Drugi obieg opinii
Skrajnie odmienne postawy wobec uchodźców, jakie ścierają się na łamach mediów, stanowią smutne odzwierciedlenie podziałów od wielu lat przeorujących polskie społeczeństwo. Ich przedłużeniem są mocno widoczne napięcia w Europie. Jesteśmy społeczeństwem pękniętym, rozbitym, stanowimy wątpliwą wspólnotę. Linia podziałów pokrywa się z sympatiami politycznymi rodaków oraz pęknięciem, jakiego byliśmy świadkami podczas wyborów prezydenckich. W zależności od tego, jaką gazetę weźmiemy do ręki lub jaką telewizję włączymy, jakiego publicysty posłuchamy, usłyszymy lub poznamy skrajnie odmienną ocenę zjawisk. Ludzie przywiązani do chrześcijańskiej tradycji, szanujący fundamenty naszej europejskiej cywilizacji, zbliżeni do konserwatywnego projektu politycznego czują się coraz bardziej marginalizowani. Niepokoi ich postępująca islamizacja Europy, słusznie przewidują, że bez oporu podzielimy los wielu krajów zachodnich. Ludzi, którzy zerwali więź z tradycją chrześcijańską, cieszy rozkwit multikulturowego społeczeństwa, są zachwyceni ideą tolerancji, patrzą na ruchy imigracyjne bez obaw, bez oporu przyjmują postępującą erozję polskiej wielowiekowej kultury narodowej i katolickiej, liczą nawet, że na jej gruzach wykwitnie tęczowa, radosna cywilizacja nowoczesna.
Jak pogodzić zwaśnione strony, kto komu powinien ustąpić? Kto kogo powinien upomnieć? Na razie zewsząd słyszymy strofowanie konserwatystów przez zgorszonych ich zachowaniem liberalnych „humanistów”. To właśnie ludzie nowocześni o poglądach liberalnych w sferze wartości i obyczajów, aprobujący patologie współczesności – aborcję, homozwiązki – przedstawiają się jako lepsi i wrażliwsi i jako tacy żądają podobnych postaw od katolickiej reszty. Nie wahają się pouczać drugiej strony i żądać od niej otwartości, tolerancji, akceptacji wszelkiej maści inności, choćby były grzeszne, niemoralne i wynaturzone. Bez wahania żądają też zgody na przyjęcie imigrantów, nie oglądając się na dalekosiężne skutki podobnych rozwiązań. Natomiast katolicka „reszta”, która tak naprawdę jest jeszcze w naszym kraju większością, nieśmiało gnie kark pod naporem tych liberalnych nacisków, wspartych tak niespodziewaną i nieodpowiedzialną propozycją papieża Franciszka, który także robi sporo, by przypodobać się poprawnym politycznie elitom Zachodu.
Nie wygląda to dobrze. Na szczęście odradzają się i u nas konserwatywne media. Jest sporo internetowych portali, na których toczy się ożywiona dyskusja, wyłamująca się spod dyktatu politycznej nowomowy, która tak zdominowała media głównego nurtu. Zechciejmy tylko szerzej otworzyć oczy i przejawić odrobinę inicjatywy, by poszukać stron, gazet, telewizji, w których płynie zupełnie odmienny przekaz. Również takie spotkania, jak ubiegłotygodniowe spotkanie z dziennikarzem i pisarzem Pawłem Lisickim na płockiej Politechnice, służą otwieraniu oczu i umysłu na głębsze i bardziej odpowiedzialne widzenie spraw niż to, do którego przyzwyczajają nas media oddane w ręce obcego kapitału. Zdobywajmy wiedzę, uczmy się rozumieć otaczający nas świat. Jest to zawsze możliwe przez lekturę. Nieocenioną pomocą może służyć Internet. Przed nami wielkie wyzwanie – obrona zachodniej cywilizacji, której nie wolno nam oddać na pastwę samowoli intelektualnych wesołków Zachodu czy barbarzyńców z Państwa Islamskiego.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze