Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

07/04/2015 08:08

Msza za długa i nudna

Ponieważ jako nauczyciel wiem, że kondycja duchowa współczesnej młodzieży nie jest dobra, przeczytałem z ciekawością Przesłanie Synodu Młodych Diecezji Płockiej. O tym że młodzież traci wiarę, odchodzi od Kościoła, obojętnieje na sprawy religijne, i duchowe w ogóle, wiemy nie od dziś. To trwały proces, który nasila się od początku transformacji, której częścią stało się otwarcie na Zachód, nowa organizacja mediów publicznych, problemy społeczne i reformy edukacyjne oraz ekspresowe przenikanie nowinek obyczajowych z Zachodu. Nie wydaje mi się, abyśmy w tym czasie przeprowadzili należytą debatę społeczną na temat potrzeby spójnego programu wychowawczego, jakim chcielibyśmy jako społeczeństwo objąć w poczuciu odpowiedzialności młode pokolenie (w szkole, Kościele, mediach). Raczej wszystko, co istotne w tym względzie, zostało puszczone „na żywioł” i traktowane „osobno”, a teraz powoli zaczyna docierać do nas świadomość spustoszeń, jakie dokonały się w wychowaniu młodych.

Stąd pewnie potrzeba ratowania sytuacji skłoniła pasterzy naszej diecezji do szukania środków zaradczych. Ponieważ niewątpliwym celem jest dobro młodzieży, należy docenić takie przedsięwzięcia. A że nie zadbaliśmy na czas o to, i nie dbamy zresztą nadal, aby media publiczne były „czyste”, to znaczy wolne od treści demoralizujących, utrwalających zachowania hedonistyczne (kult ciała, seksu, użycia, pieniądza), to musimy teraz szukać środków ratunkowych okrężną drogą. Ponieważ nie zadbaliśmy, aby szkoła była nie tylko narzędziem wtłaczania encyklopedycznej wiedzy, którą można sprawdzać wystandaryzowanymi testami, ale miejscem formacji duchowej człowieka poprzez rzetelny kurs historii i literatury, filozofii i etyki, mamy poważny problem. W próżni ziaren wiary zasiać się nie da. Ponieważ nie zadbaliśmy o rzetelną formację katechetyczną, redukując na żądanie państwa treści i metody nauczania do wymaganych przez standardy europejskie, to problem nam się raczej powiększa.

W tej sytuacji nie pozostaje już nic innego, jak zapytać młodych, co zrobić, żeby zechcieli wierzyć, uczestniczyć w liturgii, budować życie na fundamencie wartości. Ufam w dobre intencje organizatorów i uczestników synodu i będę z ciekawością obserwował, czy skrócenie Mszy świętej przyciągnie młodych do Kościoła, czy kazanie na temat „spraw powszedniości”, a katecheza wzbogacona o „scenki, pantomimę, filmiki, piosenki” spełni swoje zadanie, którego obecnie nie spełnia (w Przesłaniu mówi się enigmatycznie o „brakach katechezy szkolnej”)? Czy religijność młodych wreszcie ożywią strony internetowe parafii, a nawet promocja przez Kościół ekologicznego stylu życia? Tego chcą młodzi, to ma być ich recepta na gigantyczny kryzys młodego pokolenia Polaków. Dziwi też w końcu, że młodzi chcą wiedzieć więcej o innych religiach, a nie chcą poznać historii własnego Kościoła, nie chcą czytać literatury chrześcijańskiej, studiować filozofii, czyli użyźniać gruntu, na którym mogłyby wzrastać ziarna wiary. Czyżby ktoś sądził, że da się zebrać obfite plony z wyjałowionej ziemi? Państwo robi wszystko, żeby zdewastować ten grunt, upraszczając edukację humanistyczną do bólu. Kościół nie protestuje, stąd może rzeczywiście na wyjałowioną ziemię najlepsza będzie krótka, wesoła, urozmaicona piosenkami Msza święta.

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości