Reklama

Mogło być jeszcze lepiej

19/10/2011 08:26
– Dobrze znamy rywali, wiemy, ile są warci, gdzie są ich atuty – mówił przed meczem trener Wisły Płock Lars Walther. Pierwsze minuty spotkania nie potwierdziły tych słów, mecz był wyrównany, żadna ze stron nie była w stanie odskoczyć na więcej niż 2 bramki. Po pierwszym kwadransie prowadzili goście 8:7, ale, jak się okazało, było to ich ostatnie prowadzenie w tym spotkaniu.
Potem na parkiecie zaczęli rządzić płocczanie i powoli, ale systematycznie powiększali przewagę. W 19 min. wygrywali 11:8, nie tylko dzięki bardzo dobrej skuteczności i grze w obronie. Znakomicie w bramce Wisły spisywał się Marcin Wichary, dzięki któremu płocczanie mogli wreszcie grać z kontry.
Po przerwie było jeszcze lepiej. W 35 min. trener rosyjskiego zespołu musiał wziąć czas, bo Wisła wyprowadziła wynik na 21:12, goście zaczęli się gubić, nie mieli pomysłu na grę. Wskazówki trenera sprawiły, że odrobili nieco straty, a Wisła jakby już usatysfakcjonowana wynikiem, zaczęła tracić pole gry. Gdyby nie Wichary, nie wiadomo, jak zakończyłaby się ta część spotkania.
W 37 min. Wisła prowadziła 23:14, ale po okresie fatalnej gry, w 53 min. goście doprowadzili do wyniku 27:23 i nic nie wskazywało, że płocczanie zaczną znów grać skutecznie. A jednak zdołali się jeszcze podnieść, uspokoili grę i przewagę utrzymali do końca, odnosząc drugie w tym sezonie zwycięstwo w Lidze Mistrzów.
Horroru nie było, nie było też żadnych fajerwerków. Trener Lars Walther musi jeszcze sporo popracować nad zespołem.
Po meczu trener Dmitri Torogovanov powiedział: – Graliśmy dobrze pierwsze i ostatnie 10 minut spotkania. Za szybko chcieliśmy odrobić stracone piłki w I połowie, wtedy spowodowaliśmy kolejne błędy, co ustawiło wynik. Przegraliśmy ten mecz w ostatnich 10 minutach I połowy. Po przerwie też chcieliśmy szybko odrobić straty, wtedy płocki zespół zrobił 9-bramkową przewagę i zaczęliśmy grać tak, by różnica goli była jak najmniejsza. Jestem pod wrażeniem publiczności, która stała w trudnych chwilach murem za drużyną. To mogło imponować.
Ivan Pronin: – Miło wrócić do Płocka. Mam bardzo dobre wspomnienia z gry w Wiśle, macie tu piękną halę i jest na niej znakomita atmosfera. Szkoda, że my nie pokazaliśmy się tu z dobrej strony. Zagraliśmy nieźle na początku i na końcu spotkania, ale to było za mało, by tu wygrać.
Lars Walther: – Mieliśmy trudne chwile na początku meczu, gdy graliśmy bardzo nerwowo. Na szczęście szybko się odnaleźliśmy i po kilku minutach złapaliśmy nasz rytm. Cały tydzień trenowaliśmy grę w obronie i dziś było widać efekty. Bardzo dobrze w obronie zaprezentował się Piotr Chrapkowski, świetnie spisywał się Marcin Wichary w bramce, a dzięki jego akcjom mogliśmy grać z kontry, co ostatnio nam nie wychodziło. II połowę zaczęliśmy dobrze, ale dało znać o sobie zmęczenie. Gramy cały czas tymi samymi zawodnikami, dlatego cieszę się, że udało nam się takie spotkanie wygrać.
Piotr Chrapkowski: – Cieszę się, że stworzyliśmy widowisko i że dla kibiców nie był to czas stracony. W I połowie zagraliśmy bardzo dobrze w obronie, a Marcin Wichary udowodnił, że potrafi cuda wyczyniać w bramce. Po przerwie widać było już po nas zmęczenie, graliśmy blokiem, zamiast wychodzić do zawodników, przez co rywale zdobywali bramki. Dobrze, że udało nam się opanować nerwy, strzelić kilka bramek i dowieźć zwycięstwo do końca.
Pozostałe wyniki 3 kolejki Ligi Mistrzów grupy C: Hamburg – Metalurg 32:25, Constanta – Cimos 25:27.    Jol.
Tabela po 3 kolejce

1. Hamburg     6    98-71
2. Wisła Płock    4    84-82
3. Cimos Koper    4    77-77
4. Metalurg Skopje    3    78-80
5. St. Petersburg    1    71-87
6. Constanta    0    90-91
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości