Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

16/06/2015 09:46

Czarna procesja nauki

Kiedy Fryderyk II Wielki usiłował podporządkować sobie lud polski zagarnięty po I rozbiorze i zamienić go w Prusaków, wykorzystał do tego dwa narzędzia: Kościół i szkołę. Ten król-filozof, oświeceniowy intelektualista z lubością konferujący z Wolterem, cenił sobie wolność religijną, ale pieniędzy na jej rozwój (budowę kościołów) dać nie chciał. Księży zmusił, aby w ciągu roku nauczyli się języka niemieckiego i obrzędy religijne spełniali dla Polaków, to jest dla tej „kiepskiej hołoty”, po niemiecku. Król wyznawał zasadę, że polskość na byłych terenach polskich jest bez wartości, dlatego robił wszystko, żeby ją skutecznie wyrugować. Pomagał mu w tym uległy biskup Krasicki, który kanonie obsadzał Niemcami. Król zezwolił także swoim mieszczanom na swobodny wykup ziemi należącej do polskiej szlachty. Oczywiście skąpił na szkoły i uniwersytety, od czego chudł nie tylko ludowy nauczyciel na Śląsku, ale i Kant w Królewcu. Pedagodzy, nie mogąc związać końca z końcem, zmuszeni byli uprawiać różne rzemiosła. Rządzące Polską obecnie sukinsyny zdają się we wszystkim naśladować króla-filozofa. On był jednak Prusakiem, a oni czy są Polakami?
Ponieważ polskość na ziemiach polskich po wejściu do Unii Europejskiej nie jest już najwyższą wartością, trzeba ją skutecznie osłabić. Najlepszym tego sposobem jest taka organizacja szkolnej i uniwersyteckiej humanistyki, by była traktowana jak piąte koło u wozu. Tak zatem trzeba było zorganizować zasady nauczania języka polskiego w wolnej Rzeczypospolitej, aby uczniowie zbytnio nie przejmowali się lekturą, „bo i tak zdadzą”, a zamiast historii uczyli się „hisu”. Tandetne wykształcenie humanistyczne absolwenci przenoszą na uczelnie, a z nim zdziwienie, że w ściąganiu jest coś złego i że wypadałoby się czymś interesować. Jest oczywiście bardzo źle. Osiągnięto, co chciano. Polski student ma szczątkową wiedzę historyczną na temat własnego kraju, a jego dorobku kulturalnego nie zna wcale. Skazany jest na migrację, więc tak ogołoconemu łatwiej będzie się rozstać z ojczystą ziemią. W tym postępowaniu jest metoda. Polacy głosem wyborczym zdaje się ją zaakceptowali.
Niemniej jakieś próby ratowania humanistyki są podejmowane. Powstała w Warszawie w kręgu młodych pracowników naukowych Uniwersytetu organizacja o nazwie Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. 10 czerwca Komitet zorganizował w stolicy „czarną procesję nauki”, w której wzięli udział przedstawiciele uczelni z całego kraju, a która przemaszerowała sprzed Uniwersytetu pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów z postulatami reformy szkolnictwa wyższego i całego systemu oświaty, który przygotowuje przyszłych studentów. W tym czasie na 16 polskich uniwersytetach zawisły czarne flagi. To przebudzenie młodego „stanu naukowego” budzi respekt i uznanie. Postulaty uczestników protestu poparł Prezydent elekt, co napawa nadzieją na zmianę stanowiska rządzących wobec problemów nauki i oświaty po jesiennych wyborach, jeśli szerokie kręgi wyborców przestaną bezkrytycznie popierać rządzących dotąd popaprańców i wezmą odpowiedzialność za los swoich dzieci i wnuków. Tylko czy deklaracje Prezydenta elekta są szczere i długoterminowe, a postulat prawdziwej humanizacji szkolnictwa, żądanie, by o jego kształcie nie decydowała jedynie logika rynku znajdzie społeczne uznanie, i czy ktokolwiek odważy się wpisać je do swojego programu wyborczego, kiedy dyrektywy unijne są temu przeciwne?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości