Reklama

Jednokomórkowcy

28/12/2021 18:42

Nowy rok kieruje myśl lotną ku przyszłości. Jaki będzie? A kolejne? Przewidywania takie bezpieczniej jest lokować w przyszłości dalszej. Ta bliższa to z jednej strony łatwizna, a z drugiej życie proroctwa w krótkim czasie zweryfikuje. Przywołam tu autorytet chyba niekwestionowany. „Nie wiem, jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi”. To Albert Einstein… Zatem jaka będzie ta nasza przyszłość? Taka, jakie „młodzieży chowanie”! Cytat pochodzi z roku tysiąc sześćsetnego, stąd staropolskie „chowanie” trzeba zastąpić współczesnym „edukacja”. W szkole wykuwa się dzień jutrzejszy… 
Jeśli Szanowny Czytelnik jest z tematem „edukacja” na bieżąco, to nie będzie zaskoczony tym, co za chwilę napiszę. A będzie o jednym, za to kluczowym zjawisku. Rośnie pokolenie jednokomórkowców. Oczywiście są wyjątki i w nich można pokładać jakąś nadzieję, ale w swojej masie uczeń współczesny wykorzystuje w „procesie dydaktycznym” jedną komórkę… Nie muszę dodawać, że nie jest to komórka mózgowa. Te są zazwyczaj wyłączone. Jeśli nie rutynowo, to na wezwanie nauczyciela – proszę wyłączyć komórki! 
Dokąd nas to prowadzi? Jeśli miałbym użyć przenośni, to nasuwa się bieg lemingów w kierunku morza. Komórki nie działają same z siebie, potrzebna jest armia wybitnych specjalistów, by ten coraz bardziej skomplikowany system utrzymać i rozwijać. I nie tylko ten! Czy obecny „model” edukacji jednokomórkowej będzie w stanie ich „produkować” w wystarczającej ilości? Chyba, że sprawę wezmą w swoje „ręce” roboty i komputery… Jeśli nie, to pewnego pięknego dnia ludzkość obudzi się w świecie „wojny na maczugi”. Kiedy to nastąpi? Nie wiem, może wcześniej jednak trzecia wojna światowa?
Wróćmy na chwilę do roku, który się kończy. W nawiązaniu do pięknego wigilijnego zwyczaju stawiania na stole pustego talerz dla zbłąkanego wędrowca. W ostatnich dwóch latach mamy aż dwie wizyty nieoczekiwanych gości. Jeden niewidoczny, ale zbierający obfite żniwo. Jak długo? Jeśli ktoś mówi, że cokolwiek „w tym temacie” wie, to kłamie! W drugim przypadku sprawa jest prostsza o tyle, że „goście” są nazbyt dobrze widoczni. 
To czemu ich nie zapraszamy, nie sadzamy przy wigilijnym stole? Jest jeden szkopuł. Jeśli ktoś nam rzuca kamieniem w okno i kopie w drzwi domagając się uszanowania tradycyjnej polskiej gościnności, to jednak pewne obawy są chyba uzasadnione? Chyba, bo są wcale liczni miłośnicy ortodoksyjnego podejścia do staropolskiego „gość w dom, Bóg w dom”, którzy problemu zachowania kandydatów do posadzenia przy wspólnym stole kompletnie nie widzą. Bo i czego się tu bać, skoro po drugiej stronie granicy stoją matki z małymi dziećmi, kobiety w ciąży, ludzie wymagający natychmiastowej pomocy medycznej? A ci młodzi, zdrowi faceci, którzy im towarzyszą, to tylko statyści. Początkujący aktorzy do trzymania halabardy…
Czego życzę Szanownym Czytelnikom w tym nowym dwa tysiące dwudziestym drugim roku? By przetrwali go w dobrym zdrowiu. Życzę tego zarówno wierzącym w koronawirusa, jak i „nie podzielającym tej wiary” (tak, to preambuła naszej zapomnianej już nieco konstytucji)!


Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości