Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

23/06/2014 14:16

Nie trzeba było długo czekać, żeby temat omawiany tu tydzień temu znalazł konkretne przełożenie na życie. Oto dowiadujemy się, że profesor nauk medycznych i lekarz w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie Bogdan Chazan odmówił wykonania zabiegu aborcji w sytuacji dopuszczalnej przez polskie prawo, powołując się na tzw. klauzulę sumienia, też przewidzianą w prawie. Źle jednak zrobił, powinien był się zachować jak rzeźnik, dziecko zabić, całkowicie uchylając jakiekolwiek klauzule. Postąpił inaczej, co rozpętało medialną burzę. Potępieniom i szyderstwom nie ma końca. Łatwo zobaczyć sztywną literę prawa, trudniej dostrzec, że człowiek ma rzeczywiście coś takiego jak sumienie, choć nie wszyscy muszą wiedzieć, co to takiego jest i jak się tego używa. Ta wiedza zanika, bo dziś wypada kierować się nie sumieniem, jak o to prosił święty Jan Paweł II w Skoczowie, tylko instynktem korzyści, jaki może płynąć z pozbycia się niewygodnego problemu, czyli w tym przypadku dziecka. Tak przecież funkcjonuje nasza pragmatyczna cywilizacja interesu. To ona sprawia, że potępionym musi być lekarz, który bezdusznie odmawia wykonywania prawa ustanowionego przez społeczeństwo, choćby to było złe prawo.

Taki przynajmniej przekaz należy utrwalić w mediach. Ich konsumenci muszą się nasycić przekonaniem, że lekarz to dobrze naoliwiona maszyna, która nie może mieć sumienia, wątpliwości, wahań. Ma ciąć, kroić, zarzynać, gdy tego oczekuje pacjent. Bez skrupułów, bez namysłu. Nie wiem, z jakich powodów od setek lat pracę lekarza ozdabiano przysięgą Hipokratesa i innymi przyrzeczeniami, kodeksami etycznymi, a w ostatnich czasach rozwinęła się cała skomplikowana gałąź wiedzy zwana bioetyką. To dowodzi, że lekarz nie jest rzeźnikiem, jest człowiekiem, każdy o innej wrażliwości, także o różnej dojrzałości sumienia. Mogą się też zdarzyć lekarze, którzy myślą o wykonywaniu swojego zawodu i związanego z nim poczucia odpowiedzialności z uwzględnieniem perspektywy życia wiecznego, swojego i pacjenta. I mają do tego pełne prawo. Za taką postawę nie mogą być karani, jak chcą tego pozbawione sumienia rzesze pragmatycznie nastawionych do życia konsumentów.

Lekarze, „sól ziemi, ręka kojąca wszelką boleść”, z racji pozycji swojego stanu w społeczeństwie są odpowiedzialni nie tylko za leczenie, ale także za kształtowanie postaw społecznych wobec fundamentalnych wartości, w tym wobec wartości życia. Tak wysoko wywindował doniosłość powołania tego zawodu Stefan Żeromski w znanej z lektur szkolnych powieści, choć powszechnie niedocenianej i nierozumianej. Z wykonywaniem tego, jak i wielu innych zawodów o doniosłym znaczeniu społecznym, wiąże się przynależność do elity umysłowej społeczeństwa. Oby ta elita chciała być także elitą moralną. Pogubione w rzeczywistości kapitalizmu społeczeństwo potrzebuje coraz częściej czytelnych drogowskazów i autorytetów. Ktoś musi tę rolę dzisiaj spełniać, skoro masy dryfują, niesione falami reguł wolnego rynku. Kto to ma robić? Pyskaty polityk o wątpliwych kompetencjach umysłowych i moralnych czy może wykształcony i wrażliwy lekarz?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości