Generał Pierre Charles Bontemps walczył w kampaniach napoleońskich, był dyrektorem pułku artylerii w wojsku Księstwa Warszawskiego, potem w Królestwie Polskim dyrektorem Materiałów Artyleryjskich i Arsenału w Korpusie Artylerii i Inżynierów. Za udział w słynnej bitwie pod Sandomierzem został odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Dziś jego zapomniane prochy znajdują się w miejscu, które nie ma nic wspólnego z nekropolią – przy ulicy Gościniec w Płocku.Na historyczny trop generała Bontempsa wpadł Mariusz Olenderek, badacz historii Borowiczek, który po lekturze artykułu w „Tygodniu Płockim” poświęconym niszczejącemu majątkowi w Gulczewie („Majątek spisany na straty. Jak uratować Gulczewo?”, „Tygodnik Płocki” nr 48 z 29 listopada 2005 r.) zadzwonił do redakcji w sprawie zapomnianej mogiły generała – jednego z właścicieli majątku w Gulczewie, w XIX w. stanowiącym jedną własność ziemską z Borowiczkami. Właścicielem majątku Piotr Bontemps został w 1820 r. i był nim prawdopodobnie przez 7 lat.
Z Francji do Polski
Pierre Charles Francois Bontemps urodził się we Francji. Po ukończeniu paryskiej Szkoły Politechnicznej w 1796 r. rozpoczyna służbę w wojsku francuskim. W armii Napoleona odbywa dziewięć kampanii w latach 1797-1807. Dwa lata później, na prośbę księcia Józefa Poniatowskiego, przechodzi do wojsk Księstwa Warszawskiego, gdzie zostaje dyrektorem pułku artylerii. Za udział w bitwie pod Sandomierzem zostaje odznaczony krzyżem Virtuti Militari. Jego odwaga i zaangażowanie z roku na rok jest coraz bardziej doceniane przez zwierzchników. Bontemps awansuje na dyrektora artylerii Księstwa Warszawskiego, gdzie organizuje przemysł zbrojeniowy, buduje w Warszawie Arsenał, bierze udział w kampaniach: w Rosji w 1812 r., Niemczech 1813 r. i Francji 1814 r. Prawdopodobnie w roku 1809 lub 1810 żeni się z Różą Eleonorą Monfrell, córką kupca warszawskiego, uczestnika Powstania Kościuszkowskiego. Po klęsce Napoleona decyduje się wrócić do Królestwa Polskiego, w 1817 r. obejmuje stanowisko dyrektora Materiałów Artyleryjskich i Arsenału w Korpusie Artylerii i Inżynierów, potem zostaje dowódcą korpusu Rakietników w stopniu Generała Brygady. W czasie Powstania Listopadowego pełni funkcję dyrektora Materiałów i Artylerii, będąc członkiem Rady Wojennej broni Warszawy. Po kapitulacji zostaje wcielony do wojska carskiego, wyjeżdża do Rosji, gdzie ginie w 1840 r. w Sankt-Petersburgu podczas wybuchu przy próbie pocisków.
Pan na Gulczewie
Autorką curiculum vitae Piotra Bontempsa jest dr inż. Maria M. Bontemps-Gracz, jego prapraprawnuczka, mieszkanka Gdańska. To do niej dzięki internetowemu forum dotarł Mariusz Olenderek. Historyk-pasjonat nie może pogodzić się w faktem, że zasłużony dla ojczyzny generał spoczywa w zapomnianym przez niemal wszystkich miejscu. Bontemps mieszkał w Gulczewie z żoną i trojgiem dzieci. Po śmierci w Sankt-Petersburgu jego ciało sprowadzono do Polski i pochowano w krypcie kościoła parafialnego w Imielnicy (był budowany w latach 1836-1842, przy obecnej ul. Gościniec). Do bocznego ołtarza w tym kościele Róża Bontemps ufundowała obraz św. Piotra. Tu też zostało złożone jej ciało po śmierci w 1854 r.
W trakcie budowy nowego kościoła w Imielnicy w latach 1927-1935 (obecnie przy ul. Wyszogrodzkiej), stara świątynia zostaje rozebrana. W 1962 r. rodzina Bontemps otrzymała list od ówczesnego proboszcza parafii Imielnica, ks. dr Leonarda Perkowskiego: „Słyszałem tylko od starszych parafian, że w latach 1932-1935 przy rozbiórce starego kościoła w Imielnicy, która jest 3 km od Gulczewa, w piwnicy pod kościołem widziano metalowe trumny, do których zaglądali ciekawscy i w jednej widzieli całe jeszcze ciało generała Bontemps, na co wskazywały szlify generalskie. Piwnica została zawalona ziemią i dotąd cmentarzyk utrzymuje się jako skwerek kościelny” – pisze proboszcz.
Nieznana mogiła
Maria M. Bontemps-Gracz rok temu zobaczyła zdjęcia tego miejsca: – Jeszcze w latach 60. i później teren ten był zadbany, a w miejscu pochówku usypany był kurhanik i stał krzyż. Obecnie jest kompletnie zaniedbany i nikt nie pamięta, że w tym miejscu ktokolwiek został pochowany – ubolewa nasza rozmówczyni.
I nie można się z nią nie zgodzić. Kościół pochówku generała zniknął z pamięci mieszkańców: – Nowy kościół nie mógł powstać w miejscu starego, ponieważ po badaniach gruntu okazało się, że teren jest podmokły i grunt nie wytrzymałby budowania nowej, dużej świątyni. Wtedy Jan Kazimierz Sztembartt (właściciel majątku w Gulczewie od 1926 r.) przekazał nowe miejsce na kościół (ten przy Wyszogrodzkiej), a stary został rozebrany. Z jego desek zbudowano plebanię w Imielnicy. W latach 60. w nowym kościele widziano jeszcze ufundowany przez Różę Bontemps obraz św. Piotra, ale obecnie nie wiadomo, gdzie się on znajduje – wyjaśnia Mariusz Olenderek.
Figura Chrystusa wciąż stoi, ale spacerujący wokół nie mają pojęcia, że chodzą po nekropoli. Prapraprawnuczka generała czyni starania, aby doczesne szczątki jej utytułowanego przodka i jego żony spoczęły w godnym miejscu. Zwróciła się więc do Ireneusza Szychowskiego – przewodniczącego Miejskiego Komitetu Ochrony Pamięci w Płocku, z prośbą o ich przeniesienie, na przykład na pobliski cmentarz: – Pomimo, że z urodzenia Francuz, wybrał Polskę na swoją i swoich dzieci Ojczyznę, i służył jej jak umiał najlepiej – motywuje swoją prośbę. – Dokumenty i pamiątki rodzinne (odznaczenia, portrety) po Piotrze Bontemps uległy zniszczeniu w pożarze kamienicy rodzinnej w czasie Powstania Warszawskiego. Zachował się tylko jeden oryginalny dokument i symboliczne epitafium w kościele Przemienienia Pańskiego przy ul. Miodowej w Warszawie. Tam też znajduje się epitafium Róży Bontemps.
A prochy obojga małżonków gdzieś w sąsiedztwie figury Chrystusa przy ul. Gościniec. Ireneusz Szychowski zasygnalizował już tę sprawę wiceprezydentowi Płocka, ale nowy pochówek generała nie nastąpi raczej zbyt szybko: – W tym roku chyba nie starczy nam na ten cel środków – zastrzega I. Szychowski. – W miarę możliwości ekshumujemy prochy zasłużonych dla Polski żołnierzy, na przykład dwa lata temu przenieśliśmy na cmentarz garnizonowy prochy dwóch powstańców styczniowych. Komitet zajmie się także generałem Bontemps, ale to proces, który potrwa jeszcze jakiś czas.
Rodzinie Bontemps pozostaje mieć nadzieję, że sprawa ta zostanie uporządkowana. Żyją jeszcze praprawnukowie generała: Stanisław Bontemps – ojciec Marii M. Bontemps-Gracz i jej stryj Andrzej. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nie starali się przenosić prochów swojego protoplasty, ponieważ po dokonaniu pochówku prochy zmarłych zazwyczaj pozostają tam, gdzie został on dokonany (np. na terenie majątku, jak rzecz się miała z generałem). Pod warunkiem jednak, że miejsce nie traci charakteru nekropolii.
Maria M. Bontemps-Gracz będzie wdzięczna wszystkim, którzy zechcą się z nią podzielić jakąkolwiek wiedzą o jej zasłużonym rodzie (redakcja dysponuje numerem telefonu).
Elżbieta Grzybowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze