Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

01/12/2015 09:12

Co ze wspólnotą, Prezydencie?

Polska jest boleśnie pęknięta. Kilka ostatnich decyzji wyborczych wyraźnie pokazuje, jak bardzo społeczeństwo jest podzielone i rozbite. Nie stanowimy wspólnoty, rozchodzimy się w przeciwne strony. Nie chcemy wychowywać dzieci w jednym spójnym systemie wartości, mamy różne wizje szkoły, chcemy realizować odmienne, często wykluczające się cele – nowoczesne albo konserwatywne. Trudno nawet wyobrazić sobie drogę kompromisu i zgody. Kiedy rządzi jedna strona, to rządzi dla tej części, która ją wybrała, a kiedy władzę przejmuje druga, kieruje się zasadami odpowiednimi dla niej, a przecież w państwie muszą się zmieścić wszyscy. Jak zbudować wspólnotę z tak różnych ludzi, przywiązanych do różnych wartości? Niestety i po tej po zmianie władzy nie widać zwiastunów pociągnięcia wszystkich do podążania w jednym kierunku, mimo tej tak bardzo obiecującej deklaracji Prezydenta Dudy, kiedy to po wygranych wyborach zakomunikował, że jego celem będzie odbudowanie wspólnoty Polaków. To bardzo trudne zadanie, może nawet niewykonalne, ale ważne i pilne. Ciekaw byłem zatem, jak Prezydent zabierze się do realizowania tej jakże słusznej potrzeby, jakimi krokami będzie się starał skupić wokół siebie wszystkich Polaków.
Nie udało się to poprzednikowi, bo wybrany z klucza partyjnego trzymał z jedną częścią społeczeństwa i, widać to już, nie uda się nowemu Prezydentowi, bo także trzyma z jedną tylko stroną. Szkoda, bo stanęła przed Prezydentem Dudą jedyna w swoim rodzaju szansa odegrania fundamentalnej roli w procesie jednoczenia Polaków. Ale do tego trzeba naprawdę wielkiego umysłu, gotowego wybić się ponad partyjne sympatie i przezwyciężyć tak charakterystyczne polskie złości. Pierwsze, co trzeba było zrobić, to wyciągnąć rękę do zgody, a nie dąsać się i unikać kontaktu z urzędującą Premier. A potem po wygranych wyborach naprawdę trzeba było kopać przegranego, czyli premier Kopacz, przed pierwszym posiedzeniem Sejmu i szczytem Unii Europejskiej na Malcie? Mogła złożyć dymisję na piśmie, zgoda, ale chciała to zrobić osobiście i przyzwoitość nakazywała, aby przezwyciężyć małostkowość i jej to umożliwić.
I tylko w takim zachowaniu Prezydent Duda byłby wielki. Miał szansę pokazać charakter i zbliżyć się do realizacji tego tak śmiało zapowiadanego przez siebie po wyborze celu – odbudowania wspólnoty. Na pewno nie da się zbudować żadnej wspólnoty takimi krokami. Czy nie ma w otoczeniu Prezydenta nikogo, kto potrafiłby go przestrzec przed tak nierozważnymi krokami? Do wspólnoty powinni należeć wszyscy, także przeciwnicy polityczni, także inaczej myślący oraz posiadający inną wizję Polski. Owszem, poprzednia władza nie liczyła się ze zdaniem opozycji, można ją teraz kopać, pogardzać nią, ale to nie są środki na wielkie cele. To są środki na cele doraźne, można z ich pomocą posprzątać willę w Klarysewie, ale nie o to nam przecież chodziło. Czy ktoś ma zamiar wreszcie rozpocząć budowanie nowego ładu? Czy przypadkiem nie uczono nas, że „Pan Bóg za złe dobrem płacić każe”? Czy biskupi nie widzą potrzeby, aby w tej sprawie upomnieć zwycięzców? No bo jeśli nic się nie zmieni albo wrogość, co widać, będzie się wzmagać, to w jakim nastroju będziemy za pół roku świętować 1050-lecie chrztu Polski i jej wejścia w krąg cywilizacji chrześcijańskiej?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości