lekcjach wychowania fizycznego i po godzinach lekcyjnych, szukając nowych talentów. Mimo problemów zajmujemy zawsze II miejsce w powiecie sierpeckim, po Jeżewie. A z zawodnikami z Jeżewa przyjechał na turniej do Płocka trener Wiesław Renflaisz, którzy wspólnie z Andrzejem Nadrowskim prowadzi zajęcia z dziewczynkami i chłopcami ze szkoły podstawowej. – Na turniej finałowy przyjechaliśmy w 14-osobowej grupie – wyjaśnia. – Możemy te finały uznać za sukces. Zwyciężyli: Arek Joachimowicz, Ewelina Brygier i Jarek Kozakiewicz. II miejsce zajął Daniel Nowakowski, a na III zakończyła zawody Magdalena Ogrodniczak. Wszyscy są na pewno zmęczeni w końcówce sezonu, ale jeszcze będąwalczyć w ostatnich zawodach. W Jeżewie w szkole podstawowej trenuje około 30 zawodników. Jest to jedyna szkoła, w której były rozgrywane eliminacje do finału powiatowego. – Zawodnicy z Jeżewa nie mają czasu na odpoczynek – wyjaśnia trener Renflaisz. – Od razu w środę jedziemy do Wrocławia na Mistrzostwa Polski LZS, zawodnicy zakwalifikowali się do finałów Igrzysk Młodzieży Szkolnej, grają w lidze, w turnieju, a ten sezon był wyjątkowo pracowity. I muszę powiedzieć, że nie byłoby szans na udział w tylu zawodach, gdyby nie pomoc wójta Gajewskiego. Zawsze możemy liczyć na pojazd, który zawiezie nas na turnieje. Poza tym wójt jest wielkim kibicem zawodników, przychodzi na zawody, kibicuje tenisistom, słowem – robi co tylko może. Ewelina Brygier jest uczennicą Gimnazjum z Zawidza, ale nadal trenuje pod okiem Andrzeja Nadrowskiego i W. Renflaisza w Jeżewie. – No można tak powiedzieć, że wygrałam, zgodnie z planem. Teraz przede mną dwa ważne starty. Najpierw we Wrocławiu w Mistrzostwach LZS, a potem w Różanie turniej wojewódzki. Na razie moim najcenniejszym sukcesem jest Mistrzostwo Mazowsza, wywalczone z Magdą Ogrodniczak. A, jeszcze zapomniałam, że wystartuję w finałach Igrzysk Młodzieży Szkolnej. Ewelina trenuje dwie do trzech godzin dziennie. – To zależy, jakie zawody czekają w weekend – tłumaczy. Jest uczennicą, i to bardzo dobrą, gimnazjum, gra w szkolnej orkiestrze. Na pytanie, czy ma jeszcze czas na inne rzeczy, odpowiada – Oczywiście, może mniej niż koleżanki, ale mam czas na obejrzenie ulubionego serialu, a oglądam „Zagubionych”, także na spotkania z przyjaciółkami. Ale to tylko wtedy, gdy nie mam zawodów. Zgodziła się z nami, że jest bardzo dobrze zorganizowana. W grupie średnich tenisistek zwyciężyła Karolina Komosińska, uczennica SP nr 18 w Płocku, zawodniczka Nadwiślanina Płock. – Z całego turnieju najtrudniejszy był finał – opowiada. – Walczyłam z Martą Banaszek z Budek Piaseczyńskich, zawodniczką, która startowała w tych zawodach z nr 1. Nie było łatwo, bo miałam świadomość, że przed rokiem przegrałam w rejonowych finałach. Ale wtedy była inna sytuacja, bo miałam limit, teraz musiałam wywalczyć awans sama. Karolina wyjaśnia, że jest uczennicą V klasy sportowej, jest wychowanką Agnieszki Domarskiej, nauczycielki wychowania fizycznego w szkole. – Ja jeżdżę na wszystkie zawody, w których szkoła bierze udział. Wiodącą dyscypliną jest lekka atletyka, ale tenis stołowy jest dla mnie najważniejszy. Trenerem Karoliny w Nadwiślaninie jest Mateusz Krzewicki, najstarszy syn wspomnianych wcześniej państwa Krzewickich, laureat wcześniejszych turniejów o Puchar 5 Redakcji. Na pytanie, dlaczego zajął się właśnie Karoliną, bez zastanowienia odpowiedział: – Ona jest teraz najlepsza w Płocku, a swoim stylem gry najbardziej przypomina moją siostrę Majkę, która już nie reprezentuje województwa mazowieckiego w zawodach. Najważniejszymi zawodami dla Karoliny będą Mistrzostwa Mazowsza, które odbędą się w weekend w Nadarzynie. Na razie myślimy o tych zawodach, po nich przyjdzie czas nad wypracowaniem taktyki na turniej o puchar 5 Redakcji. Nie do końca z występu swoich podopiecznych był zadowolony trener Arkadiusz Rutowski z Gostynina. – To co mieliśmy osiągnąć, to właściwie się udało – powiedział. – Liczyłem, że lepiej zaprezentuje się Karolina Garstka. Wczoraj, w zawodach wojewódzkich zajęła II miejsce, dziś w rejonowych, dopiero IV. Ale cieszymy się z tego, że nadal jest w czołówce. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze