Miki, pies tzw. wielorasowiec pospolity, od samego urodzenia ma silny przywódczy charakter. Ledwo odrósł od ziemi, już zaczął rządzić na podwórku. Najpierw chciał podporządkować sobie starą kotkę Mruczkę.Któregoś dnia z rozpędem wpadł w jej ulubiony kąt, przerywając kotce poobiednią drzemkę. Oj, mocno dostało mu się wtedy pazurami po nosie. Od tej chwili omija szeroki łukiem Mruczkę. Na jego drodze stanęła jednak ruchliwa, rasowa jamniczka - Sońka. Nigdy nie brała poważnie rozszczekanego malca, który sięgał jej ledwo do brzucha. I znów z przewodnictwa w stadzie nic wyszło. Niespodziewanie zostali jednak najlepszymi przyjaciółmi... i to nierozłącznymi. Choć mieszkają na jednym podwórku, dzielą ich dwa różne domy. Kiedy nie mogą się spotkać, urządzają na przemian wielkie lamenty jedno przed, a drugie za zamkniętymi drzwiami. Nikt tego nie może wytrzymać i kończy się na tym, że znów są razem. Sońka jest rasowym psem myśliwskim, wytrenowanym w długich biegach. Miki na swoich krótkich nóżkach nigdy nie ma z nią szans. Zawsze gdzieś się zagubi, w połowie maratonu z najdalszego końca podwórka do bramy. Kiedy Sońka wraca szukać towarzysza, ten zazwyczaj zawzięcie kopie w ziemi. Chyba sam nie wie czego szuka, ale wygląda to nader poważnie, bo rozkopane jest już pół zagrody. Gospodarze machają tylko ręką. Matka Mikiego była przecież najlepszą w okolicy poławiaczką kretów. Psiak musiał to odziedziczyć w genach. Cierpliwość do obydwu niesfornych psiaków ma jedynie 7-letnia Kamila Szplitgejber. Zwierzęta po prostu uwielbia. Sprawiedliwie drapie za uszami raz Sońkę, raz Mikiego, a te z wdzięczności nad uchem dziewczynki mruczą jeszcze lepiej niż leniwa kotka Mruczka. Czasami, jak im się uda wymknąć przez niezamkniętą w porę bramę, odprowadzają Kamilę do szkoły. Innym razem pakują się do jej wygrzanego łóżka na kołdrę. Za to najczęściej dostają po nosie, ale tym razem od mamy Kamili. Kotka patrzy wtedy z satysfakcją, choć właściwie topór wojenny między zwierzętami już dawno został zakopany. Małemu Mikiemu czasem przypomina się o tym, że chciałby rządzić na zagrodzie. Choć z kotem się nie udało, Sońka to koleżanka, a Kamila dobra pani, szczeniak się nie poddaje. Każdego obcego na podwórku traktuje z góry. Oszczekuje go, pokazując, że choć ma ledwie 5 miesięcy i kilkanaście centymetrów wzrostu, wcale nie jest rozkosznym psiakiem. Ciągle jednak nikt nie traktuje go poważnie. Blanka Stanuszkiewicz Fot. Teresa Radwańska Uwaga! Rozdajemy nagrody! Każdy czytelnik, który opowie nam o swoim zwierzaku, dostanie miły upominek. Czekamy pod adresem “Tygodnik Płocki” Stary Rynek 27, 09-402 Płock, lub pod tel. 262-55-88.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze