Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

10/05/2016 09:29

Roczniki wielkiej reformy!

Drugi już z kolei rocznik kształcony według „nowej podstawy programowej” opuszcza w tym roku polski system szkolny. Przepustką do studiów wyższych jest oczywiście matura. Przez ostatnie lata profesura uniwersytecka alarmowała, że uczelnie otrzymują studentów prymitywnych, niezdolnych do studiowania, ludzi, którzy „nic nie wiedzą”, nie lubią i nie potrafią się uczyć. Lekarstwem na te wszystkie zarzuty stawiane pod adresem władz oświatowych miała być „nowa podstawa programowa” zwieńczona „nową maturą”. Niestety w ciągu minionego roku szkolnego nie słychać było ze strony uczelni wyższych jakiegoś szczególnego zachwytu dla „pierwszego rocznika studentów”, który został wykształcony według „programu Platformy i PSL-u”. Raczej nie zapowiada się, by kolejny rok przyniósł w tym względzie jakiś przełom. Zmiany wprowadzone przez poprzednią koalicję absolutnie nic nie poprawiły. Szkoła nadal kształci „wielkiego nieuka”, człowieka o minimalnej wiedzy ogólnej, który głęboko się zastanawia zapytany o jakąkolwiek datę czy autora jakiegoś oczywistego utworu literackiego.
Nowa ekipa coś przebąkuje o potrzebie zmian, ale na razie nie widać szczególnego parcia na urzeczywistnienie jakiegokolwiek planu, który zresztą rysuje się mgliście. Aktualna minister oświaty, w przeciwieństwie do swych trzech infantylnych poprzedniczek, zdaje się stawiać rozsądną diagnozę problemów szkolnych. Propozycja „poważnej” rozmowy o egzaminie maturalnym, który według szefowej resoru „został zinfantylizowany”, podobnie jak samo liceum, czyli szkolnictwo przygotowujące do studiów wyższych, brzmi rozsądnie. Po raz pierwszy zresztą od lat minister edukacji mówi o wadliwie skonstruowanej maturze z języka ojczystego, którą w tej chwili zdecydowana większość uczniów bez większego wysiłku, bez czytania jest w stanie zdać. Ta kwestia była od dawna podnoszona, nie chcieli jej zauważać ani urzędnicy, ani metodycy, jedni i drudzy przecież realizowali pochodzące „z góry” wytyczne edukacyjnych destruktorów. Jedni i drudzy zajmują nadal swoje stanowiska.
Rozsądnie zabrzmiał ostatnio głos ministra nauki i szkolnictwa wyższego o potrzebie przywrócenia 4-letniego liceum, niezależnie, jaki los ostatecznie spotka gimnazja. Likwidacja systemu szkolnego, który „zwija” uczniów, hamuje ich rozwój, stanowi przeszkodę w formowaniu wiedzy ogólnej jest pilną potrzebą chwili. Ostatnie dwie dekady to krystalizacja systemu, który preferował odtwórczość, schematyczność (formy wypracowań z „załączonym fragmentem tekstu”), kombinatorstwo, krętactwo (słynne „kupowanie prezentacji maturalnych”), zabijał samodzielność, innowacyjność. Czas zacząć naprawdę poważnie traktować ucznia, czas stworzyć system szkolny, którego ukończenie będzie budziło autentyczny szacunek, który wyposaży w wiedzę i umiejętności i który wyegzekwuje wiedzę i umiejętności, a nie tylko tak hołubione dziś „umiejętności bez wiedzy”, który nie tylko nauczy języka angielskiego, ale sprawi, że uczeń w tym języku będzie miał coś do powiedzenia.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości