Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

15/12/2015 09:12

Co dalej z uchodźcami?

W Europie nie milknie zamieszanie wywołane napływem niezliczonych (dosłownie) rzesz imigrantów zwanych tymczasowo „uchodźcami”, którzy latem tego roku nagle zdobyli nie wiadomo skąd pochodzący impuls do opuszczenia dotychczasowego miejsca pobytu i skierowania się do Niemiec. Dlaczego akurat do Niemiec, to wszyscy wiedzą. Skąd jednak ten impuls, to do końca nie wiadomo. Mówi się, że to sami Niemcy ich zaprosili, bo potrzebują taniej siły roboczej, która zapewni im sielską emeryturę. Ale czy tamci zechcą pracować, kiedy mają misję nawrócenia niewiernych Niemców na swoją jedynie prawdziwą religię? Po dobroci, a nawet siłą. Jak tam będzie, to się wkrótce przekonamy, na razie jednak Niemcy dają sygnał, że się przeliczyli w swoich chęciach (bo możliwości mają duże) i nadwyżkę gości próbują upchnąć, gdzie się da, czyli także u nas. Szumu wokół tego było sporo, samorządy powiedziały nie, nawet, jak wiemy, te całkiem niedaleko od nas. Nie ustaje tylko Urząd do spraw Cudoziemców, który nie mając co zrobić z kwotą 134 tysięcy euro (to chyba wcale nie tak dużo), postanowił je ulokować (po przetargu oczywiście) w 10 ośrodkach dla uchodźców islamskich na terenie całego kraju. Nie wiem, na czym ten przetarg będzie polegał, ale znając obowiązującą u nas filozofię przetargów, domyślam się, że może chodzić o to, aby „jak najtaniej” zaoferować „jak najlepsze” warunki utrzymania.
Nie wiem tylko, czy tego rodzaju altruizm spodoba się samym uchodźcom, którzy, jak donoszą nasi zachodni korespondenci, mają dosyć wygórowane wymagania co do standardów w przeznaczonych dla nich ośrodkach, a gdy ich żądania nie są spełniane, wszczynają burdy. A my burd przecież nie lubimy. Nie tylko zresztą burd, ale i zamachów terrorystycznych, których wcześniej czy później ze strony tych dobrotliwych gości mamy prawo się spodziewać, widząc, co dzieje się w Anglii czy we Francji. Dlatego tak bardzo litościwym okiem spoglądaliśmy w kampanii wyborczej w stronę ostatecznych zwycięzców, aby nas uwolnili od przymusu świadczenia altruizmu pod presją, że jeśli nie my sami, to za paręnaście lat nasze dzieci będą żyły w strachu, albo będą musiały same zamienić się w uchodźców i tułać po świecie, płacąc karę za nieodpowiedzialność ojców. A ponieważ nasi dotychczasowi władcy aż kipieli od nadmiaru altruizmu, dlatego przerżnęli te wybory z kretesem i nie powiem, żebym tego żałował.
Spoglądam tylko z niepokojem na nową ekipę, czy aby ma zamiar dotrzymać słowa danego w kampanii wyborczej, że wcześniejsze umowy o „kwotach” uchodźców trzeba będzie renegocjować, a po zamachach w Paryżu, że ich wykonanie nie będzie możliwe. To mnie bardzo wtedy ucieszyło, choć wzbudziło to takie oburzenie wśród „przyjaciół Niemców”, a i wśród naszych rodzimych altruistów, co to by chcieli najpierw wszystkim dookoła zrobić dobrze, a na końcu nam samym. Nie żebym był przeciw udzielaniu pomocy. Pomagać trzeba, ale w sposób odpowiedzialny i na miarę możliwości z zachowaniem zdrowego rozsądku. Żeby nasza pomoc nie skończyła się jak w tej bajce o chłopie i żmii. Chłop się ulitował nad zmarzniętym gadem, ale ten po okrzepnięciu nie zamierzał ulitować się nad wybawicielem. Zatem pilnujmy władzy, żeby nam nie zgotowała podobnego losu.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości