Sylwester w Kolonii
Może i my kiedyś, jeśli sprawy potoczą się zgodnie z zapowiedziami rządu i intencją obecnych władz Unii, będziemy mieli takiego Sylwestra, jak ten, który urządzili Niemcom w centrum Kolonii tak ukochani przez Angelę Merkel „uchodźcy”. Jak donoszą media, ok. 1000 (!) muzułmanów urządziło w sylwestrową noc obławę na kobiety w okolicy dworca i słynnej gotyckiej katedry. Zaczepiali, okradali, molestowali i ponoć gwałcili. Gwałt jest obowiązkowy, bo w ich szatańskiej religii jest on właśnie aktem religijnym – zamierzonym poniżeniem niewiernej, aby odechciało jej się być niewierną i skłoniło do przyjęcia ich przewrotnej ideologii, zwanej jeszcze dla niepoznaki religią. Niebezpiecznie było zresztą nie tylko w Kolonii. Nieszczęśliwi przesiedleńcy z Bliskiego Wschodu i z Afryki Północnej atakowali także w Hamburgu, Stuttgartcie i Düsseldorfie. Nikt dotąd nie nazwał tego wydarzenia aktem terrorystycznym, a wygląda to wszystko na bardzo przemyślaną akcję, mającą na celu wywołanie podobnego efektu do tego po zamachach w Paryżu. Znowu nam pokazano, że nie trzeba podkładać bomb, by wywołać potężne poczucie zagrożenia.
Najciekawsze jest jednak to, że o tych wszystkich dramatycznych wydarzeniach Niemcy dowiedzieli się dopiero z kilkudniowym opóźnieniem (czyż Unia nie staje się podobna do dawnego ZSRR?). Władze skrywały niewygodne fakty, bo godzą one w obowiązującą w społecznościach zachodnich ideologię poprawności politycznej, która zakazuje ujawniania faktów, mogących pokazać w niekorzystnym świetle inne nacje, które sprowadzono do Europy, aby zrealizować masońską utopię o tzw. „społeczeństwie otwartym”, tolerancyjnym, wielokulturowym. To jest ideologia samobójcza, a jej stosowanie odbywa się w atmosferze swoistego przymusu popartego koniecznością tuszowania przestępczości dokonywanej przez niedającą się zasymilować z Europejczykami ludność kolorową. Jest naprawdę bardzo niebezpiecznie, a mimo to Niemcy bredzą, podobnie jak nasi postępowcy, o „demokracji” i o tym, by „społeczeństwo mogło w tych niespokojnych czasach pozostać otwarte, przyzwoite i liberalne”.
Niestety, proszę Państwa, wszyscy już wiemy, że te słowa – „otwarte, przyzwoite i liberalne” – nie niosą dobrych skojarzeń. Są synonimami tego, co fałszywe w świecie zachodnim. Pod przykrywką pięknie brzmiących pojęć próbuje się ukryć najgorsze zjawiska (związki sodomickie, aborcję, wyuzdaną edukację seksualną). „Otwarte, przyzwoite i liberalne” oznacza dziś: „akceptujące zło, ukryte pod pozorami dobra”. Ta demagogiczna aksjologia spycha Europę w odmęty samozniszczenia. Już dziś widać, że zachodnia Europa jest duchowym trupem i jako taka płaci wysoką cenę za zdradę ideałów prawdziwie europejskich, chrześcijańskich. Do tej zdrady usiłuje się za wszelką cenę wciągnąć nowe państwa członkowskie, a stawiającym opór grozi się restrykcjami. Ta strategia wymierzona jest przede wszystkim w nas, bo my najdłużej stawiamy opór. A przy tym jeszcze będziemy w tym roku świętować wielką 1050. rocznicę Chrztu Polski, wydarzenia, które raz na zawsze ukształtowało naszą cywilizacyjną tożsamość, którą jesteśmy zobowiązani chronić nawet wtedy, gdy wyrzekną się jej ostatni Europejczycy. I po to wybraliśmy nowe władze Polski, aby były w naszym imieniu gotowe tym destrukcyjnym tendencjom się przeciwstawić. I nadal tego od nich oczekujemy.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze