Większość Polaków nie płaci abonamentu radiowo-telewizyjnego. – Chcą pieniędzy, niech zakodują programy telewizji publicznej, wtedy okaże się, czy jest potrzebna – mówią ci najbardziej radykalni. – Nie mam telewizora w domu, oglądam program w komputerze – usprawiedliwiają się inni. Tymczasem płacenie abonamentu to obowiązek ustawowy, z którego w czasie kampanii wyborczej „zwalniają” nas kolejni politycy, obiecując inne rozwiązania.
W Polsce jest około 13 mln gospodarstw domowych. Szacuje się, że regularnie opłaca abonament mniej niż milion z nich, a ok. 6 mln nie ma zarejestrowanego odbiornika. Póki co, abonament trzeba płacić. Niepłacący dzielą się na dwie grupy: tych, którzy mają zarejestrowane odbiorniki, i tych, którzy nigdy tego nie zrobili lub wyrejestrowali telewizor w pocztowym okienku. Poczta wymaga opłat od widzów, których już ma w swoich bazach. Tych, którzy nigdy nie zarejestrowali telewizorów, na razie pozostawia w spokoju. Jednak rzecznik Poczty Zbigniew Baranowski mówi, że nikt nie może być „bezpieczny”. – W wypadku stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika pobiera się opłatę w wysokości stanowiącej 30-krotność miesięcznej opłaty abonamentowej, obowiązującej w dniu stwierdzenia używania niezarejestrowanego odbiornika. Nakładany jest także obowiązek jego zarejestrowania i wnoszenia opłat abonamentowych. Ta opłata wynosi dziś 555 zł.
Znacznie droższe jest nieopłacanie abonamentu w wypadku zarejestrowanego odbiornika. Co prawda Poczta wymaga opłaty tylko za ostatnie 5 lat wraz z odsetkami, czyli 1585,25 zł, ale kwota ta może wzrosnąć, jeśli abonent w ciągu 7 dni nie wpłaci należności. Wtedy bowiem kierowany jest wniosek do Urzędu Skarbowego, do domu ma prawo zapukać poborca podatkowy, który ma uprawnienia podobne do komorników. Jeśli nadal abonent nie zechce uregulować należnej kwoty, poborca może zająć jego konto, pensję, rentę lub emeryturę.
Zanim jednak wpłynie do abonenta wniosek o zapłatę należnego abonamentu, pracownik Poczty skontroluje, czy wypełniamy obowiązek rejestracji odbiornika.
– Osoba, którą odwiedzi kontroler, powinna umożliwić przeprowadzenie kontroli odbiorników TV lub okazać dowód potwierdzający rejestrację – wyjaśnia rzecznik.
– Z kontroli sporządzony jest protokół stwierdzający stan faktyczny, a w wypadku stwierdzenia posiadania i używania niezarejestrowanego odbiornika wydawana jest decyzja, w której nakazuje się rejestrację i ustala należną opłatę. Miesięcznie wysyłanych jest około 100 tys. powiadomień.
W wypadku niezarejestrowanego odbiornika abonament nie będzie naliczony wstecz. – Opłaty abonamentowe wnosi się od następnego miesiąca, po dokonaniu rejestracji odbiorników – uściśla Zbigniew Baranowski. – Jeżeli osoba dokona rejestracji po przeprowadzonej kontroli, wówczas zostanie nałożona opłata w wysokości 30-krotnej opłaty abonamentowej. Rzecznik nie ukrywa, że w ostatnim czasie wzrasta liczba abonentów dokonujących rejestracji odbiorników oraz regulujących swoje zobowiązania. Niestety wznowienie uiszczania opłat nie zwalnia abonenta z uregulowania należności do pięciu lat wstecz, bo taki okres przedawnienia ustalił ustawodawca.
Jak na tle całego kraju spisują się mieszkańcy Płocka? Czy wywiązują się z tego obowiązku, czy też nie płacą należnego abonamentu? Niestety okazało się to najściślej strzeżoną tajemnicą. Można mówić o danych ogólnokrajowych, o ilości miesięcznie wysyłanych upomnień, ale nie można stwierdzić, czy płocczanie płacą, czy ryzykują.
Postanowiliśmy zatem sprawdzić w płockim Urzędzie Skarbowym, jak wiele wniosków o przeprowadzenie egzekucji za niepłacenie abonamentu trafia do poborców podatkowych. – Do Urzędu wpłynęło 14 wniosków, wszystkie w 2011 roku – tłumaczy Maciej Imielski, naczelnik US w Płocku.
– W tym roku nie mieliśmy żadnego. Z 14 spraw, które opiewały na 15 842 zł, średnio na jednego dłużnika było to 1131 zł, sześć zostało zakończonych, pozostałe osiem jest w realizacji ze względu na brak majątku osób zobowiązanych do zapłacenia kary. Do nas docierają tylko wnioski tych osób, które dobrowolnie nie zapłaciły należności. Należne środki pobierane są z rachunku bankowego, z wynagrodzenia za pracę, z renty i przekazywane na konto Poczty Polskiej.
Albo płacić, albo pozbyć się odbiornika
Każde gospodarstwo domowe ma tylko dwa wyjścia: płacić lub pozbyć się wszystkiego, co umożliwia oglądanie programu telewizji publicznej, także komputera. Co prawda abonenci narzekają na jakość programu, na gwiazdorskie kontrakty, na polityków, którzy obiecują zmiany, a potem wycofują się ze swoich słów, ale to nikogo nie usprawiedliwia.
Abonamentu nie muszą płacić osoby, które ukończyły 75. rok życia, zaliczone do I grupy inwalidów, z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, całkowicie niezdolne do pracy i samodzielnej egzystencji, o trwałej lub okresowej całkowitej niezdolności do pracy w gospodarstwie rolnym, którym przysługuje dodatek pielęgnacyjny, które otrzymują świadczenie pielęgnacyjne lub rentę socjalną, niesłyszące, u których stwierdzono całkowitą głuchotę lub obustronne upośledzenie słuchu, których ostrość wzroku nie przekracza 15 proc., inwalidzi wojenni i wojskowi, kombatanci, niektóre osoby będące ofiarami represji wojennych i okresu powojennego oraz wdowy i wdowcy po kombatantach, którzy są jednocześnie emerytami lub rencistami. Zwolnienie z płacenia abonamentu nie przysługuje osobom, które mieszkają we wspólnym gospodarstwie domowym z co najmniej dwiema osobami, które ukończyły 26. rok życia i które nie spełniają warunków do uzyskania tych zwolnień. W tych wypadkach najpierw trzeba wyrejestrować odbiornik, a dopiero potem przestać płacić.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze