Reklama

Jajo i królicze uszy

18/04/2007 08:23

Nie wiem, jak „Dziennik” godzi swój podziw dla Jana Pawła II i Benedykta XVI z natarczywym usprawiedliwianiem licznych sytuacji, w których współczesny człowiek może pozwolić sobie na kompromis z absolutnymi normami moralnymi (do niedawna wydawało się, że takie istnieją). W każdym razie w drugą rocznicę śmierci Papieża gazeta (nie tylko zresztą ta) przynaglała, by nasz wielki rodak został ogłoszony świętym natychmiast („santo subito” nie pozostawia złudzeń). Jakby dla potwierdzenia tego faktu od miesięcy na łamach ukazują się cotygodniowe wkładki z opisem cudów czynionych za wstawiennictwem świętego i nieustannie wyrażanym podziwem dla głębi myśli zmarłego Papieża. Z kolei podziw dla Benedykta XVI idzie w parze z popularyzacją na łamach gazety jego spodziewanej lada dzień książki o Jezusie Chrystusie. Uznanie dla obydwu papieży jakoś godzi pismo z promocją otwartego podejścia do wielu kontrowersyjnych zjawisk współczesności, które nie znalazły jednak uznania w ich nauczaniu. Lament nad losem Alicji Tysiąc okrasiła gazeta bogatym wianuszkiem wypowiedzi kobiet, nie kryjących podziwu dla poczynań matki, która wolałaby nie oglądać swojego dziecka wcale niż oglądać je tylko z bliska. Z wypowiedzi ludzi zgorszonych podobnym postępowaniem zmieściła się na obszernych łamach tylko jedna.
W kontekście tych zjawisk z podziwem wysłuchałem wielkanocnego kazania biskupa Romana Marcinkowskiego w płockiej katedrze, w którym w mocnych elektryzujących słowach padło wezwanie do odkrycia prawdziwej wartości życia nie w króliczku czy kurczaczku, jak zwykło się to przy okazji świąt paschalnych bezmyślnie praktykować (proszę jeszcze raz spojrzeć na wielkie jajo, z którego wyrastają olbrzymie królicze uszy na pierwszej stronie świątecznej Wyborczej), ale w zmartwychwstałym Chrystusie i w każdym poczętym ludzkim życiu, co w naszych czasach przychodzi coraz trudniej. Zresztą Episkopat w ostatnich tygodniach, wbrew wypowiedziom niektórych biskupów, dał wreszcie jasno do zrozumienia, po której stronie w tej heroicznej batalii o ochronę życia stoi. W wielkanocnych homiliach wielu hierarchów mocno zabrzmiały słowa dyskredytujące wkraczające w obszary absurdu próby uznania aborcji i eutanazji za podstawowe i naturalne prawa ludzkie.
Gdyby zatem za wzruszeniem towarzyszącym wspomnieniu ukochanego Papieża, którego nie ukrywają czołowe media, podążała jeszcze aprobata dla mądrości i trafności nauczania tego świętego męża, które głosił z nieukrywaną determinacją, zdając sobie sprawę, że przeciwko kilku myślom co nie nowe, jak mawiał Norwid, sprzysięgły się w naszych czasach potężne armie polityków i żurnalistów urabiających powszechną świadomość w pożądanym przez siebie kierunku, dalekim od aprobaty bezwzględnego poszanowania dla wartości tak oczywistej i fundamentalnej jak ludzkie życie. Boli i to, że niejedna gazeta, nawet o zasięgu ogólnopolskim, wspominająca w tych dniach z rozrzewnieniem pamięć umiłowanego Ojca Świętego ani myśli zaprzestać zarabiania na ogłoszeniach rekomendujących praktyki spędzania ludzkich płodów pod płaszczykiem eufemistycznych formuł typu: „zabiegi tanio”, „bezbolesne wywoływanie miesiączek”. Prasa rozpowszechnia lament nad niestosowaniem przez instytucje państwa uchwalonego prawa, a sama nawołuje w przewrotny, zakamuflowany i hipokrytyczny sposób do jego łamania. Czas na opamiętanie.
 

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości