Reklama

Molo do rozbiórki

04/01/2012 08:38
Płockie molo zostanie całkowicie zamknięte dla spacerowiczów. Konieczna jest rozbiórka pomostu łączącego molo z lądem. Ponieważ prace trzeba wykonać w trybie nadzwyczajnym, MZOS może wybrać wykonawcę z wolnej ręki.
Instytut Badawczy Dróg i Mostów dostarczył ekspertyzę stanu technicznego płockiego molo. Dokument w ubiegłym tygodniu trafił do Urzędu Miasta i administrującego obiektem Miejskiego Zespołu Obiektów Sportowych. Wyniki badań są jasne. Pale pod pomostem łączącym molo z lądem zostały uszkodzone przez lód. Jedynym sposobem na usunięcie usterki jest zdemontowanie tej części obiektu i wybudowanie od nowa. Wszystko z powodu braku zabezpieczeń przed krą, która zimą spływa Wisłą. Przy okazji eksperci IBDM dopatrzyli się także innych „usterek”. Wprawdzie przyznali, że trudno jest idealnie wbijać pale z jednostki pływającej i dlatego ich skracanie jest dopuszczalne, gdy trafiły na opór w dnie rzeki, ale już wydłużanie pali za pomocą nadlewek to błąd.
Prace związane z rozbiórką części molo gotowa jest wykonać firma Bilfinger Berger, która była głównym wykonawcą obiektu: – Chcemy dokonać rozbiórki i zabezpieczenia zdemontowanych elementów. Może to kosztować około 100 tysięcy złotych. Nie wykonamy tego jednak w ramach gwarancji, ale jako nowe zlecenie – mówi rzecznik prasowy firmy Mateusz Gdowski.
Żeby molo ponownie nadawało się do użytku, trzeba od nowa wykonać połączenie z lądem. Wiąże się to z nowym projektem. Zdaniem fachowców z IBDM najlepiej sporządzić trzy wersje dokumentu i poddać je ocenie ekspertów. Trudno jednak powiedzieć, ile to może kosztować. – Koszt może wynieść 1, 2, może 3 miliony złotych – uważa radny Artur Kras, przewodniczący komisji rewizyjnej Rady Miasta, która od kilku miesięcy poświęca wiele uwagi sytuacji związanej z płockim molo.
Molo od początku inwestycji wzbudza wiele emocji wśród mieszkańców i samorządowców: – Sytuacja jest skandaliczna i będzie kosztowna dla budżetu Płocka. Po pierwsze, należy wyjaśnić, dlaczego tak trudna inwestycja została przekazana do MZOS-u, który nie jest przygotowany do prowadzenia takich przedsięwzięć. Po drugie, kto popełnił błąd? Projektant, któremu zabrakło wyobraźni i zaprojektował to tak, jak potrafił? Wykonawca, który miał dobry projekt i źle wykonał prace? Czy może inwestor zlecający prace, czyli ówczesny prezydent miasta, który wyjął część prac z koncepcji zagospodarowania nabrzeża wiślanego? – mówi radny Arkadiusz Iwaniak.    (jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości