Reklama

List do redakcji Tygodnika Płockiego. O Pomniku 13 Straconych…

14/09/2023 08:00

Mimo że nie mieszkam w Płocku, jestem płocczaninem z urodzenia i z wychowania, mam z miastem związki rodzinne i emocjonalne. Pamiętam pierwszy pomnik, który powstał zaraz po wojnie, jestem zresztą od niego niewiele młodszy. Była to ściana zwieńczona dachówką, złożona z trzynastu elementów upamiętniających w ten prosty, acz wymowny sposób każdą z ofiar.

Nowy pomnik, który powstał w 1966 roku, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Był to czas, kiedy kształtowały się moje zainteresowania plastyką, zwłaszcza sztuką rzeźbiarską, której poświęciłem resztę życia. Symbolika nowego pomnika trafiła w moją wrażliwość estetyczną, zwłaszcza że przemawia w sposób niedosłowny. Cień postaci wyrwany w betonowej ścianie, niejako ulatującej ku wieczności, wyraża dramat i cierpienie ofiar, odnosi się także z szacunkiem do pierwotnego, spontanicznego miejsca pamięci, które było właśnie po prostu murem.
Siłę wyrazu nowego monumentu umiałem stopniowo docenić także z fachowego punktu widznia, najpierw jako student w pracowni rzeźby, a potem jako praktykujący autor podobnych realizacji. Doceniłem więc przemyślane i celowe rozwiązanie kompozycji przestrzennej: pusty plac, na którym jeden tylko stopień prowadzący do monumentu wyznacza dystans, tworzy niejako cokół, który określa wejście w nienaruszalny obszar, gdzie jest już tylko miejsce na refleksję wobec zaistniałej w przeszłości tragedii.
Do dziś uważam Pomnik Trzynastu Straconych w Płocku za jeden z najlepszych monumentów poświęconych ofiarom wojny. Kto jest jego autorem? Mimo prób podjętych podczas pobytu w Płocku nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na to pytanie.
Stało się bowiem niefortunne dla pomnika zdarzenie, które mnie – jako płocczanina, a także rzeźbiarza – mocno zmartwiło: w 1989 roku ustawiono tuż przy pomniku wielką betonową formę kolidującą z monumentem i zakłócającą ideę i wyraz rozwiązania przestrzennego placu. Na domiar złego otoczono pierwotne założenie metaloplastycznym ogrodzeniem, które odbiera siłę wyrazu, tworząc rodzaj osiedlowego ogródka...
Umieszczony tam tzw. Dzwon Pokoju nawiązuje być może ideowo do apelu, by konflikty rozwiązywać na drodze dialogu, a nie wojny przynoszącej ofiary. Jednak w żaden sposób nie da się obronić jego lokalizacji. Wertykalny, ciężki betonowy słup ustawiony w bezpośrednim sąsiedztwie horyzontalnego rozwiązania w przestrzeni placu odbiera mu siłę wyrazu, niweczy pierwotny zamysł autora.
Może dziwić fakt, że reaguję dopiero teraz, lecz moja rozterka trwa od czasu, gdy ujrzałem tę fatalną interwencję w przestrzeń placu. A miało to miejsce, gdy mogłem po raz pierwszy przyjechać z przymusowej emigracji – w latach 90. Dlatego teraz, gdy trwają prace renowacyjne, zwracam się z apelem o przywrócenie pomnikowi należnej mu pierwotnej formy. Najlepiej byłoby zwrócić się do autora pomnika, a przynajmniej zadbać o fachową konsultację – nie tylko techniczną, ale także estetyczną.

Marek Sobociński

Reklama

Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości