– Jesteśmy młodym małżeństwem, które dopiero zaczyna swój start życiowy. Zarabiamy niewiele. Co to bowiem jest średnio 1000 zł jednej pensji, przy szalejących cenach żywności, opłat, a przede wszystkim coraz wyższych stawkach za metr kwadratowy – tłumaczą państwo Kowalczykowie z Płocka. Nie mają szans na mieszkanie sponsorowane przez rodziców. Jak się okazało, kredyt hipoteczny owszem mogą dostać, ale dostaliby za niego co najwyżej kawalerkę. Na stronach internetowych spółdzielni mieszkaniowych od miesięcy widnieją jednak komunikaty, „wolnych lokali brak”. – Czy mamy mieszkać pod mostem? – pytają Kowalczykowie. W mieście z perspektywami, jak mówi się o Płocku, obecnie nie ma nowych mieszkań dla młodych małżeństw. Młodzieżowa Spółdzielnia Mieszkaniowa rozpoczęła budowę bloku przy kościele Świętego Wojciecha na Podolszycach. Powstanie tu 48 mieszkań od 40 do nawet 107 m kw. Na wszystkie znaleźli się chętni. – Jeden metr kwadratowy kosztuje tutaj 3189,50 zł. Kto pierwszy złożył papiery, może liczyć na mieszkanie. Ludzie zgłaszali się do nas z dużym wyprzedzeniem. Do tej pory odbieramy jeszcze telefony z pytaniami o wolne lokale. Wszystkich odsyłamy z kwitkiem – tłumaczy Jolanta Stelmasiak. W Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani”, choć inwestycja trwa, jest już komplet mieszkańców dla budynku przy ul. Armii Krajowej i Żyznej, gdzie budowanych jest 40 mieszkań zarówno jednopokojowych, zajmujących 30 m kw., a także wielopokojowych do 80 m. Największym zainteresowaniem cieszyły się oczywiście te średnie, 50-metrowe, dwupokojowe lokale, za które przyjdzie zapłacić 3 tys. 600 zł netto za metr kw. Żeby je dostać, należało wpłacić 5% kosztów przygotowawczych. – Tyle mniej więcej kosztuje przygotowanie potrzebnej do inwestycji dokumentacji – dowiadujemy się w spółdzielni. Resztę wpłat chętni będą dokonywać raz na kwartał w wyznaczonych przez spółdzielnię transzach.
Brakuje miejsc i budowlańców Skoro jest takie zainteresowanie nowymi lokalami, dlaczego spółdzielnie nie podejmują się budowy kolejnych mieszkań? – Widzimy sens realizacji takich inwestycji, ale w mieście nie ma terenów pod budowę mieszkań – tłumaczy Jerzy Fiłoniuk, prezes spółdzielni mieszkaniowej „Budowlani”, dodając że od lat brakuje planów zagospodarowania miejskiego, uzbrojenia i infrastruktury. Coraz większe problemy mają też w Płocku wykonawcy. – Co miesiąc docierają do nas informacje o kierownikach narzekających, że z pracy odeszły kolejne osoby – dowiadujemy się w spółdzielniach. Uciekający masowo do większych miast lub za granicę budowlańcy, mogą opóźniać dokończenie inwestycji. Prezes spółdzielni „Budowlani” na razie nie ma jednak powodów do obaw, choć budowa na Podolszycach dopiero rusza pełną parą. – Wszystko idzie zgodnie z planem. Inwestycja zakończy się za rok – przekonuje. Obok braku budowlańców na budowach mogą się też pojawić inne problemy. Na budowane obecnie przy ulicach Armii Krajowej i Kutrzeby dwa punktowce z 32 mieszkaniami chętnych jest ponad 60 osób. Te bloki na Podolszycach buduje Mazowiecka Spółdzielnia Mieszkaniowa. – Nie rozpatrywaliśmy jeszcze złożonych wniosków i obawiamy się, że ludzie będą bili się o lokale pod kasą – tłumaczą pracownicy. A od przyszłych lokatorów na początek wymagane będą wpłaty do 10% wartości mieszkania. Potem przyjdzie czas na kolejne transze. Nie wiadomo jeszcze, ile kosztować będzie tutaj metr kwadratowy, ale wiadomo, że garaż to dodatkowy wydatek rzędu 20 tys. zł. Pierwsze rodziny w punktowcach Mazowieckiej Spółdzielni Mieszkaniowej mają się planowo wprowadzać jesienią przyszłego roku. Nie ma też po co dzwonić z pytaniem o mieszkania do Spółdzielni „Chemik”. – Nic nie mamy. Wszystkie mieszkania w budynku przy ul. Czwartaków 16 są od wielu miesięcy zarezerwowane – tłumaczy Elżbieta Ciska. W ramach umowy mieszkańcy będą wpłacać w określonych terminach po 20%, czyli średnio za mieszkanie do 60 m kw. ok. 35.400,00 zł. Z pełnymi wpłatami wszyscy muszą się wywiązać do momentu zasiedlenia ponad 40 lokali o powierzchni od 35 do 100 m kw. Płonne są też nadzieje zainteresowanych mieszkaniami w TBS-ach MZGM-u. Mimo tego cały czas wędruje tu sznur zainteresowanych kupnem mieszkań, tymczasem lokale na Wańkowicza i Srebrnej też są wykupione. Przy tym boomie na nowe mieszkania zupełnie innymi sprawami zajmuje się Płocka Spółdzielnia Mieszkaniowa. – W związku z wejściem w życie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych zmieniły się zasady i procedury związane z „dziedziczeniem” mieszkań. Krąg osób, które mogą je przejąć bardzo się rozszerzył. W związku z tym przewiduję, że mieszkania, które kiedyś można było dostać za pośrednictwem spółdzielni, raczej nie będą występowały w obrocie. Takich mieszkań mieliśmy mało. W ogóle nie mamy nowych mieszkań i nic nie budujemy – tłumaczy prezes Jan Rączkowski. Płocka Spółdzielnia ma ponad 18 tysięcy członków, a w swych zasobach 12 420 mieszkań na osiedlach Kochanowskiego, Tysiąclecia, Łukasiewicza, Rembielińskiego i Dworcowej.
Nie tylko developer kusi Zdesperowani płocczanie w poszukiwaniu własnego mieszkania szukają też innych rozwiązań. Developer PIK kusi nowymi blokami w mieście, które błyskawicznie rosną w centrum miasta. – Są jeszcze wolne lokale w budowanych blokach przy ulicy Strzeleckiej – dowiedzieliśmy się w biurze. Zainteresowanie ofertą jest spore. W ponad 100 mieszkaniach dwóch budynków są mieszkania najbardziej poszukiwane bo dwu- i trzypokojowe. Zapędy może jednak nieco studzić cena za metr kwadratowy takiego lokalu, która sięga 3990 zł! Pozostają nam jeszcze MTBS-y. Choć na stronie internetowej znajdziemy jedynie ogłoszenia o wolnych garażach, to prezes MTBS-u Mirosław Kłobukowski zapowiada, że będzie nowy blok ze 140 mieszkaniami na Podolszycach. Zapisy chętnych przyjmowane będą pod koniec września lub na początku października. Obecnie trwa przygotowanie do przetargu na wykonawcę. Wtedy też okaże się, czy cena za metr kwadratowy będzie tutaj bardziej atrakcyjna niż w innych spółdzielniach. MTBS-y rządzą się jednak innymi prawami. Zainteresowani będą musieli wpłacić 30% przewidywanych kosztów budowy. Potem jako lokatorzy nie będą właścicielami a jedynie najemcami. – Pozostałe koszty poniesione przez nas w ramach inwestycji będą regulowane czynszem płaconym przez najemców. Szacunkowo może być to suma 8,5 zł za m kw. – mówi Mirosław Kłobukowski. Wielu osób nie stać na takie rozwiązanie. Ci, którzy ratunku będą szukać w Urzędzie Miasta, by tutaj starać się o mieszkanie socjalne czy też komunalne muszą uzbroić się w cierpliwość. – Według danych z zeszłego miesiąca mamy obecnie 3 tysiące wniosków o różnego rodzaju mieszkania. Wnioski osób mogą się powtarzać ze względu na to, że zainteresowani wraz ze zmianą sytuacji życiowej zwracają się z prośbą o inne lokale – informuje Agnieszka Grażul z Biura Prasowego ratusza. Wnioski zatwierdza komisja, oceniająca indywidualne przypadki i sytuację materialną wnioskodawców. Stąd niektórzy czekają na mieszkanie z urzędu dłużej niż inni. Czy wynajem mieszkania w Płocku przez młode małżeństwa na dorobku jest dobrym rozwiązaniem? Chyba tylko wtedy, gdy szczęśliwym trafem opiekujemy się mieszkaniem znajomej osoby, która wyjechała na dłuższy czas z miasta. – Z ogłoszeń w gazetach natrafiamy raczej na możliwość wynajęcia kawalerki za średnio 400 zł, a do tego doliczyć trzeba jeszcze czynsz i opłaty za wszystkie media. Wynajem nawet tak małego mieszkania może szybko pochłonąć wszystkie oszczędności, a do tego stresująca jest świadomość, że nie jesteśmy u siebie – tłumaczą Kowalczykowie. Błędne koło się zamyka. W Płocku jednak nie tylko Kowalczykom pozostaje mieszkanie z rodzicami albo czekanie na cud. Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze