Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

18/08/2015 14:35

Tewje Mleczarz zawsze widział sprawy z dwu stron. Podobnie trzeba patrzeć na pytania zgłoszone przez prezydenta Komorowskiego w referendum, które czeka nas za trzy tygodnie. Czy to referendum ma sens, czy nie ma sensu i tak ma kosztować ok. 100 milionów złotych. Lepiej zatem, żeby miało trochę sensu. Zatem do rzeczy. Z tzw. JOW-ami jest taki problem, że nawet ich zatwardziali zwolennicy sprzed 20 lat obecnie nie są już do nich przekonani. Widzą problem z drugiej strony, czyli fakt, że ugruntowany klincz partyjny, utrwalony przez lata dzięki proporcjonalnemu systemowi głosowania w połączeniu z zaporą 5-procentową wcale nie musi zostać rozbity przez JOW-y, a oto by przecież chodziło. Potwierdzają to wyniki wyborów w innych krajach. Na co zatem postawić w referendum?

Druga sprawa to finansowanie partii z budżetu państwa. Bossowie partyjni są oczywiście „za”, bo to wygodny sposób na ustawienie się w życiu na wiele lat, a przy tym w jakimś stopniu, chyba dużym, chroni politykę przed uzależnieniem od biznesu. Ale czy chroni całkowicie? Niekoniecznie. Ludzie, o czym świadczą wyniki sondażowe, są za zniesieniem finansowania z budżetu, bo mają dosyć pyszałkowatych popaprańców politycznych, działających im na nerwy i na ich szkodę za publiczne pieniądze. A jak nie za publiczne, to za czyje? Ze składek członkowskich nie utrzyma się żadna partia, to kto je teraz będzie finansował? Oczywiście prywatny biznes, a przecież tego chcieliśmy za wszelką cenę uniknąć. I na koniec zostaje rozpatrywanie wątpliwości podatkowych na korzyść podatnika. Niby pięknie i humanitarnie, ale kiedy się zważy, ilu Polaków oszukuje na podatkach, to aż skóra cierpnie. Na pewno chcemy, aby w budżecie było jeszcze mniej?

Rozdyskutowali się też specjaliści, czy nie można dopisać jeszcze paru pytań do referendum. PiS chce dopisać aż trzy, zgłoszone swego czasu przez setki tysięcy obywateli, których PO miało w najdalszym poważaniu i wnioski o referendum oddaliło. Pytań jednak dopisać nie można. Mnie cieszy, że nie można dopisać pytania o prywatyzację przedsiębiorstwa „Lasy Państwowe”. PiS jest oczywiście przeciw prywatyzacji. A „Lasy Państwowe” to ostatnia już chyba firma państwowa funkcjonująca jak struktura mafijna i ktoś powinien ją w końcu zreformować. Już pisałem niedawno o tym, że system sprzedaży drzewa w Lasach Państwowych łamie artykuł 32 Konstytucji („nikt nie może być dyskryminowany w działalności gospodarczej”), ale ponieważ w zasadzie wszyscy w tej firmie, razem z nadzorującym ją ministrem środowiska mają w dupie Konstytucję, zatem nic nie uratuje sprawiedliwości, jak tylko porządna prywatyzacja. Tylko wtedy zyskają nowe, małe, rodzinne firmy (na które tak stawia PiS!), które obecnie w demokratycznym państwie prawa nie mogą nabyć drzewa do prowadzenia działalności gospodarczej, ponieważ Lasy Państwowe uprzywilejowują dotychczasowych klientów, prowadząc dwa sklepy. W tym dla starych klientów z „historią sprzedaży” można nabyć drzewo po cenach dwa razy niższych niż w tym dla nowych. No to kto wytrzyma taką konkurencję? A UOKiK, urząd powołany do ochrony wolnej konkurencji i Prezydent stojący na straży Konstytucji bronią tego bandyckiego systemu. Dlatego lepiej, że pytania dotyczącego tej kwestii nie będzie w referendum, bo zdezorientowani wyborcy na pewno zagłosowaliby źle sądząc, że rozchodzi się tylko o grzyby i jagody.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości