Reklama

W imię prawdy - felieton

30/11/2016 11:08

Trwają ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej na użytek śledztwa prowadzonego przez prokuraturę w celu wyjaśnienia przyczyn wydarzenia, które od sześciu lat jest przedmiotem niekończących się spekulacji i kontrowersji, nierzadko drwin, podejrzeń i posądzeń, ponieważ zostało wyjaśnione w sposób dalece odbiegający od standardów obowiązujących w tej dziedzinie w cywilizowanym świecie. Najdobitniejszym tego dowodem jest sposób potraktowania jednego z najważniejszych dowodów w śledztwie, czyli samego wraku rozbitego samolotu. Brak jego zwrotu przez stronę rosyjską, motywowany prowadzonym tam śledztwem, rzucenie wraku na jakimś placu, a potem w jakimś hangarze jest formą upokorzenia i trwającego wciąż upokarzania narodu polskiego przez władze Federacji Rosyjskiej, wobec czego władze RP i struktury międzynarodowe, których członkiem jest Polska, oraz te, których członkiem jest Rosja, zachowały, jak dotąd, daleko idącą bezradność. Także błędy popełnione podczas oględzin ciał, skutkujące między innymi zamianą zwłok w trumnach, i brak udziału w tym procederze przedstawicieli polskich instytucji śledczych prowadzi do wniosku, że sposób przeprowadzenia tych oględzin nie służył zbieraniu wniosków na temat przyczyn i przebiegu samej katastrofy, a przecież specjaliści ze stanu zwłok dużo potrafią wyczytać.
Wiele osób w fakcie przeprowadzania ekshumacji i sekcji zwłok ofiar katastrofy widzi jakieś nadzwyczajne, karygodne barbarzyństwo, które powinno zostać powstrzymane przez Kościół katolicki, może Prezydenta i jeszcze nie wiadomo kogo. Także rodziny kilkunastu ofiar mają przeżywać jakiś nie do opisania horror z tym związany. Gdyby taka sytuacja dotyczyła kogoś z mojej rodziny, nie miałbym w tym względzie żadnych oporów. Rozumiałbym, że wyższe racje, jak potrzeba dogłębnego, a nie pozornego, wyjaśnienia przyczyn i przebiegu wydarzenia historycznego, jakim jest katastrofa smoleńska, wymagają tego rodzaju czynności. Sama ekshumacja nie jest zjawiskiem ani zakazanym przez prawo, ani przez religię chrześcijańską, którą wyznajemy, ani nie jest też zjawiskiem rzadko praktykowanym. Pamiętamy z lekcji historii wielkie odkrywanie grobów w Katyniu, trwają od wielu lat prace ekshumacyjne na warszawskich Powązkach, na tzw. Łączce, trwają aktualnie tego typu badania w płockiej siedzibie dawnej milicji przy ulicy 1 Maja. Wyższa racja, jaką jest dążenie do poznania prawdy, jak najbardziej je usprawiedliwia.
Zaproszenie do oględzin zwłok ofiar katastrofy międzynarodowych specjalistów w dziedzinie medycyny sądowej tylko te badania uwiarygadnia. Pierwsze komunikaty prasowe po oględzinach zwłok Pary Prezydenckiej informują o tym, że obrażenia wskazują na inny niż ustalony w raportach MAK-u i Komisji Millera sposób uderzenia samolotu o ziemię – nie grzbietem, ale podwoziem. Już ten jeden fakt, jeśli jest prawdziwy, dowodzi, że słuszne było podjęcie całego przedsięwzięcia. Odbywa się ono dyskretnie, z wielkim szacunkiem dla ofiar katastrofy oraz ich rodzin. Tylko niektóre media i niektórzy politycy traktują całą sprawę w sposób dalece nieprzychylny, wrogo nastawiający do niej społeczeństwo. Szczują, obrażają, jakby za wszelką cenę chciano coś ukryć i nie dopuścić do gruntownego wyjaśnienia sprawy i definitywnego jej zakończenia. A historia jest dociekliwa i chce znać prawdę.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości