Reklama

Masochiści idą na wybory

10/09/2023 08:00

Trwa kampania wyborcza. Każda taka kampania w życiu zdrowej społeczności, nazwijmy ją demokratyczną i obywatelską, powinna stanowić czas podsumowań sukcesów i porażek oraz wyciągania wniosków na przyszłość w każdej dziedzinie życia. Dotychczas sprawujący władzę powinni dokonać obiektywnego bilansu zysków i strat i przedstawić go jako punkt wyjścia do pracy swoim następcom, kimkolwiek by oni nie byli (oni sami czy ludzie z politycznej opozycji). Gwarantowałoby to ciągłość procesu rozwoju społeczności i nie pozwalało na stawianie życia społecznego, politycznego i gospodarczego na głowie. Nie jesteśmy jednak zdrową społecznością. U nas kampania wyborcza to nieustanna walka, to ciągłe okładanie się inwektywami, obrażanie, manifestowanie pretensji i oskarżeń. Żadnego realnego bilansu, żadnej społecznej kontroli poczynań zarówno rządu, jak i parlamentu czy władz samorządowych. Demokracja bez takiej kontroli jest chora, prowadzi do samozniszczenia społeczeństwa, które na skutek radykalnej polaryzacji stanowisk, punktów widzenia na różne sprawy przestaje być wspólnotą. Walki plemienne różnych obozów prowadzą do nieznośnego stanu permanentnego podziału na zwalczające się klany polityczne.
Żyjemy w takiej rzeczywistości. Ukształtowany po Okrągłym Stole dwubiegunowy postsolidarnościowy układ polityczny (po zmarginalizowaniu postkomunistycznej lewicy) trzyma nas w klinczu od co najmniej 20 lat. Istniejemy w konflikcie, pozostaje nam więc wybierać między liczącymi się stronami konfliktu, które naprzemiennie rządzą naszym krajem przez dwie ostatnie dekady. Nie rozwiązały naszych problemów, choćby tych ze służbą zdrowia, oświatą, ZUS-em, wysokimi kosztami obciążającymi działalność gospodarczą, bezlitosnym wyzyskiem pracowników, koniecznością migracji milionów młodych Polaków z kraju, inflacją, brakiem mieszkań, groźbą włączenia nas do wojny, groźbą segregacjonizmu sanitarnego, zmuszaniem do uczestniczenia w eksperymentach medycznych w czasie pandemii, a mimo to wciąż obdarzamy ich zaufaniem, o czym świadczą aktualne wyniki przedwyborczych sondaży.  Liczą się w nich tylko oni, ci sami, ci właśnie, którzy naszych problemów nie rozwiązali i już nie rozwiążą: Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicja Obywatelska. Reszta się nie liczy.
Dlaczego tak się dzieje? Czy jesteśmy masochistami? Czy jesteśmy tak sprytnie rozgrywani, że odbiera nam to zdolność myślenia? Obecnie rządzący cieszą się wielkim poparciem społecznym, mimo potężnej drożyzny, jaką wywołali swoją nierozważną polityką rozdawnictwa. Ci sami rządzący cieszą się uznaniem, mimo że nasze ulice zapełniają się „legalną migracją”. Nasze dzieci, niewidzące perspektyw dla siebie w kraju, wypychamy za granicę, a przyjmujemy setki tysięcy przybyszów z zewnątrz, ponoć dobrych, bo „legalnych” (a spieramy się o tysiąc „nielegalnych”). Za sprawą rządzących żyjemy coraz bardziej na kredyt (deficyt budżetowy z roku na rok powiększa się o setki miliardów złotych). Żyjemy za pożyczone, a stać nas na to, żeby dyrektorzy największych spółek Skarbu Państwa zarabiali 1200 zł za godzinę? Czy my jesteśmy ludzie mądrzy? Co się z nami porobiło? Kto nami kieruje? Kto i w czyim interesie nami rządzi? Jaką przyszłość gotujemy naszym dzieciom? Nie chcemy nawet znać odpowiedzi na takie pytania, a szykujemy się do oddania głosu w nadchodzących wyborach? No cóż, tak nas zahipnotyzowały „walki kogutków” w teatrzyku marionetek, reżyserowanym przez „starszych i mądrzejszych”, że nie musimy. A może trzeba się trochę rozejrzeć, wyłączyć telewizor. Posłuchać liderów małych ruchów i niezależnych komentatorów (Polska Jest Jedna, Ruch Dobrobytu i Pokoju, Ruch Antywojenny, dr A. Bartoszewicz, W. Gadowski, dr L. Sykulski) i dopiero podejmować decyzje. Do podjęcia wyborczej decyzji trzeba się trochę przygotować, poczytać, douczyć. Nie wystarczy popatrzeć na billboard, z którego straszy ta sama facjata, na której już tyle razy się zawiedliśmy. Można, proszę Państwa, inaczej, ale trzeba chcieć, a nie siedzieć na kanapie i gapić się w telewizor.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości