Największa poczytność jego dzieł przypadła na lata międzywojnia 1918-1939. Był autorytetem dla członków polskiego podziemia niepodległościowego w okresie drugiej wojny światowej. Równie chętnie sięgano po jego książki podczas zniewolenia komunistycznego w latach 1945-1989. Przez niektórych uważany był za zdrajcę, lecz chociaż pisał po angielsku, to przecież myślał po polsku. W jednym z listów do swojego przyjaciela napisał: „gdziekolwiek płynę, płynę do Polski”.
Dzieciństwo na zesłaniu
Józef Teodor Konrad Korzeniowski, znany na świecie jako Joseph Conrad, urodził się 3 grudnia 1857 r. w Berdyczowie. Był synem Apolla Korzeniowskiego, pisarza i żarliwego patrioty oraz Eweliny z Bobrowskich. Początkowo jego rodzice dzierżawili leżącą w powiecie mohylewskim wieś Derebczynka. Działalność polityczna ojca i brak czasu na sprawy gospodarskie zmusiła rodzinę do opuszczenia wsi i zamieszkania w mieście, początkowo w Żytomierzu, następnie w Warszawie. Za działalność konspiracyjną ojciec został osadzony w 1862 roku w Cytadeli Warszawskiej, a później skazany na zesłanie.
Rodzina przebywała początkowo w słynącej z zabójczego klimatu Wołogdzie, a następnie przeniesiono ich do Czernihowa, gdzie klimat był łagodniejszy. Tam na chorobę płuc zmarła matka Józefa. W 1868 roku, po amnestii, przenieśli się do Krakowa, gdzie ojciec zajął się pracą literacką. Jednak postępująca choroba płuc spowodowała, że osierocił chłopca, gdy ten miał dwanaście lat.
Opiekę nad Józefem przejęli: babka Teofila Bobrowska i wuj Tadeusz Bobrowski. Początkowo uczęszczał na pensję w Krakowie. Często wyjeżdżał z babką na kuracje lecznicze do Krynicy. Gdy miał 16 lat, wyjechał do Szwajcarii celem podreperowania zdrowia. Po powrocie został umieszczony w pensjonacie Antoniego Syroczyńskiego we Lwowie. Wbrew radom wuja niespełna siedemnastoletni Józef wyjechał do Marsylii, gdzie we francuskiej marynarce handlowej postanowił zrealizować swoje chłopięce marzenia o morskich podróżach. Decyzja o wyjeździe z Polski wywołała wśród rodziny i znajomych duże kontrowersje i niedowierzanie. Niektórzy ocenili ten czyn jako niepatriotyczny.
Kapitan brytyjskiej marynarki handlowej
Swój pierwszy rejs morski w charakterze pasażera do Martyniki Korzeniowski odbył na przełomie lat 1874/75. Następnie – już jako praktykant – udał się w półroczną podróż do Indii Zachodnich. Mimo że samodzielnie zarabiał, nadal otrzymywał pensję od wuja, który cały czas kontrolował jego życie. W 1876 roku – jako steward na statku „Saint Antoine” – odbył podróż do Martyniki, Haiti, Wenezueli i Kolumbii. Nie omijały go kłopoty, dał się na przykład wplątać w przemyt broni z Francji do Hiszpanii. Próbował też popełnić samobójstwo, prawdopodobnie na skutek problemów uczuciowych i finansowych. (...)
Ewa i Bogumił Liszewscy
Fot. Biblioteka Narodowa (Domena Publiczna)

Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze