Reklama

Jesteśmy bezpieczni?

18/11/2023 08:00

Za nami obchody Święta Niepodległości. To dobry moment na refleksję nad stanem bezpieczeństwa naszego pięknego, z takim trudem odbudowanego po najbardziej okrutnej wojnie w dziejach ludzkości i okresie najbardziej „postępowego” ustroju kraju. Czy możemy spać spokojnie? Oczywiście Szanowny Czytelnik wie, że to pytanie w konwencji felietonu, taki żarcik po prostu. Jak można mówić o bezpieczeństwie, kiedy prawie ze wszystkich kierunków geograficznych widać gołym okiem zagrożenia? Prawie, bo na północy póki co spokój. Potop szwedzki nas raczej w dającej się przewidzieć przyszłości nie zaleje. Za to ze wschodu, zachodu i południa…

Co do pierwszego przypadku, o czym tu pisać? Odwieczny wróg znów ruszył do akcji. Wojna za granicą. Jak i kiedy się zakończy? Może tylko rozleje na innych sąsiadów agresora? Nie jesteśmy ostatni w kolejce… A nasze zdolności obronne to w zasadzie melodia przyszłości. Na dziś możemy żyć nadzieją, że sojusznicy nie zostawią nas w potrzebie. Ale u tego najważniejszego za kilka miesięcy wybory prezydenckie… Jeśli dojdzie do wymiany, to nowa ekipa może zmienić strategię, na przykład skoncentrować wysiłki na najważniejszym dziś przeciwniku, w Azji i na Pacyfiku i zostawić wolną rękę temu mniej na tym etapie ważnemu w Europie. A daje się też pomyśleć inny, równie niebezpieczny dla nas scenariusz, o którym już na tym miejscu pisałem…

Reklama

Co na to zachód? Zachód nie czuje zagrożenia ze wschodu, stąd nie widać szczególnych wysiłków, by się wzmocnić militarnie. A że na dziś zdolności bojowe ma niewielkie, to sugestie polityków przejmujących władzę nad Wisłą, iż „przynależność do UE to gwarancja bezpieczeństwa” to marny żarcik. I pomysł na zacieśnienie integracji, stworzenie superpaństwa i europejskiej armii u mnie przynajmniej poczucia bezpieczeństwa nie zwiększa, wręcz przeciwnie! Oznacza bowiem, że plany wzmocnienia naszych sił zbrojnych można powoli między bajki wkładać. Nie wiem, czy do obsługi zamówionych Abramsów, Himarsów, Patriotów, Apachów, F – 35, armatohaubic K9 potrzeba trzystu tysięcy żołnierzy, ale skoro osiemdziesięciomilionowa Turcja ma armię dziewięćśetysięczną, to my w tym miejscu na mapie powinniśmy się wysilić na co najmniej półmilionową!

I wreszcie południe, od pewnego czasu systematycznie wędrujące na północ. Czas zacząć się bać. Skoro niewielka zorganizowana grupa znana jako Hamas odważyła się uderzyć na tak zmilitaryzowane, dysponujące świetnie wyposażoną, zaprawioną w bojach armią jak Izrael, to co może zrobić w nieodległej przyszłości podobna organizacja w zdemilitaryzowanej pogrążonej w odmętach pacyfizmu Europie?

Reklama

Jerzy Ogonowski

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości