Reklama

Gaz do dechy

11/04/2007 12:00
Rok temu zebrała się w Płocku grupa osób, której pasją jest ostra jazda. Trzeba zaznaczyć, że ostra, ale bezpieczna. Wszelkiego rodzaju wyścigi odbywają się na zawodach, choćby takich jak ten 1 kwietnia na terenie jednostki wojskowej. Spotkało się tam 40 amatorskich załóg. Przyciągnęły je plakaty rozwieszone w mieście i ogłoszenie na stronie internetowej. – Na tego typu imprezach w kraju pojawia się ledwie kilkanaście samochodów – zaznaczają z dumą członkowie Płockiej Grupy Rajdowej. To dowód na to, że w Płocku brakuje takich spotkań.
– Ostatnie imprezy motorowe w Płocku, gdzie kierowcy mogli zmierzyć się z trasą na trudnych odcinkach, odbyły się dwa lata temu – mówi Michał Jackiewicz z Automobilklubu Ziemi Płockiej, inicjatora wcześniejszych tego typu przedsięwzięć m.in. Rajdu Baby Jagi. – Cieszymy się, że są dziś w Płocku organizacje, które przejmują pałeczkę.
Członkowie Płockiej Grupy Rajdowej nie tylko mają pomysły, ale też chętnie korzystają z pomocy doświadczonej organizacji. W zmaganiach o tytuł Płockiego Mistrza Kierownicy połączyli swoje siły z AZP, co wszystkim wyszło na dobre.
– Nareszcie mogłem sprawdzić swoje umiejętności i mój nowy nabytek – przekonuje płocczanin Łukasz Skierski, który na imprezę przyjechał kupionym w tym roku Porsche 924 o pojemności 2 tys. cm3. Przesiadł się do tego auta ze sportowym zacięciem z Łady, ale jeszcze nie zdążył opanować 130 KM pod maską. Stąd tylko 18 miejsce w klasyfikacji generalnej, ale pierwsze w swojej klasie.
Łukasz jeździ Porsche, ale doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że to auto z 1982 roku. – Marzyłoby się oczywiście 911 – dodaje. Ten egzemplarz znalazł na aukcjach allegro. W 30 stopniowy mróz na sznurku ściągnął go aż ze Szczecina. Nic dziwnego, że sentyment do tego samochodu pozostanie.
Jeździć chciał od najmłodszych lat i z utęsknieniem czekał na prawo jazdy. Zaczynał od „Malucha”, potem przesiadł się do Łady. – Tata ma warsztat samochodowy, więc z kolejnymi autami i ich naprawami nie było nigdy problemu – zaznacza Łukasz, dziś student wydziału mechanicznego Politechniki Warszawskiej. Jeździ razem z bratem Tobiaszem, który jest uczniem Technikum Samochodowego. Ich tata również wziął udział w płockim rajdzie. Zaskoczył wszystkich startem Mercedesem 190E z automatyczną skrzynią biegów, który wydawałoby się, że nie ma szans na trudnych próbach pełnych zakrętów! Zapowiada się, że rodzina Skierskich jeszcze nieraz nas zaskoczy.
Na imprezie Płocki Mistrz Kierownicy nie liczyła się jednak marka i moc pod maską, ale umiejętności kierowcy. Stąd bez żadnych kompleksów obok takich samochodów jak Seat, Peugeot, VW, startowały stylizowane Fiaty 125 p, nawet Fordy Scorpio w wersji combi. Wszystkie auta musiały jednak uznać wyższość sprzętu sportowego z napędem na cztery koła, czyli Subaru Impreza prowadzonego przez Przemysława Żabkę i pilota Mateusza Kornackiego.
Gdyby jednak lepszym sprzętem dysponował Michał Bąkiewicz, kto wie, czy zwycięzcy nie oddaliby mu palmy pierwszeństwa. Jeden z założycieli Płockiej Grupy Rajdowej zaczynał swoją przygodę z odcinkami specjalnymi poczciwym fiatem 126 p. Stwierdził jednak, że „Maluchem” osiągnął już wszystko, co mógł. Przesiadł się do Forda Escorta z 1988 roku, z którego dla lepszego odciążenia samochodu wyrzucił tylną kanapę. Również i w tym przypadku wiek samochodu robi swoje, a jazda „z gazem do dechy” także nie oszczędza auta. Może nawet powodować, że na trasie podczas wyścigu spotka kierowcę przykra niespodzianka. – Tym razem jednak się udało – zaznacza Michał Bąkiewicz, student grafiki komputerowej, który ma nadzieję, że z czasem będzie mógł sobie pozwolić na lepsze auto.
Do startu w Płockim Mistrzu Kierownicy zaprosił Olę Mikułę. To jedna z kilku dziewczyn, która odważyła się pojechać z zawodnikami jako pilot. Wbrew pozorom to odpowiedzialne zadanie. – W załodze kierowca jest pracownikiem fizycznym wykonującym polecenia szefa – pilota – tłumaczy Michał, obalając mity, że pilot pomaga w dociążeniu auta na zakrętach. Ola zdradziła, że chętnie przesiadłaby się za kierownicę. Dopóki nie ma prawa jazdy, są to na razie tylko płonne marzenia. Uczennicy „Ekonomika” bardzo podoba się jednak tego typu sport. – Pierwszą naszą imprezę można zaliczyć do udanych. To zachęca do dalszych działań, by płocczanie nie musieli wyjeżdżać aż do Torunia czy Włocławka na tego typu rajdy – Płocka Grupa Rajdowa przekonuje też, że to nie wszystko co przygotowała na ten sezon, jednak pod warunkiem, że znajdą pomoc. Z kolei Automobilklub Ziemi Płockiej zaznacza, że wciąż jest otwarty na propozycje. Zapowiada się więc ciekawy sezon dla wszystkich miłośników jazdy z zacięciem wyścigowym. 
BeeS
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości