Powyborcze refleksje
Arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu, straszył 3 maja na Jasnej Górze, że kto nie weźmie udziału w wyborach, ten zgrzeszy. Wybory się odbyły, Państwo już wiedzą, ilu ludzi w minioną niedzielę ciężko grzeszyło. Nie wiem, kto z wiernych przejął się słowami Arcybiskupa, ja takich nie spotkałem. Spotkałem natomiast wielu, którzy wyśmiali nauczanie Pasterza. Na miejscu Arcybiskupa nie szafowałbym tak beztrosko słowem „grzech”, bo przez takie posunięcia dewaluuje się jego znaczenie. Pamiętam jak kilkanaście lat temu biskup katowicki wystąpił z nauczaniem, że łamanie przepisów o ruchu drogowym jest grzechem. Niby tak, ale wierni zareagowali tak samo. Biskup nie sprecyzował, o jakie przepisy chodzi, a tych, jak wiadomo, jest wiele, ich ranga także jest różna. Niektóre łamie się nagminnie, robią to świeccy i księża, i biskupi, i nie sądzę, by się z tego spowiadali. Ciekawe, ilu ludzi wyspowiada się z „grzechu zaniechania udziału w wyborach”?
Zatem, trzeba się naprawdę, księże Arcybiskupie, dwa razy, a może i dziesięć, zastanowić nad tym, co się mówi, aby nie obniżać autorytetu Kościoła. Kościół katolicki zbudował cywilizację europejską i z pewnością musi być za nią odpowiedzialny. Dziś wielu hołyszy porywa się na Kościół, chcąc go wyrugować z życia publicznego, wielu też krytykuje go słusznie. Bo jeśli prawdą jest, że proboszcz w Staroźrebach inkasuje za pogrzeb trzy tysiące złotych, jak to zostało ostatnio ujawnione, to jest to wielki skandal, za który odpowiedzialny jest także lokalny biskup. Polega on na tym, że takie praktyki rozbijają wspólnotę Kościoła, sprawiają, że dla wiernych „oni”, czyli duchowni, po prostu są obcy, tak samo obcy jak zimni, kapitalistyczni dranie, którzy nie chcą się dzielić z pracownikami swymi zyskami. Przez to obcy staje się Kościół. Dlatego, księże biskupie, tłumaczenie, że ta kwota to zapłata za miejsce na cmentarzu, usługę kapłana, organisty, kościelnego i grabarza, nic tu nie pomoże. To trzeba ludziom jasno powiedzieć i przejrzyście wyliczyć, a nawet dać pokwitowanie. Dzisiaj nawet fryzjerzy muszą posiadać kasę fiskalną i wystawiać rachunki. Rozumiem też, że opłatę za miejsce na cmentarzu można rozłożyć na raty.
W tych czasach gospodarowanie finansami parafii musi być przejrzyste. Od tego chyba są te wszystkie rady parafialne, by „ludzki” taryfikator opłat opracować i dać do wykonania proboszczowi, a najlepiej przewodniczącemu takiej rady. Aż dziw bierze, że w dobie rozkwitu nauki nie znaleziono sposobu, aby rozwiązać te kwestie. Ktoś to blokuje, a ludzi bulwersują wysokie „co łaska” za pogrzeby, śluby i chrzty. Dają zatem mało na tacę, a proboszcz rekompensuje sobie straty przy okazji tamtych zdarzeń losowych. W ten sposób błędne koło się domyka, a Kościół staje się coraz bardziej obcy, podobny do wolnorynkowej firmy. Kościół musi być z ludźmi, sam powinien być przepojony wartościami, aby mógł nimi przepoić innych. Straszenie ludzi grzechem za niepójście do wyborów i jawne tolerowanie opisanych wyżej patologii to sygnał, że Kościół jest z „nimi”, to jest z tymi zimnymi politycznymi draniami, co to udają demokratów, dopóki się nie skończą wybory, a przestają nimi być dzień po, niezależnie do jakiej partii należą. I ludzie mają tego dosyć, i mają prawo zaprotestować. I bałamutne straszenie grzechem nic tu nie pomoże, a nawet zaszkodzi, bo ośmieszy.
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze