Reklama

Jak to z drenażem było

28/03/2007 08:43
Do redakcji „TP” po publikacji artykułu „Domy po fundamenty w wodzie” („TP” nr 10 z 6 marca br.) docierają kolejne głosy mieszkańców Nowego Gulczewa o problemach z nadmiarem wody. Twierdzą oni, że chociaż taka sytuacja ma miejsce co roku, to nigdy nie było tak źle, jak obecnie.
Nie jest to jednak tylko skutek drenaży poprzerywanych przez mieszkańców i braku opasek drenarskich: – Ja taką posiadam i akurat połączoną z drenażem. Wszystkie prace wykonałem na własny koszt, za wcale niemałe pieniądze, przy odbiorze obecny był pracownik melioracji i właściwie na nic się to zdało – obecnie woda zalewa mi sporą część działki. Opaska i drenaż znajdują się za wysoko w stosunku do poziomu wód gruntowych. Grunty w Gulczewie były meliorowane na początku lat 70. jako grunty orne. Teraz są już wszędzie budowy, a wiadomo, że drenaże gruntów budowlanych winny być położone dużo niżej niż gruntów ornych – opiniuje jeden z mieszkańców Nowego Gulczewa.
Jego zdaniem najwięcej szkód wyrządzono przy budowie kanalizacji sanitarnej, gdyż drenaże między drogami osiedlowymi i niektórymi działkami zostały zupełnie zniszczone – kanalizacja sanitarna została zlokalizowana bardzo głęboko w ziemi. Po tych pracach nikt nie połączył drenaży ponownie: – w ten sposób odebrano nam możliwość dopływu wody do studni drenarskich, która akurat w mojej sytuacji znajduje się na sąsiedniej działce, ale dzieli nas droga osiedlowa. Podobnie jest w większości przypadków – dodaje mężczyzna. – Przy obecnym stanie wód gruntowych zalane są całe nasze działki, nie tylko piwnice, a odpompowywanie wody to syzyfowa praca, gdyż za chwilę woda z powrotem jest na tym samym poziomie. Przykładem jest nasze lokalne jezioro, które znajduje się przy ul. Szlacheckiej. Poziom wody jest tak wysoki, że niekiedy sięga szosy i niszczy okoliczne murki ogrodzeniowe.
Wójt Słupna Stefan Jakubowski uspokaja, że problem będzie stopniowo coraz mniejszy, w miarę budowy nowych dróg na osiedlu wraz z odwodnieniem. I odsyła do przedsiębiorstwa, które na zlecenie gminy zajmowało się nadzorowaniem budowy kanalizacji sanitarnej. Jego przedstawicielka wyjaśnia, że jeśli wykonawca inwestycji uszkodzi drenaże, zawsze jest zobowiązany do ich naprawy. Jeśli dochodzi do uszkodzenia drenaży, wtedy na planie sieci drenażowych można sprawdzić, gdzie hipotetycznie przerwano dreny: – Inwestycja w Nowym Gulczewie została odebrana przez nadzór, wszystko było wykonane dobrze. Ale wciąż ma ona jeszcze okres gwarancji. Trzeba wtedy sprawdzić, czy dane uszkodzenie ma związek akurat z tą inwestycją, ponieważ Gulczewo to wciąż jeden wielki plac budowy. Zdarza się, że jakiś problem wynika w związku z zupełnie inną inwestycją, a jest utożsamiane na przykład z budową kanalizacji.
– Co wobec tego powinni zrobić mieszkańcy, którzy wody mają zadużo? – Powinni zgłosić się do gminy, a ta zleci nam zajęcie się tą sprawą. Jeśli będą mieć rację, wykonawca będzie musiał naprawić uszkodzenia – mówi przedstawicielka firmy nadzorującej budowę kanalizacji w Nowym Gulczewie.
Ale mieszkańcy tego osiedla zwracają uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż utrzymują oni, że kanalizacja deszczowa miała powstać już w 2007 roku, a nie dopiero w latach 2008-2009, jak dowiedzieli się z artykułu w Tygodniku Płockim. – Na jesieni ubiegłego roku przed wyborami odbyło się w Urzędzie Gminy spotkanie mieszkańców Nowego Gulczewa z wójtem. Poinformował, że kanalizacja deszczowa (opadowa) powstanie w 2007 r. Skąd ta data 2008-2009 r. i ubieganie się o środki unijne? Do tego czasu nasze domy mogą się już do mieszkania nie nadawać. Wilgoć w piwnicach sięga już prawie sufitu. Czy gmina wystawi nam nowe za pieniądze Unii? – pyta mieszkaniec Gulczewa.
Wójt odpiera zarzuty: – Zapowiadałem rozpoczęcie inwestycji w 2007 r. Wnioski na inwestycje z budżetu Unii na lata 2007-2013 będą przyjmowane najwcześniej w czwartym kwartale tego roku. Ruszamy zaraz po otrzymaniu decyzji o przyznaniu środków unijnych. Z własnego budżetu na to przedsięwzięcie przeznaczymy 500 tys. zł – obiecuje.
Co się zaś tyczy „jeziora” przy ul. Szlacheckiej, to gmina Słupno uzgodniła już odbiór tych wód z Płockiem. Trafią do podczyszczalni w Imielnicy. Rozwiązanie tego problemu było niezbędne podczas formułowania wniosku o pieniądze z Unii. 
(eg)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości