Reklama

„Nie oddam podręcznika!”

13/09/2016 12:51

Jeszcze poprzedni rząd wprowadził tzw. „darmowy podręcznik” w szkołach podstawowych (w klasach pierwszych, drugich i czwartych) i w gimnazjach (w klasach pierwszych), obecny kontynuuje dzieło poprzedników. Rok szkolny się właśnie zaczął, więc bibliotekarki dwoją się i troją, aby dokonać podmiany „wypożyczonych” uczniom podręczników. Ich dotychczasowi dysponenci oddają wysłużone podręczniki, by mogli przejąć je ich następcy, a sami otrzymują od państwa nową pulę na następny rok. Ciekawe, czy odbywa się to bez bólu. Ja, kiedy chodziłem do szkoły, za żadne skarby nie oddałbym do końca nauki ukochanych podręczników. To były dobre książki, mimo że panowała tzw. „komuna”, nie było wolności i nikt nie słyszał o żołnierzach wyklętych. No więc ciekawi mnie, czy współcześni uczniowie cierpią, kiedy muszą rozstać się ze swoim podręcznikiem, czy rozdzierają szaty, odmawiają jedzenia, byle tylko obronić „swój” podręcznik. Nie jestem naiwny, wiem, że tak się nie dzieje. Dziś podręczniki są tak liche, że nikt się do nich nie przywiązuje, nikt ich często nie potrzebuje, nierzadko jest tak, że nauczyciel w ogóle nie poleca uczniom podręcznika albo poleca, bo musi, ale potem i tak z niego nie korzysta lub robi to bardzo rzadko.
Być może nawet państwo się zorientowało, co jest grane z podręcznikami, i żeby nie naciągać rodziców na zbędne wydatki na nieprzydatne podręczniki, a przy tym chcąc ukryć swoją wstydliwą przecież nieudolność w dziedzinie ich tworzenia, wprowadziło „darmowy podręcznik”, który wystarczy wypożyczyć i pozbyć się go jak najszybciej, gdy okaże się niepotrzebny i nikt nie będzie po nim płakał. Oj, w grobach się przewracają nasi przodkowie z Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, tej agendy Komisji Edukacji Narodowej, która wydała tak znakomite podręczniki szkolne, że służyły nie tylko szkołom XVIII-wiecznym, ale także długo potem przez cały okres zaborów. Wzorowali się na nich twórcy podręczników międzywojnia, i stały się wzorem dla wrednych komunistów, którzy na pewno, czego jak czego, ale podręczników szkolnych, jak i w ogóle całej organizacji systemu kształcenia wstydzić się nie muszą. Dopiero gdy nastały czasy wyzwolenia i zatriumfowała wolność, o jaką walczyli żołnierze wyklęci, wszystko nagle zburaczało, zapanował cudowny kapitalizm i moda, żeby szkoła dostarczała pracowników na rynek pracy, a nie rzetelnie kształciła i wychowywała ludzi, zgodnie z celami, jakie określa społeczeństwo przez wyraziciela swoich dążeń, czyli państwo.
Niechęć do podręczników szkolnych, jaką zaszczepia współczesne państwo swoją nierozważną polityką w tej dziedzinie, skutkuje i tym, że młodzi ludzie biorą rozbrat z książką niekiedy już na całe życie. Nie dziwmy się, że coraz częściej powtarzane jest larum takich instytucji jak Biblioteka Narodowa, czy Polska Izba Książki, że Polacy nie czytają i nie kupują książek. Jak mają polubić czytanie i polubić gromadzenie książek, kiedy poleca się im podręczniki irytująco słabe, a przy tym wszystkim zaszczepia się im niedobry zwyczaj pozbywania się książek. Tylu „ekspertów” powołały nowe władze oświatowe, to może wymyślą wreszcie coś sensownego, żeby te patologiczne zjawiska zapoczątkowane przez poprzedników zahamować i przestać głupimi podręcznikami infantylizować dzieci i młodzież oraz zniechęcać do czytania.

Wiesław Kopeć

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości