T o, co wydarzyło się we Francji, jest absolutnym dowodem na porażkę lewicowego projektu budowy zjednoczonej Europy, a faktycznie jej psucia za sprawą bezmyślnej polityki migracyjnej i naiwnej wiary w możliwość asymilacji ogromnych rzesz ludzi z różnych cywilizacji. Ten masoński projekt był wcielany z ogromną determinacją, ponieważ zakładał likwidację cywilizacji chrześcijańskiej z jej zasadami i powstanie tzw. społeczeństwa „otwartego”, czyli multikulturowego, osadzonego na jakichś wątpliwych „europejskich wartościach”, które w istocie okazały się antywartościami, niosącymi z sobą amoralność, nihilizm, niszczenie rodziny, wiary, kultury i cywilizacji. Ostatnimi laty ten program rządzona przez liberalną lewicę i wspierana przez masońskiego papieża UE usiłuje narzucić także krajom z Europy Środkowo-Wschodniej. Czym to może się skończyć, pokazują papieżowi, przywódcom europejskim i nam wszystkim zapierające dech w piersiach wydarzenia we Francji. Przewidziała je przed laty włoska dziennikarka i pisarka Oriana Fallaci, ale nikt jej nie słuchał, przewidział je pisarz francuski Jean Raspail, ale nikt go nie słuchał, przestrzega od lat przed nimi największy francuski pisarz współczesny Michele Houellebecq, ale nikt go nie słucha.
Z adufana w sobie, antychrześcijańska lewica doprowadziła zachodnią Europę na skraj przepaści. Ogłupione ideologią poprawności politycznej społeczeństwa wciąż na to psucie pozwalają, choć obecnie biali Francuzi już nie tylko wieczorami boją się wychodzić z domu. Za chwilę zaczną się bać mieszkańcy innych zachodnich krajów. A my? Co czeka nas? Taki sam scenariusz nakręcona europejskimi kretynizmami polska lewica wciąż usiłuje narzucić naszemu społeczeństwu. Gdyby rozstrzygnięcie wyborcze 8 lat temu było inne, mielibyśmy zaczątki problemu i u nas. Na skutek wydarzeń francuskich jesienne wybory w naszym kraju wydają się już rozstrzygnięte, mimo że trudno się z tego jednoznacznie cieszyć, ponieważ rządząca koalicja cichaczem urządza i nam „Paryż nad Wisłą” (ponad 300 tysięcy muzułmanów sprowadzonych do pracy za jej kadencji), a Pan Donald ze swoją świtą nie mają lepszego pomysłu na Polskę. Nadzieja w tym, że Polacy zaczną myśleć samodzielnie i podziękują obecnym i dawnym zwodzicielom, choć tak trudno uwierzyć w nagłe przebudzenie społeczeństwa hipnotyzowanego przez 34 lata frazesami o dobrodziejstwach demokracji i nieprzeciętnych korzyściach płynących z integracji europejskiej na chorych antychrześcijańskich zasadach.
S ami Francuzi (na przykład Bernard Margueritte, były korespondent „Le Figaro” w Polsce) mówią dziś o tym, że Francja znajduje się w stanie agonalnym i zazdroszczą Polsce jej sytuacji, patrzą nawet z nadzieją na Europę Środkowo-Wschodnią, gdzie ocalały resztki rozsądku, choć i te zdają się tu powoli ustępować lewicowym szaleństwom multikulturowym, genderowym i tęczowym, które tak bezrefleksyjnie łyka nasza młodzież. Na razie psucie Europy nie ustaje także od strony tych, którzy nade wszystko powinni jej bronić, czyli od strony pasterzy Kościoła katolickiego. Finalizowany aktualnie w ramach synodu o synodalności projekt „słodkiego tęczowego kościółka”, kierującego się masońską zasadą „jedności w różnorodności” (jakie to płytkie i banalne), doprowadzi do tego, że i Europa Środkowo-Wschodnia straci moralną busolę, a Kościół przestanie być i tu komukolwiek potrzebny, jak nie jest od lat potrzebny Europie Zachodniej, czego skutki oglądamy właśnie na ulicach Francji. Ostatnia nominacja przez papieża Franciszka abpa Victora Manuela Fernándeza na prefekta Dykasterii Nauki Wiary, który już zapowiedział sankcjonującą grzech „zgodę na błogosławienie przez Kościół związków homoseksualnych”, zdaje się potwierdzać szatański kurs Kościoła na psucie zachodniej cywilizacji. No cóż, jest, jak zostało zapowiedziane, Rzym stracił wiarę, a lewica rozsądek. Francuska lekcja przychodzi chyba za późno.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze