Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

12/01/2016 08:39

Sylwester w Kolonii

Może i my kiedyś, jeśli sprawy potoczą się zgodnie z zapowiedziami rządu i intencją obecnych władz Unii, będziemy mieli takiego Sylwestra, jak ten, który urządzili Niemcom w centrum Kolonii tak ukochani przez Angelę Merkel „uchodźcy”. Jak donoszą media, ok. 1000 (!) muzułmanów urządziło w sylwestrową noc obławę na kobiety w okolicy dworca i słynnej gotyckiej katedry. Zaczepiali, okradali, molestowali i ponoć gwałcili. Gwałt jest obowiązkowy, bo w ich szatańskiej religii jest on właśnie aktem religijnym – zamierzonym poniżeniem niewiernej, aby odechciało jej się być niewierną i skłoniło do przyjęcia ich przewrotnej ideologii, zwanej jeszcze dla niepoznaki religią. Niebezpiecznie było zresztą nie tylko w Kolonii. Nieszczęśliwi przesiedleńcy z Bliskiego Wschodu i z Afryki Północnej atakowali także w Hamburgu, Stuttgartcie i Düsseldorfie. Nikt dotąd nie nazwał tego wydarzenia aktem terrorystycznym, a wygląda to wszystko na bardzo przemyślaną akcję, mającą na celu wywołanie podobnego efektu do tego po zamachach w Paryżu. Znowu nam pokazano, że nie trzeba podkładać bomb, by wywołać potężne poczucie zagrożenia.
Najciekawsze jest jednak to, że o tych wszystkich dramatycznych wydarzeniach Niemcy dowiedzieli się dopiero z kilkudniowym opóźnieniem (czyż Unia nie staje się podobna do dawnego ZSRR?). Władze skrywały niewygodne fakty, bo godzą one w obowiązującą w społecznościach zachodnich ideologię poprawności politycznej, która zakazuje ujawniania faktów, mogących pokazać w niekorzystnym świetle inne nacje, które sprowadzono do Europy, aby zrealizować masońską utopię o tzw. „społeczeństwie otwartym”, tolerancyjnym, wielokulturowym. To jest ideologia samobójcza, a jej stosowanie odbywa się w atmosferze swoistego przymusu popartego koniecznością tuszowania przestępczości dokonywanej przez niedającą się zasymilować z Europejczykami ludność kolorową. Jest naprawdę bardzo niebezpiecznie, a mimo to Niemcy bredzą, podobnie jak nasi postępowcy, o „demokracji” i o tym, by „społeczeństwo mogło w tych niespokojnych czasach pozostać otwarte, przyzwoite i liberalne”.
Niestety, proszę Państwa, wszyscy już wiemy, że te słowa – „otwarte, przyzwoite i liberalne” – nie niosą dobrych skojarzeń. Są synonimami tego, co fałszywe w świecie zachodnim. Pod przykrywką pięknie brzmiących pojęć próbuje się ukryć najgorsze zjawiska (związki sodomickie, aborcję, wyuzdaną edukację seksualną). „Otwarte, przyzwoite i liberalne” oznacza dziś: „akceptujące zło, ukryte pod pozorami dobra”. Ta demagogiczna aksjologia spycha Europę w odmęty samozniszczenia. Już dziś widać, że zachodnia Europa jest duchowym trupem i jako taka płaci wysoką cenę za zdradę ideałów prawdziwie europejskich, chrześcijańskich. Do tej zdrady usiłuje się za wszelką cenę wciągnąć nowe państwa członkowskie, a stawiającym opór grozi się restrykcjami. Ta strategia wymierzona jest przede wszystkim w nas, bo my najdłużej stawiamy opór. A przy tym jeszcze będziemy w tym roku świętować wielką 1050. rocznicę Chrztu Polski, wydarzenia, które raz na zawsze ukształtowało naszą cywilizacyjną tożsamość, którą jesteśmy zobowiązani chronić nawet wtedy, gdy wyrzekną się jej ostatni Europejczycy. I po to wybraliśmy nowe władze Polski, aby były w naszym imieniu gotowe tym destrukcyjnym tendencjom się przeciwstawić. I nadal tego od nich oczekujemy.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości