Pan Sprawiedliwy!
Pan minister Ziobro ze wszystkich sił usiłuje uchodzić za człowieka sprawiedliwego. Poczucie sprawiedliwości pana ministra przybrało ostatnio postać usilnego dążenia do wymierzenia kary reżyserowi Romanowi Polańskiemu, który 40 lat temu w okolicznościach dosyć tajemniczych i kontrowersyjnych został oskarżony w USA o gwałt na nieletniej Samancie. Minister tłumaczy, że występuje o kasację wyroku sądowego zakazującego ekstradycji Polańskiego do USA, ponieważ wszyscy obywatele polscy muszą być równo traktowani przez prawo, niezależnie od tego, czy są ludźmi na świeczniku, czy zwykłymi, szarymi zjadaczami chleba. To piękny i szczytny cel, ale dlaczego ma dotyczyć wypadków sprzed półwiecza, kiedy wokół tyle jest spraw aktualnych i pilnych? Dlaczego minister woli odgrzewać stare kotlety, pastwiąc się nad 83-letnim staruszkiem Polańskim, w sprawie którego wątpliwości miały dotąd sądy Szwajcarii i Polski, a sama ofiara wystąpiła o umorzenie sprawy?
Ruszyło ją sumienie czy co? Ją, ofiarę, ruszyło sumienie w stopniu większym niż sprawiedliwego pana Ziobrę, który na pewno wie o wniosku Samanty, a mimo to nie waha się ścigać staruszka Polańskiego za czyn, wokół którego narosło tyle zastrzeżeń? Nadal nie ma ich pan Ziobro, minister i prokurator w jednej osobie. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie wolno niepokoić pana reżysera tylko dlatego, że jest reżyserem. O nie, każdego w podejściu do dobra i zła powinny obowiązywać te same standardy. Ale tam, gdzie jest tak wiele wątpliwości, że ma je nawet ofiara, trzeba zachować trochę rozsądku i pokory. Dlatego pan Ziobro może lepiej by zrobił, gdyby zajął się przywracaniem równego traktowania przez prawo obywateli RP tu i teraz doświadczających niesprawiedliwości, a nie zajmował się starymi piernikami, na których ktoś swego czasu chciał ubić interes.
Czy pan Ziobro to potrafi i czy ma na to zgodę pana Prezesa? Bo jeśli pan Ziobro pamięta, że jest prokuratorem i ministrem sprawiedliwości wszystkich Polaków, a nie tylko starych pierników, to może warto by było, panie ministrze, wytargać za uszy tego nadgorliwego burmistrza z PiS-u, który już uszczelnia system podatkowy (w ramach „dobrej zmiany” zapewne), naliczając podatek drogowy, mimo że pojazd nie został dopuszczony do ruchu (szczegóły sprawy u mnie, służę uprzejmie). Może też warto by wytargać za uszy PiS-owskiego prezesa Lasów Państwowych, który nic sobie nie robi z artykułu 32 Konstytucji, z ustawy o ochronie konkurencji, z wyroku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 2009 roku oraz opinii Najwyższej Izby Kontroli z 2015 roku (za przyzwoleniem aktualnego PiS-owskiego prezesa UOKiK) i nadal prowadzi dwa sklepy z drewnem tartacznym – jeden dla uprzywilejowanych, dotychczasowych klientów i drugi dla nowych, drobnych cwaniaczków, którzy chcieliby konkurować z tymi pierwszymi, płacąc nawet o 100% drożej i naiwnie się łudząc, że w państwie Prawa i Sprawiedliwości pod panowaniem ultrakatolickich polityków z błogosławieństwem Episkopatu będzie to możliwe. Nie było możliwe pod panowaniem liberalnych dygnitarzy poprzedniej ekipy, to i nie jest możliwe teraz. Prawda? Dlatego niech pan nie mówi, panie Sprawiedliwy, że o równość, szacunek dla prawa i o sprawiedliwość panu przede wszystkim chodzi.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze