Być może wkrótce festiwal romski przeniesiony zostanie z Ciechocinka do Płocka. Wszelkich starań dołoży w tym temacie prezydent miasta Płocka Mirosław Milewski. Na razie mamy swoją nieco mniejszą w rozmachu, atmosferą nie ustępującą jednak ani na krok bliźniaczej imprezie w znanym kurorcie wypoczynkowym. Do Płocka chętnie przyjeżdżają gwiazdy polskie i zagraniczne. W tym roku na scenie pojawili się m.in. Teatr Romans z Ukrainy, ale również Don Wasyl, zdobywca 11 złotych płyt. Takim dorobkiem może pochwalić się bardzo niewielu artystów. Imprezę prawie pokrzyżowała kapryśna pogoda. Ulewny deszcz w końcu jednak ustał i na scenie pojawiały się kolejne gwiazdy, prezentując poruszające duszę cygańskie romanse i czardasze. Program poprowadzili Parno Ray i Ewa Czerwińska.
Podczas koncertu przyznano też nagrody osobom, które wspierają kulturę romską w Płocku. Wyróżnienie dostali m.in. Mirosław Milewski, Marzena Kalaszczyńska i Wiesław Kowalski.
Warto podkreślić, że społeczność romska w Płocku to blisko 200 osób, zamieszkujących głównie rejon Starego Miasta. Już nie wędruje. Od 1964 roku wydanym dekretem Romowie musieli na stałe osiedlać się w polskich miastach i miasteczkach. Choć Romowie stanowią niewielki procent płocczan, to są widoczni, choćby poprzez swoją działalność artystyczną. Najbardziej znany jest zespół Romen, który od 25 lat gra, tańczy i śpiewa na koncertach w kraju i za granicą. Zespół tworzy m.in. cała rodzina państwa Kowalskich a, jego założycielem był Parno Ray. W Płocku, z okazji swojego jubileuszu Romen wystąpił wraz z Kristiano. Artyści zagrali własne kompozycje, jak również utwory znane i lubiane z repertuaru Gipsy Kings. Występ podobał się na tyle, że publiczność nie chciała puścić zespołu ze sceny.
Ważne słowa padły z ust Dona Wasyla. Zwrócił uwagę na panującą między Polakami i Romami tolerancję: – Aby trwała ona jak najdłużej, wtedy nie będzie takich aktów terroru, jak ostatnio w Anglii.
Festiwal to nie tylko występy. Na plażach wokół sceny zapłonęły ogniska. Toczyły się przy nich rozmowy o porwaniach i historii koczowniczego narodu, którego korzenie sięgają Indii. Ludzie poszli też w tany. Komu jeszcze mało muzyki romskiej, powinien ruszyć 23 lipca do Ciechocinka.
BeeS
Fot. Wiesław Kowalski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze