Wisła nigdy w historii pojedynków z Widzewem nie wywalczyła w Łodzi punktu. Nawet wtedy, gdy przeciwnik spadał do II ligi i nie wygrywał z nikim, to z płocczanami udawało się zdobywać komplet punktów. W meczu 21 kolejki Nafciarze wywalczyli punkt, ale wychodzący ze stadionu kibice głośno się zastanawiali, czy rzeczywiście wywalczyli? Bo można wiele powiedzieć o tym, co działo się na stadionie, ale walki tam nie było żadnej. Był to na pewno najnudniejszy mecz w całej kolejce. Od pierwszych minut spotkania wyraźnie było widać, że obie drużyny będą usatysfakcjonowane remisem. I z tym, choć trudno, można się zgodzić, ale kibice kupili bilety by obejrzeć mecz, widowisko, przeżyć trochę emocji, zrezygnowali z wypoczynku w ciepły sobotni wieczór, by dopingować piłkarzy, by wraz z nimi uczestniczyć w wydarzeniu sportowym. Tymczasem obie drużyny zagrały fatalnie, zlekceważyły niemal 8 tysięcy widzów, nie tylko od początku grając na remis, ale z każdą minutą potwierdzając nieśmiałe podejrzenia niektórych widzów, że remis został po prostu umówiony. Gospodarze w całym meczu oddali tylko jeden celny strzał, w II połowie, a jego autorem był Krzysztof Sokalski, który dostał piłkę po rzucie wolnym, wykonywanym przez Jakuba Wawrzyniaka. Zaskoczony Sokalski, który chyba przestraszył się, że może zdobyć gola, strzelił bramkę głową prosto w Roberta Gubca. Wisła tych celnych strzałów oddała nieco więcej, bo aż dwa. Bramkarza Widzewa próbowali pokonać: Adam Majewski i Sławomir Peszko. Niestety, żaden z dwóch strzałów nie sprawił żadnych trudności Bartoszowi Fabiniakowi, który pozostał do końca meczu z czystym kontem. O poziomie tego spotkania nawet trudno mówić, na pewno nie było I-ligowe. Po meczu piłkarze cieszyli się, że nie stracili gola, że nareszcie nie muszą się zastanawiać, kto zawinił, kogo obwiniać za porażkę. Niestety, zero z tyłu wcale nie oznacza dobrej gry obrony, a jedynie nieudolność i niechęć do oddawania celnych strzałów na bramkę przez piłkarzy Widzewa. Po meczu trener Josef Csaplar ze swoistym humorem, który rozbawił dziennikarzy powiedział: – W każdym meczu chcemy wygrać, dlatego w Łodzi nie chcieliśmy grać defensywnie, ale ofensywnie i agresywnie. Nie mieliśmy jednak dogodnych szans na strzelenie rywalom gola. Podział punktów jest sprawiedliwy. Przyznać trzeba, że podział punktów jest sprawiedliwy, tylko czy obie drużyny zasłużyły na to, by po tak fatalnym spotkaniu, dodać sobie do dorobku po punkcie? Natomiast wzbudzić musi zdziwienie, że trener nastawia się na grę ofensywną i wystawia... jednego napastnika, Sławomira Peszkę, który nawet w wysłanym przed rundą do PZPN zgłoszeniem zawodników, jest określany mianem pomocnika. To skąd miała się wziąć ta agresywność i ofensywność poczynań zespołu? Trener Widzewa Michał Probierz miał jeden powód do radości, czyli jeden celny strzał oddany przez 90 minut przez swoich zawodników. – Chcieliśmy odskoczyć Wiśle, ale się nie udało. Mieliśmy jedną stuprocentową sytuację. Rywale nie mieli takiej okazji jak my. Dla nas ten remis jest bardzo cenny, bo utrzymujemy 6-punktową przewagę nad Wisłą i mamy lepszy bilans w bezpośrednich pojedynkach. Przed drużyną jest teraz trudny mecz z Legią. Czy uda się pokonać rywali, by wreszcie zapracować własnym wysiłkiem, a nie decyzjami PZPN, na bezpieczne miejsce w tabeli? Różne źródła podają różne tabelki. Jedne uwzględniają decyzję PZPN o karnym zdegradowaniu Arki do II ligi, a Górnika go III ligi, za udział w korupcji, inne nie uwzględniają. Jedne dodają Wiśle i Widzewowi po 3 punkty za walkowery, inne nie. Nam bardziej podoba się ta tabelka z powodu nagłego awansu Wisły na XIII miejsce w tabeli, choć na boisku drużyna nie zrobiła nic, co by ten awans usprawiedliwiało. Do końca tego wyjątkowo nieudanego sezonu pozostało kilka kolejek. Wszyscy oczekują zmian w drużynie, w sztabie szkoleniowym, także w klubie. Wisła ma zagwarantowany przez PKN ORLEN udział w następnym sezonie, warto byłoby udowodnić, że jej się to należy. Na razie zespół robi wszystko, by kierownictwo firmy żałowało swojej decyzji. Nie pozostaje nam więc nic innego jak czekać na koniec sezonu i konieczne zmiany. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze