Lato nie musi być nudne
Lato w pełni. Część dzieci i młodzieży wyjechała, część została w mieście i szuka sposobu na nudę. Na szczęście jest już u nas sporo ciekawych miejsc, gdzie można atrakcyjnie spędzić czas. Uczniowie płci męskiej mogą skorzystać z kilku dobrze urządzonych „orlików”, przy tym na szczęście zawsze bezpłatnych. Miłośnicy piłki nożnej poczują się na nich naprawdę dobrze. Amatorzy rowerowych eskapad, szczególnie mieszkający na Podolszycach także nie mogą narzekać. Widzę codziennie, jak chłopcy szaleją na ścieżkach rowerowych. Chwała władzom Miasta także za to, że uczniowie w czasie wakacji mogą skorzystać z kortów tenisowych przy stadionie miejskim za „dwa złote”. Nawet jeśli wynajmie się rakietę za „dwa pięćdziesiąt”, to wciąż są to tylko ceny symboliczne i zachęcające do tego, żeby w czasie wakacji podnieść swoje umiejętności tenisowe. Tu można także pobiegać na bieżni tartanowej, pograć w kosza albo poćwiczyć na siłowni. Tak więc są alternatywy dla ulubionego sposobu spędzania czasu przez młodzież, czyli w „komórkach”, grach komputerowych i tym podobnych elektronicznych gadżetach.
Więcej jest oczywiście możliwości dla chłopców. Nie wiem, z jakich atrakcji mogą korzystać w tym czasie dziewczęta. Znam takie, które w podpłockich „stajniach” doskonalą umiejętności jazdy konnej. Ale to już jest droga przyjemność, nie każdy może sobie na nią pozwolić. Przejrzałem repertuar płockich kin. Jak na mój gust, najmłodsze dzieci może i znajdą coś dla siebie, starsze pewnie będą wybrzydzać. Ale lato to przecież nie najlepsza pora na spędzanie czasu w zamkniętych salach kinowych czy teatralnych. Chociaż trzeba przyznać, w tym roku Teatr Dramatyczny w Warszawie znowu bardzo się postarał, organizując wakacyjny przegląd całorocznego repertuaru. Dla miłośników teatru to prawdziwa gratka. Do Warszawy w końcu nie jest tak daleko i na dwa trzy prawdziwie kulturalne wypady można sobie pozwolić, bo i akurat w tym teatrze ceny, jak na Warszawę, nie są wygórowane.
A czasem może i warto wybrać się całą rodziną gdzieś niedaleko. Jednodniowa wycieczka do Czerwińska wcale nie musi być nudna. Można tam zwiedzić świetnie prowadzoną przez salezjanów romańską kolegiatę, którą nawiedzali polscy władcy, kiedy znajdowali się w szczególnej potrzebie (Władysław Jagiełło przed Grunwaldem, Władysław IV i Jan Kazimierz w trudnych czasach wojen z Kozakami i Szwedami), jak i zejść nad Wisłę i pospacerować po „mieście-skansenie”, bo tak trzeba nazwać zachowane w prawie niezmienionej od przedwojennych czasów dawne polsko-żydowskie miasteczko, żywcem wyjęte z prozy Marii Kuncewiczowej, czy filmów Andrzeja Barańskiego. Czerwińsk to z pewnością nie to samo, co Kazimierz Dolny nad Wisłą, ale coś z klimatu dawnych miasteczek i tutaj udało się zachować. Równie pięknie jest w niewiele dalej położonym Modlinie. Ale tam trzeba wybrać się koniecznie rano, wypożyczyć rowery i cały dzień spędzić na podróżach po imponujących obiektach fortyfikacyjnych z czasów napoleońskich i późniejszych. Dobry wypoczynek w połączeniu z ciekawą lekcją historii gwarantowany. Warto zaplanować wypady do Opinogóry, Gołotczyzny, Nieborowa i Arkadii. To najciekawsze w naszej okolicy wysokiej klasy obiekty kultury, które można zwiedzać wielokrotnie i wciąż wiele się w nich uczyć. Tak więc czas spędzony w mieście i w niedalekiej odległości od niego może być naprawdę udany, a przy tym bardzo kształcący.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze