Od pewnego czasu wśród mieszkańców Wyszogrodu krąży e-mail, w którym zarzuca się burmistrzowi Henrykowi Klusiewiczowi, że cytujemy „szafuje stołkami w urzędzie”. W mailu wymieniany jest konkurs na kierownika Gminnego Centrum Informacji, który zdaniem autora listu, „ustawiony był pod panią, która go „wygrała”. Kwalifikacje nie były dokładnie sprecyzowane, żeby Pani M. mogła ze swoim wykształceniem spełnić wymogi formalne”. Pod lupę mieszkańca Wyszogrodu trafił też konkurs na kierownika Hali Sportowej w Wyszogrodzie. „Był rozpisany dokładnie pod wykształcenie i kwalifikacje (doświadczenie na stanowisku kierowniczym 5 lat) Pana S.” czytamy w e-mailu. Wyszogrodzianin na bieżąco śledzi zmiany na stanowiskach w urzędzie, na wyszogrodzkiej stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej, gdzie ostatnio znalazł też konkurs na kierownika Urzędu Stanu Cywilnego. „Wypisz, wymaluj wymagania niezbędne ustawione pod kolejną osobę i to takim, jakim jej wykształcenie mogłoby sprostać (licencjat z administracji z zakresu samorządu itd.) i zero wymagań, co do doświadczenia na stanowisku kierowniczym, bo go nie ma (jeszcze).” Ów list dotarł również do naszej redakcji. Poprosiliśmy o wyjaśnienie sprawy burmistrza, jak również osoby piastujące opisane stanowiska kierownicze. Andrzej Szymański obecny szef hali sportowej nie ma nic do ukrycia. – Do Wyszogrodu sprowadziłem się w 1982 roku. Mam wykształcenie wyższe na dwóch fakultetach. Skończyłem Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie. Byłem 10 lat nauczycielem wf-u w wyszogrodzkich szkołach. Drugi fakultet to administracja. Zrobiłem go, kiedy przez dwie kadencje byłem burmistrzem Wyszogrodu – mówi kierownik, przekonany, że z tymi kwalifikacjami jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Cieszy się, że może być animatorem sportowo-kulturalno-rekreacyjnej działalności w Wyszogrodzie. Podkreśla też, że na ogłoszony konkurs nie zgłosił się nikt oprócz niego. – A przecież mógł każdy, kto spełniał wymagania – zaznacza. Z kolei Bożena Myszkowska, prowadząca obecnie w Wyszogrodzie Gminne Centrum Informacji, w konkursie na stanowisko kierownika miała 18-osobową konkurencję. – Wszyscy pisaliśmy test przygotowany przez osobę spoza Wyszogrodu. Uzyskałam najlepszy wynik, ale jeszcze wraz z dwoma wyłonionymi osobami przechodziłam też rozmowy kwalifikacyjne i dopiero wtedy zostałam wybrana. Oprócz tego spełniałam też inne wymagania – wymienia urzędniczka. Ponieważ stanowisko, które objęła, po części dotyczy udzielania informacji na temat funduszy strukturalnych, posiada Certyfikat Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji w zakresie pozyskiwania środków unijnych. Jest też uprawniona do ubiegania się o nie. Zanim do urzędu gminy w Wyszogrodzie dotarł e-mail, już wcześniej burmistrz Henryk Klusiewicz słyszał o niezadowolonych mieszkańcach. – Zarzucają mi, że przyjmuję ludzi z powiatu, ze starostwa albo z urzędów wojewódzkich. Tymczasem ja przyjmuję najlepszych kandydatów, którzy niekiedy pracowali wcześniej w Płocku, jednak na pewno są profesjonalistami. Wyłaniają ich konkursy. Pokazuje to też ich późniejsza praca – wymienia włodarz Wyszogrodu zapewniając, że obsada stanowisk przebiega zgodnie z prawem. Spore zamieszanie w mieście wywołało w ostatnim czasie rozstrzygnięcie konkursu na wolny etat w księgowości. Jeden z kandydatów odwołał się od decyzji końcowej. W tej sytuacji opinię wkrótce wyda prawnik, którego zadaniem będzie ocena, czy konkurs został przeprowadzony prawidłowo i czy należy go powtarzać. W urzędzie dowiedzieliśmy się również, że w komisjach konkursowych, przeprowadzających rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na określone stanowiska, zasiada przewodniczący komisji rewizyjnej rady. – Gdzie indziej nie jest to praktykowane, bo rada nie ma nic do obsady kadrowej, ale ja to zrobiłem, żeby w ten sposób móc dodatkowo kontrolować przebieg konkursów – mówi Henryk Klusiewicz. Wakat kierownika Urzędu Stanu Cywilnego jeszcze nie został obsadzony. W urzędzie podkreślane jest, że wymagania stawiane w tym przypadku postawił wojewoda, a nie burmistrz. – Jeśli to będzie osoba profesjonalnie przygotowana, która przejdzie procedury, to pomimo że może być ze starostwa albo województwa, to i tak ją przyjmę – twierdzi burmistrz. Henryk Klusiewcz podkreśla też, że: – w Wyszogrodzie dużo się zmieniło, ale wiele jest jeszcze do zrobienia. Wchodzimy w okres intensywnego pozyskiwania środków unijnych 2007-2013. Moi pracownicy muszą być przygotowani. Kto myśli, że sam mógłbym tyle zdziałać, jest w błędzie. Z kolei osobom, które zostały „posądzone” w liście, jest przykro za insynuacje. Przekonują, że w dzisiejszej sytuacji na rynku pracy zawsze będą ludzie, którym nie udało się dostać posady w wyniku konkursu, będą sfrustrowane i zawiedzione, mogą też pisać listy, że są niezadowolone. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze