Mija w mieście kolejny tydzień z widmem czającego się wszędzie koronawirusa w tle. Jeszcze się oficjalnie do Płocka nie wprosił, a już mamy go serdecznie dosyć. Zwłaszcza najmłodsi płocczanie, którzy z jednej strony – dla swojego bezpieczeństwa - nie chodzą do szkoły, a z drugiej nie mogą wychodzić z domu. Zresztą i tak nie ma po co. Na ulicach, podwórkach, parkach same zakazy. „W związku z zagrożeniem epidemicznym i w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców przypominamy, aby nie korzystać z palców zabaw, siłowni terenowych i obiektów sportowych. Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie swoje i innych” - to apel ratusza. „Zwracamy się z prośbą do rodziców, by kontrolowali, co robią ich dzieci i gdzie się znajdują. Prosimy nie zapominać, że odpowiedzialność za zachowanie niepełnoletnich spoczywa przede wszystkim na rodzicach i opiekunach” uczula z kolei Straż Miejska w Płocku. A jak stosujemy się do wytycznych?
- Od 13 do 19 marca strażnicy miejscy przeprowadzili samodzielnie 87 kontroli obiektów handlowych i placów zabaw pod kątem grupowania się dzieci i młodzieży podczas trwania kwarantanny. Do dyżurnego Straży Miejskiej wpłynęło od mieszkańców w powyższym temacie 61 interwencji – informuje Jolanta Głowacka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku.
Co przeszkadzało płocczanom? Z czym zgłaszali się do strażników? Sygnały dotyczyły dzieci, jeżdżących na hulajnogach i rowerach; grupek młodzieży spotykających się na osiedlach, głównie do południa, zanim rodzice wrócą z pracy; ale też matek, które zabierają dzieci na place zabaw i gawędzą ze sobą towarzysko. Niby nie ma zakazu wychodzenia na ulice... Ale wszyscy wiedzą, że dla ogólnego dobra należy jak najbardziej ograniczać wyjścia.
- Z naszej strony prowadzone działania prewencyjne i profilaktyczne odbywają się na zasadzie informowania przede wszystkim dzieci i młodzieży, która może w takich miejscach przebywać o zagrożeniach, jakie się z tym wiążą – mówi rzeczniczka prasowa SM w Płocku. Podstawą prawną jest ustawa o strażach gminnych, gdzie w art. 11 jest zapis o informowaniu społeczeństwa o skali i rodzajach zagrożeń.
- Na razie naszymi narzędziami jest perswazja i przemawianie młodym ludziom do rozsądku. W uzasadnionych przypadkach będziemy, także nieletnich legitymować, a w skrajnych przypadkach informować o ich zachowaniu rodziców i szkoły – dowiadujemy się w Straży Miejskiej.
Poza Strażą Miejską także pracownicy monitoringu miejskiego mają natychmiast reagować w przypadku ujawnienia przebywania w miejscach publicznych większych grup osób nieletnich.
Przy czym nie tylko nieletni są uczulani, by jednak spacer skrócić i wrócić do domu. Strażnicy takie pogadanki profilaktyczne prowadzą też z seniorami, którzy korzystając z pierwszego wiosennego słońca coraz chętniej przesiadują na ławkach, a przecież należą do grupy najbardziej narażonej na atak koronawirusa.
Ogólnie telefon interwencyjny Straży Miejskiej nie milknie. I właściwie to - poza drogą e-mailową - jedyna dziś możliwość kontaktu ze Strażą Miejską. W komendzie przy ul. Otolińskiej ograniczone są bowiem przyjęcia interesantów. Nie działa też płockie biuro rzeczy znalezionych, którym opiekuje się Straż Miejska.
Telefony dzwonią jednak cały czas. Głównie w sprawie koronawirusa, a właściwie braku ostrożności przed nim. Chodzi jednak nie tylko o niekontrolowane wyjścia młodzieży, ale też np. o brak zachowywania odstępów w kolejkach w sklepach. Przy okazji nie zapominamy też o zgłoszeniach, że sąsiad nieprawidłowo zaparkował samochód.
Patrole reagują na każde zgłoszenie. Jeżdżą również do osób bezdomnych. Kilka razy dziennie konieczna jest wizyta w izbie wytrzeźwień, by dowieźć tam osoby będące pod wpływem alkoholu. Pracy więc w tych trudnych ostatnich dniach nie brakuje. Na szczęście strażnicy są odpowiednio zabezpieczani. W radiowozach wożą kombinezony, mają ze sobą maseczki i komplety rękawiczek jednorazowych na zmianę. Samochody Straży Miejskiej po zakończeniu służby są odkażane i specjalnie ozonowane.
BeeS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze