Rozmowa z Prezydentem Płocka Andrzejem Nowakowskim
Obchodzimy 100. rocznicę bohaterskiej obrony Płocka 1920 r. To wydarzenie nie jest znane szerzej w kraju tak, jak Bitwa Warszawska 1920 zwana „Cudem nad Wisłą”.
Zwycięska Bitwa Warszawska, która rozgrywała się 15-25 sierpnia na Mazowszu zdecydowała nie tylko o losach Polski, ale także Europy, bo zatrzymała komunistów w ich pochodzie na zachód i południe kontynentu.
Edgar Vincent D’Abernon, brytyjski polityk, dyplomata i pisarz stwierdził, że to 18. przełomowa bitwa świata. Obrona Płocka była ważnym epizodem tych zmagań, ale wobec innych potyczek, które miały decydujące znaczenie dla wyników wojny, nie jest tak „sławna”, jak na to zasługuje. Mam nadzieję, że dzięki coraz liczniejszym publikacjom, a także innym przedsięwzięciom, jak np. sesje naukowe, pomniki, tablice pamiątkowe, rekonstrukcje historyczne, wiedza na temat tego ważnego w dziejach miasta wydarzenia będzie coraz pełniejsza i powszechniejsza. Trzeba wiedzieć, że w czasach PRL, czyli od 1945 roku aż do odzyskania wolności w 1989 roku, władze komunistyczne fałszowały informacje o wojnie polsko-bolszewickiej. Dopiero po upadku komunizmu możliwe stało się przywracanie pamięci.
Na czym polegał fenomen tej obrony? Co sprawia, że jesteśmy, jako płocczanie, dumni z postawy naszych przodków?
W jednym zdaniu można odpowiedzieć, że solidarność i bohaterstwo mieszkańców. Do obrony miasta, wspierając nieliczną załogę wojskową, stanęli cywilni obrońcy - mężczyźni, kobiety i dzieci. Ludzie o różnej pozycji społecznej, odmiennym światopoglądzie czy wyznaniu. Stacjonujące w Płocku oddziały wojskowe nie były zbyt liczne, ani dobrze uzbrojone. Bolszewików było dwukrotnie więcej, byli lepiej uzbrojeni i przede wszystkim zaprawieni w boju, bo przecież przeszli szlak bojowy aż do centrum Polski. Dlatego włączenie się do walki przez cywilnych mieszkańców zdecydowało o ocaleniu miasta. Ich udział był różnorodny – od kopania okopów i stawiania barykad, donoszenia amunicji, meldunków, opatrywania rannych, aż po dodawanie otuchy żołnierzom, aby nie ustępowali z pola bitwy. Wielu z nich przypłaciło to życiem i zdrowiem. Trzeba sobie uświadomić, że starli się z okrutnym, wręcz zwyrodniałym wrogiem, a odruchy humanitarne po stronie najeźdźców zdarzały się niezwykle rzadko. Ginęły nawet dzieci, jak czternastoletni harcerze: Antolek Gradowski i Stefan Zawidzki. Bolszewicy byli w mieście tylko dwa dni, ale krzywd jakie wyrządzili było bardzo wiele. Tym bardziej należy podziwiać odwagę obrońców, bo wiedząc, z jak okrutnym wrogiem przychodzi im się zmierzyć, stanęli do walki.
To docenili już współcześni, w tym marszałek Józef Piłsudski. A czy dla dzisiejszych mieszkańców to wydarzenie jest równie ważne?
Za bohaterską postawę mieszkańców marszałek Piłsudski odznaczył Płock Krzyżem Walecznych. Podczas swojego pobytu w Płocku w kwietniu 1921 roku podkreślał, jak ważne było to, że „żołnierz polski ma brata w społeczeństwie”, bo wsparcie ludności cywilnej, które kosztowało wiele ofiar, przyniosło oczekiwany efekt – pokonanie wroga. Odznaczeniami zostali uhonorowani także liczni mieszkańcy, w tym harcerze. Najmłodszy wśród nich – Tadzio Jeziorowski – miał 12 lat! Niedługo po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej pamięć o obronie Płocka była żywa – informacje na jej temat zamieszczane były w różnych opracowaniach, odbywały się uroczystości patriotyczne. Po 1945 roku, jak już wspomniałem, organizowanie obchodów było niemożliwe z powodu niechęci władz komunistycznych, chociaż zdarzały się próby upamiętniania tego wydarzenia, jak np. ustawienie w latach siedemdziesiątych krzyża harcerskiego na Bratniej Mogile (który nazywany jest teraz Kopcem Harcerzy). Po zmianie ustroju możliwe stało się przywracanie pamięci o tym ważnym wydarzeniu w historii naszego miasta. Poza patriotycznymi uroczystościami, które corocznie odbywają się na cmentarzu garnizonowym, pojawiają się inicjatywy upamiętniające bohaterów w różnorodny sposób. Wśród tych najnowszych jest m.in. odsłonięcie dwa lata temu na Placu Narutowicza kolumny Zwycięskich Obrońców Płocka 1920 roku, która powstała z inicjatywy społecznej i dzięki finansowemu wsparciu m.in. z budżetu miasta. W tym roku na budynku odwachu zostanie odsłonięta tablica pamiątkowa poświęcona 3. Pułkowi Szwoleżerów Mazowieckich im. płk. J. Kozietulskiego. Podczas tegorocznych uroczystości będzie też m.in. widowisko historyczno-muzyczne czy posadzenie dębu upamiętniającego walki w Płocku. Przypomnę, że pięć lat temu dąb „Antolek” został posadzony w parku, w pobliżu Domu Technika. Te inicjatywy świadczą o tym, że pamiętamy o obrońcach, jesteśmy dumni z ich postawy, która jest przykładem patriotyzmu oraz współodpowiedzialności za losy miasta.
Czy pana zdaniem bohaterowie sierpnia 1920 roku zostali odpowiednio uhonorowani? Brakuje mi na przykład w przestrzeni miasta upamiętnienia Marceliny Rościszewskiej?
Jedna z ulic na osiedlu Dworcowa nosi imię Obrońców Płocka 1920 r., patronami ulic są harcerze Antolek Gradowski i Stefan Zawidzki, a także bracia Jeziorowscy. Na osiedlu Radziwie mamy plac mjr. Janusza Mościckiego, dowódcy obrony Płocka. Istnieje wiele miejsc, które są związane z wydarzeniami sprzed 100 lat – od „Kopca Harcerzy” przy ul. Targowej, przez tzw. „świadka” – ścianę budynku przy ul. 1 Maja ze śladami po kulach czy tablicę na budynku dawnej Poczty Polskiej, gdzie w sierpniu 1920 r. stała jedna z barykad obrońców miasta. Mamy odrestaurowany cmentarz garnizonowy, gdzie są pochowani obrońcy Płocka polegli w walkach. Z pewnością można zrobić więcej, więc cieszę się z każdej
c.d na str. 2 dodatku
kolejnej inicjatywy. Marcelina Rościszewska, to bohaterska kobieta znana głównie z wydarzeń w sierpniu 1920 r. Warto jednak przypomnieć, że na rzecz miasta i mieszkańców działała jeszcze w okresie zaborów. Po odzyskaniu niepodległości powołała w Płocku Służbę Narodową Kobiet Polskich stając na czele tej organizacji. Już w 1919 r. pojechała z grupą płockich ochotników walczyć w obronie Lwowa. Była świetną organizatorką, pedagogiem i społecznikiem. Po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej była dyrektorką Gimnazjum im. Reginy Żółkiewskiej. Prowadziła szkołę do przejścia na emeryturę w 1933 r. i swojego wyjazdu do Krakowa. O upamiętnienie Marceliny Rościszewskiej poprzez nazwanie jej imieniem jednej z ulic lub rond zwróciła się w ubiegłym roku grupa płocczan. Ta propozycja została dodana do naszego banku nazw i kiedy będzie taka możliwość, z pewnością zostanie w ten sposób upamiętniona.
Z okazji jubileuszu tegoroczne uroczystości będą miały wyjątkowy charakter?
Tak, chociaż planowaliśmy więcej przedsięwzięć, ale pandemia pokrzyżowała nasze plany. W tym roku przypada 100 rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, na pamiątkę której obchodzimy Święto Wojska Polskiego, oraz 100-lecie obrony Płocka. Co roku 15 sierpnia główne uroczystości odbywają się przy Płycie Nieznanego Żołnierza. W programie obchodów jest zawsze msza św. w intencji Ojczyzny oraz składanie kwiatów przed pomnikami Marszałka Józefa Piłsudskiego, Władysława Broniewskiego i kolumną Zwycięskich Obrońców Płocka 1920 roku. Odbywa się też bieg uliczny. W tegoroczne obchody włączyła się Mediateka, która przygotowała wystawę i publikację poświęcone zasłużonej dla naszego miasta rodzinie Jeziorowskich. Ekspozycję można oglądać w Książnicy Płockiej do 30 listopada, warto tam zajrzeć. Natomiast 18 sierpnia zapraszam na uroczystości na cmentarzu garnizonowym, w których wezmą też udział krewni bohaterów sprzed 100 lat. Na ulicy Obrońców Płocka 1920 roku odbędzie się m.in. koncert zespołu „Dzieci Płocka” oraz zostanie posadzony dąb, o którym już wspominałem. Z kolei wieczorem na Starym Rynku będzie można wziąć udział w widowisku historyczno-muzycznym. Będą też imprezy towarzyszące. Gorąco zachęcam do udziału w wydarzeniach.
Oprac. Alina Boczkowska
fot. UMP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze