1 lutego na portalu „Onet” ukazał się tekst pt. „Kolejny ksiądz podważał istnienie koronawirusa”. Ponieważ materiał dotyczy księdza z diecezji płockiej (nieznanego mi osobiście, ale znanego z dobrze prowadzonej, arcyciekawej strony internetowej „Rzymski katolik”), stąd zainteresowałem się sprawą. Autor artykułu zarzuca księdzu tytułową zbrodnię, której ksiądz chyba jednak nie popełnił. Przedmiotem ataku jest artykuł księdza „Do moich przyjaciół wolnościowców”, zamieszczony do niedawna na przywołanej wyżej stronie, na podstawie którego autor wysnuł tytułowe oskarżenie. Ponieważ w tekście księdza nie doszukałem się ani jednej przesłanki, mającej stanowić dowód, że „ksiądz zaprzeczał istnieniu koronawirusa”, skierowałem do autora prośbę, aby wskazał te zdania, które świadczą o domniemanej zbrodni (tak mocno wyartykułowanej w tytule i w jednym ze śródtytułów, a wiadomo, na czym kończy się dziś lektura tekstów i co po niej zostaje w głowie). Nie doczekałem się odpowiedzi (piątek 4.02, rano). No cóż, czytanie ze zrozumieniem jest trudną sztuką, wymaga bystrości umysłu. Dużo łatwiejszą sztuką jest wybiórcze, wyrwane z kontekstu cytowanie i wyciąganie fałszywych wniosków (to prymitywna metoda), a już dostrzeżenie ironii w tekście jest poza zasięgiem wielu czytelników. Co byśmy pomyśleli o „pisarzu”, który ze zdania podszytego oczywistą drwiną, stanowiącego przyganę, dajmy na to za drobną kradzież, w brzmieniu „No, pięknie, pięknie postąpiłeś. Niechby każdy tak robił.” zostawia tylko „pięknie postąpiłeś” i ogłasza światu, że autor słów pochwala kradzież?
Na tym mniej więcej polega sztuka pisarska autora tekstu na „Onecie”, który z pięknego artykułu księdza, pełnego ironii, a przez nią krytycznego wobec tzw. „wolnościowców” („dobrych katolików”, „płaskoziemców”, „foliarzy”, według oficjalnej nomenklatury covidiańskiej), między którymi i ja siebie widzę, ale się nie obrażam, kiedy ktoś pisze prawdę, którzy przespali swój czas i budzą się dopiero teraz, kiedy wolność na skutek coraz ostrzejszych, niezgodnych często z logiką restrykcji sanitarnych naprawdę jest zagrożona, wysnuwa wniosek, że „ksiądz zaprzecza istnieniu koronawirusa”. Śmiać się czy płakać? Parszywe draństwo czy zwykłe dyletanctwo? Można by się śmiać, gdyby nie to, że ten mechanizm manipulacji jest powszechnie stosowany od początku pandemii. Ktoś przyjął wszystkie obowiązkowe szczepionki, a nie chce przyjąć tej jednej nieobowiązkowej, zostaje „antyszczepionkowcem”. Ktoś zadaje pytania, których w sferze publicznej nie wolno zadawać, zostaje „foliarzem”, „płaskoziemcem”. Niewiele trzeba, żeby człowieka ośmieszyć, zdyskredytować. Nazwanie tego „dyktaturą covidiańską” to wcale nie jest dużo.
Szkalowanie świeckich i księży, zamykanie ust domagającym się prawa do korzystania z wpisanej do konstytucji wolności słowa staje się w tych parszywych czasach cnotą. Szukanie prawdy – przestępstwem. Gorliwi tropiciele tych przestępstw za duże państwowe pieniądze, jak wykazał to Jan Pospieszalski na konferencji „Oblicza pandemii” (materiał dostępny w Internecie), nie ustają w perfidii, aby dyskredytować, ośmieszać, niszczyć. Są przebiegli, sprytni, wyrachowani. Atakują krzykliwymi tytułami, nie trudzą się szukaniem dowodów. Fałszują obraz otaczającego nas świata, są obrzydliwie usłużni wobec globalnego molocha. Kto powstrzyma to szaleństwo? Kto stanie w obronie prawdy? Na władze nie możemy liczyć, bo one inicjują ten proces i restrykcjami go podtrzymują, służąc nie wiadomo komu. „Wolne media” są jego głównymi wykonawcami i beneficjentami. Może się odważą nasi pasterze? Kościół już nieraz w obliczu totalitaryzmów stawał po stronie krzywdzonych. Ale czy któryś z biskupów da się ukrzyżować za prawdę w tych czasach, kiedy przyszłość po „czwartej rewolucji przemysłowej” rysuje się tak ponętnie? Musiałby najpierw miłować prawdę, a żeby ją miłować, musiałby najpierw ją znać.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze