Wydawałoby się, że skoro idziemy na spacer taszcząc ze sobą butlę z napojami, kanapki opakowane w folię i papier, to po skonsumowaniu posiłku śmieci zabierzemy ze sobą. Wydawałoby się również, że skoro płacimy na odpady, to wyrzucamy wszystko do śmietnika, a nie wywozimy do lasu czy parku. A jednak okazuje się, że choć zasady są jasne, to przez wiele osób nierespektowane.
Każdemu z nas marzy się spacer po czystym parku, lesie, gdy nie trzeba z obrzydzeniem omijać odchodów zwierząt czy pozostawionych przez amatorów mocnych trunków szklanych opakowań. Często też zastanawiamy się, jakim trzeba być ignorantem, żeby wywieźć do lasu śmieci ze swojego zakładu pracy i tam zostawić śmierdzące odpady.
Całę szczęście, że wśród tych, co nie mają żadnej litości dla ziemi i zastanawiają się, co po nas zostanie dla naszych dzieci i wnuków, są ludzie, którym te problemy nie są obce. Jeśli nie mogą posprzątać sami, wynieść z lasu odpadów, to przynajmniej informują o miejscu ich pozostawienia specjalne służby, które zajmują się sprzątaniem.
– Dostaliśmy do redakcji informację o istniejącym już dłuższy czas „dzikim wysypisku” przy ul. Skrajnej. Sprawa została zgłoszona przez aplikację Local Spot, dzięki czemu wysypiska zostały szybko zlokalizowane w terenie i zlikwidowane przez firmę działającą na zlecenie Urzędu Miasta – wyjaśnił Hubert Woźniak z Zespołu Prasowego UMP.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze