Reklama

Na prawdzie czy na kłamstwie?

19/11/2015 10:31

To na czym właściwie będzie budowana nowa Polska? Ten rząd miał być inny niż poprzedni, miał być rządem wysokiej etyczności, chrześcijańskiej etyczności, a to poważne wyzwanie. Nie ukrywano tego w kampanii wyborczej, oczekiwano tego i to oczekiwanie przełożyło się na wynik wyborczy. Na hasłach odnowy moralnej, „dobrej zmiany” ta ekipa szła do wyborów i tej idei ludzie zaufali, a Kościół pobłogosławił na antenie i na ambonie. Tymczasem zaraz po wyborach zaczęto kombinować i kombinatorstwo jakoś uzasadniać. Po pierwsze, mogłoby mi być wszystko jedno, czy pan Macierewicz będzie, czy nie będzie ministrem obrony, a Gowin „wybierze sobie”, jaki zechce resort. Nie postrzegam pana M. tak, jak kreują jego wizerunek liberalne media. Jest mocny, odważny, a w tym resorcie kogoś takiego potrzeba, ale są zasady, które raz złamane łamane będą potem coraz łatwiej i coraz częściej. A zdaje się, że przez całą kampanię słyszeliśmy, kto nie będzie, a kto będzie ministrem w tym resorcie. Przykro mi, ale honor nakazuje ludziom chcącym uchodzić za przyzwoitych, a do tego chrześcijan, dotrzymywać słowa. Nie da się ukryć, że budowanie nowej Polski zaczęło się od jawnego kłamstwa. Nie wierzę, że w ten sposób da się zbudować dużo i dobrze.

Druga sprawa to obsada resortu edukacji. Zapowiadano wielkie, rewolucyjne zmiany. Takie zmiany wymagają człowieka z wielką charyzmą i z wielkim autorytetem. Tymczasem teraz radykalnie obniżono rangę tych zamierzeń nominacją na stanowisko kierownika resortu kogoś „znikąd”. My naprawdę musimy żyć w strasznie biednym kraju, ciepiącym na deficyt autorytetów, skoro do objęcia teki resortu tak ważnego jak „edukacja narodowa” wystarczy przeciętna, nikomu nieznana nauczycielka i działaczka samorządowa gdzieś tam z dalekiego Pcimia. Tą kandydaturą PiS wystawia sobie świadectwo i pokazuje, na jakie miejsce w hierarchii spraw istotnych spycha oświatę. A więc nie ma w tym kraju ani jednego profesora, człowieka godnego do piastowania tak ważnego urzędu? To przykre, ale już pierwsze wypowiedzi szanownej kandydatki i wskazanie kwestii „jedzenia w szkole” jako priorytetowego zadania resortu zrównuje ją z faworytką Platformy Obywatelskiej – panią Kluzik-Rostkowską.

Takimi decyzjami działacze PiS-u, zapewne zupełnie tego nieświadomi, wystawiają na szwank autorytet Prezydenta państwa. To on przecież ostatecznie będzie wręczał nominacje ministerialne. Jeśli zaakceptuje zaproponowane rozwiązania, to swoim autorytetem usankcjonuje i kłamstwo, i tę tak przypadkową, obniżającą powagę urzędu kandydaturę. To Prezydent ostatecznie postawi kropkę na „i”, pokaże, że można kłamać, a na stanowisku kluczowym dla przyszłego bytu narodu, jego wykształcenia i wychowania może figurować ktoś, kto pozbawiony jest mocy autorytetu. Tak czyniąc, ośmieszy siebie i sprowadzi sprawy naprawdę istotne do poziomu farsy. Bo co innego można myśleć, kiedy jego faworytka chce być ministrem od „szkolnego jedzenia”, jak sama już zdążyła głupio zapowiedzieć. Źle się zaczyna, może dobrze się skończy. Wszyscy potrzebujemy naprawdę wielkich zmian. Z taką nadzieją szliśmy do tych wyborów. Jeśli nasza nadzieja zostanie zawiedziona, straszny będzie upadek zwycięzców.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości