Nowa nadzieja!
Prezydent Bronisław Komorowski, dziękując swoim wyborcom, obraził wyborców kontrkandydata. Stwierdzenie, że tylko na niego głosowali zwolennicy „polskiej wolności”, a pozostali opowiedzieli się przeciw niej i za „nienawiścią i agresją” jest moim zdaniem pełne pogardy wobec połowy społeczeństwa, która posiada odmienne zdanie na temat kształtu oczekiwanej wolności, a wolność bywa wolności nierówna. Nie od dziś też wiadomo, że trzeba umieć przegrywać. Uruchomienie przez urzędującego Prezydenta szczujni wrogości wobec Prezydenta elekta jest pełne nietaktu i wystawia jednoznaczne świadectwo obozowi władzy. Już teraz można się spodziewać wylewu nienawiści w stylu znanym z napastliwości na prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście teraz, jak wtedy, będzie szedł w Polskę przekaz, że siewcą nienawiści jest strona przeciwna, dlatego warto zarejestrować uważnie powyborcze wypowiedzi prominentnych polityków obozu rządzącego oraz wspierających go osób publicznych, dziennikarzy, artystów, przedsiębiorców.
Zachwalanie swoich zalet, głoszenie przekonania, że „tylko my wam potrafimy urządzić wolność”, straszenie „nienawiścią i agresją” językiem pełnym nienawiści i agresji jest zachowaniem wyjątkowo prymitywnym. Dał już popis Adam Michnik, wieszcząc z nadejściem nowej prezydentury „koniec demokracji i staczanie się Polski w stronę dyktatury”. Ile tupetu i pogardy wobec Polaków trzeba mieć, żeby publicznie głosić takie bzdury. Obraża rodaków aktorka Anna Nehrebecka imputując, że nowego Prezydenta wybrali ci, „którzy przestali myśleć”. Zdaje się, że jest przeciwnie. Polacy dokonali takiego wyboru, bo nie są głupi. Wolności pragną wszyscy, także ci, którym nie zapewnia jej rządzący układ. A wolność to także posiadanie pracy godnie wynagradzanej, posiadanie możliwości wyboru między emigracją a życiem w kraju, a nie bycie skazanym na emigrację. Nic dziwnego, że ludzie młodzi, uczniowie, studenci, absolwenci postawili na kontrkandydata obozu władzy.
Czy sprosta oczekiwaniom, czy obudzi w Polakach energię na miarę tej, jaką budziła „Solidarność” w roku 80.? Czy nie zmarnuje pokładanej w nim nadziei właśnie przez młodych, dla których „stary układ” miał prostą receptę. Emigracja! Te enuncjacje pana Prezydenta i Prezydentowej, że emigracja „jest szansą” dla młodych, to był prawdziwy samobój wyborczy. Emigracja to z pewnością szansa, ale to także skazanie na tułaczkę, samotność, oderwanie od rodziny, to rozbijanie polskich rodzin (ile jest dziś w Polsce takich rodzin podzielonych na pół). I taką radę ma wciąż dla młodych Polaków obóz rządzący. Na wczoraj może to wystarczało, na dziś to już zdecydowanie za mało. Kto jeszcze tkwi w mentalności Polski lat 80. i 90., musiał przegrać. Przed nowym Prezydentem stoi wielkie zadanie stania się prawdziwym przywódcą duchowym, który zjednoczy naród wokół wielkich wartości, wskaże mu wspólny kierunek, godne tego narodu cele, nie tylko miłe, majówkowe grillowanie, choćby z biało-czerwoną flagą w ogródku. Jeżeli jest mądrym człowiekiem, postawi na przebudowę polskiej szkoły i studiów wyższych w takim kierunku, aby były nie tylko producentem siły roboczej na rynek pracy, ale by spełniały także funkcję formacyjną, by integrowały polską młodzież z kulturą polską, by budowały poczucie wspólnoty i sensu życia nie tylko dla siebie, ale także dla Polski, tu, a nie na emigracji.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze