Reklama

Kwietniowy spinning

14/04/2015 14:39
Biorąc pod uwagę różnorodność łowisk, gatunki poławianych ryb i zmienne warunki spinningowania, moją bezapelacyjnie najlepszą kwietniową przynętą zwykle okazuje się obrotówka. Myślę, że o jej skuteczności w tym okresie decydują w głównej mierze sposób pobierania pokarmu przez ryby oraz mała przejrzystość wody.
Moja przygoda z obrotówkami zaczęła się na Mazowszu – w wodach Wisły i Świdra, oraz pobliskich stawach, łachach i starorzeczach – nieco ponad czterdzieści lat temu. Dostałem wtedy od ojca dwie blachy. Jedna była złota i miała okrągłe skrzydełko, a druga srebrna z wąską paletką. Takie pojęcia, jak: kąt wirowania, kolory paletek czy chwosty na kotwiczkach nikogo wtedy nie obchodziły. Wirówki – bo tak je wtedy nazywano – miały po prostu wirować. Ich rozmiary były słuszne; można je porównać do dzisiejszej trójki, ponieważ tylko taką przynętę dało się zarzucić grubą żyłką o średnicy 0,30 mm. Przynęt się nie zrywało, bo na takim powrozie na zaczepach rozginały się druciane kotwice. W najgorszym razie nurkowało się po bezcenny przedmiot. Kto miał obrotówki, ten łowił ryby – były to przeważnie rzeczne i stawowe szczupaki i okonie, ale trafiały się też klenie.
Sezon spinningowy rozpoczynałem zazwyczaj w połowie kwietnia, gdy Wisła i jej dopływy zaczynały wracać do koryta. Brzegi się już zieleniły, a na wierzbach widać było pierwsze listki. Budząca się po zimie przyroda sprawia, że do wody trafia coraz więcej larw owadów, chrząszczy i innego robactwa, które niesione z prądem wody zjadane są chętnie przez ryby. Często obserwuję wtedy na powierzchni wody liczne spławy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości