Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

14/07/2015 08:23

Książka przemilczana

Ukazała się dziwna, szokująca książka. Paweł Lisicki, ceniony dziennikarz, napisał książkę o islamie, dżihadzie, Koranie, Mahomecie i postawie świata zachodniego oraz papieży posoborowych wobec islamu. Temat ważny i aktualny, bo o islamie i dżihadzie słyszymy niemal każdego dnia, dowiadując się o terrorze tzw. „Państwa Islamskiego”, o zbrodniach popełnianych przez tę i podobne organizacje terrorystyczne na całym świecie, także w Europie. A ponieważ towarzyszy tym aktom terroru jakieś milczące przyzwolenie, niezdolność do buntu i obrony, to książka ta wydaje się bardzo potrzebna. Trzeba też docenić odwagę dziennikarza, który wyjątkowo krytyczną publikację na temat religii muzułmanów, Koranu i samego Proroka wydał pod swoim imieniem i nazwiskiem. Angielski pisarz Salman Rushdie ukrywa się od ponad 20 lat przed fatwą, jaką rzucił na niego ajatollah Chomeini za książkę „Szatańskie wersety”. Wielu uczonych zajmujących się badaniem islamu publikuje swoje prace naukowe pod pseudonimami z obawy przed agresją wyznawców tej wyjątkowo „pokojowej religii”.
Problem jest poważny, ponieważ podstawowym celem wyznawców Proroka jest nawrócić cały świat na islam i to wcale nie pokojowymi metodami, jak należałoby oczekiwać od „religii pokoju”. Ten cel zjednoczone przez Mahometa plemiona arabskie realizowały już w pierwszych wiekach po powstaniu islamu, podbijając ogromne połacie ówczesnego świata. Europa zdołała odeprzeć już kilka razy inwazję islamu na swój chrześcijański kontynent. Milowe kroki w tej wojnie obronnej to bitwy pod Poitiers, Lepanto i Wiedniem. Dziś może być znacznie trudniej, bo w Europie zachodniej powoli zdaje się być już więcej meczetów niż kościołów. Chrześcijaństwo zanika, a pustkę po nim zapełnia konsumpcyjna, bezreligijna albo ateistyczna kultura kapitalizmu, albo właśnie islam, którego liczba wyznawców już w niedługim czasie może przewyższyć ilość chrześcijan i ateistów. Multikulturowe społeczeństwa usiłują jeszcze wytworzyć reguły pokojowego współżycia, ale czy zaakceptują je wyznawcy Proroka, których celem jest przeciągnąć nas wszystkich na swoją stronę, a opornych wyeliminować?
Paweł Lisicki swoją książką usiłuje obudzić ludzi uśpionych, zahipnotyzowanych wygodami życia, niezdolnych do intelektualnego wysiłku, który popychałby do chęci poznania i zrozumienia fenomenu islamu jako projektu religijnego i politycznego, którego celem jest panowanie nad światem. Siłą książki są pytania, które stawia dziennikarz. Są to pytania, które my sami przestaliśmy zadawać już dawno. Czym jest islam? Prawdziwą, objawioną religią, kontynuacją, dopełnieniem objawienia biblijnego? Wtedy nie powinno być problemu z akceptacją religii Proroka. A co jeśli jest religią fałszywą, stworzoną dla realizacji celów politycznych? A może, co sugeruje wielu badaczy, jest po prostu jedną z herezji chrześcijańskich, która uzyskała tak potężną siłę, że urosła do miana osobnej religii objawionej? Obecny papież, aby nie mącić nikomu spokoju konsumpcji „smacznego obiadu”, zdaje się popierać pierwszą z odpowiedzi. Współczesnemu zachodniemu światu szukanie jakichkolwiek odpowiedzi jest w zasadzie obojętne. A problem ułożenia relacji z tą jakże inną i ekspansywną kulturą narasta i Europa będzie musiała sobie z nim poradzić. Na razie wydaje się słaba, bezradna, infantylna, uległa. Czas to zmienić. Zachęcam zatem do lektury tej jakże potrzebnej książki.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości