Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

05/01/2016 09:30

Więcej wolności i demokracji

Każde dziecko rozwija się w swoim tempie. Posłane do szkoły za wcześnie właśnie dlatego nie rozwinie swoich potencjalności, że trafiło tam przedwcześnie i zostało zdominowane, zduszone przez inne dzieci, sprawniejsze umysłowo w tym samym wieku. Kiedyś zauważono, że wiek 7 lat jest najodpowiedniejszym do rozpoczęcia uspołecznionej nauki szkolnej. Powinni to przede wszystkim rozumieć miłośnicy wolności i demokracji, którzy ostatnio tak ochoczo i krzykliwie podnieśli głosy w obronie wolności i demokracji. Ale to za ich przyczyną wymuszono posyłanie wszystkich dzieci do szkoły w wieku 6 lat. I to nie było rozwiązanie zgodne z zasadą wolności wyboru, którą tak szczyci się system ustrojowy, w którym żyjemy, a który na każdym kroku tę zasadę łamie, wymuszając stosowanie się do przeróżnych standardów, czasami słusznych, czasami nie. A ponieważ od lat już stosuje się praktykę, że w zasadzie nie pozostawia się dzieci na drugi rok, stąd jeszcze nawet w gimnazjum obserwuje się ogromne zróżnicowanie w możliwościach adaptacyjnych do spełniania obowiązków szkolnych. Są dzieci dobrze rozwinięte, zmotywowane i przystosowane do podołania wymaganiom gimnazjalnym i są dzieci jakby bardziej zdziecinniałe, nieprzystosowane do pracy w tempie odpowiednim dla tego poziomu kształcenia.
Wymaganiom zatem wolności i demokracji postanowił sprostać PiS i wbrew zamysłom „miłośników wolności i demokracji” tuż przed Nowym Rokiem znowelizował ustawę o systemie oświaty, znosząc obowiązek posyłania do szkoły 6-latków i ustanawiając „prawo rodziców” do posyłania do szkoły 6-latków. To przybyło nam od tego wolności i demokracji, czy ubyło? Niby dużo zmieniono, a w gruncie rzeczy niewiele zmieniono, bo gdyby wszyscy aktualni rodzice 6-latków zechcieli posłać w obecnym roku do szkoły swoje dzieci, to mogą to zrobić. Ale mają wybór, szlachetni obrońcy wolności i demokracji! Wy natomiast ustanowiliście przymus. I na tym na razie polega różnica między wami, dyktatorkami wolności i nowymi rządcami Polski, którzy jednak poszerzają tym rozwiązaniem pole wolności. Wyjdziecie teraz na ulice, by zaprotestować przeciw niszczeniu wolności i demokracji?
Nie wszystko się udaje nowym władcom Polski, ale to się akurat udało bardzo. I jeszcze jedno! Rządzący zapowiadają zmianę w procedurach odwoławczych od wyników egzaminu maturalnego, które obecnie są ostateczne, a przecież egzaminatorzy są ludźmi i mogą się pomylić. Dlatego teraz, kiedy tak gwałcona jest wolność i demokracja, „maturzyści będą mogli odwoływać się od oceny ich egzaminu do niezależnych ekspertów”. Kimkolwiek by byli ci eksperci, to zasada jest słuszna i znowu poszerza pole naszej wolności. Dotychczasowych maturzystów nawet sądy spławiały z niczym, także w sytuacji, w których „niezależni eksperci” doszukiwali się nieprawidłowości w ocenie, jak donoszą media, aż 14 zadań. Dotąd nawet od wyroku sądu I instancji można się było odwołać do sądu wyższej instancji, a od werdyktu komisji egzaminacyjnej nie. No to już sami Państwo oceńcie, czy zmiany idą na lepsze czy na gorsze, jak próbują nam wmówić „obrońcy wolności i demokracji”.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości