Reklama

Felieton - Wiesław Kopeć

02/09/2014 09:19

Na początek roku szkolnego

Wiedzieli dawni Polacy, że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, dlatego starali się dać swoim dzieciom jak najlepszą szkołę. W tym kierunku szły starania Komisji Edukacji Narodowej, do tego celu dążyli architekci II Rzeczypospolitej, państwa odrodzonego po 123 latach niewoli. Czy taki sam cel przyświeca twórcom Najjaśniejszej III Rzeczpospolitej? Ta ostatnia zdaje się dwoić i troić od ponad 20 lat, by za wszelką cenę odciąć się od „dobrego młodzieży chowania” na rzecz dobrego przystosowania jej do rynku pracy. Wzniosłe cele wychowawcze zostały zastąpione konkretnymi celami ekonomicznymi o zasięgu międzynarodowym. Nie chodziło więc przez lata o to, by stworzyć dobre podręczniki szkolne, tylko o to, by zgodnie z regułami rynku było ich dużo i by wydawnictwa mogły konkurować o ich cenę. Teraz na rynek ministerstwo edukacji (na pewno już nie narodowej) rzuca jeden podręcznik dla klas pierwszych i znowu nie jest ważne, czy będzie to dobry, najlepszy podręcznik, tylko o to, że będzie tani, a właściwie dla odbiorców bezpłatny, i, co ważne, że będzie służył przez wiele lat kolejnym rocznikom dzieci.
Ja się nauczyłem pisać i czytać na niezapomnianym podręczniku Mariana Falskiego i ani mi do głowy nie przyszło, by po zdobyciu tych umiejętności pozbyć się tego podręcznika. To był mój pierwszy ukochany podręcznik. Mam go do dziś, ze wzruszeniem przeglądam jego pożółkłe kartki, wspominając urocze chwile dzieciństwa. Teraz dzieci nie mogą się już przywiązywać do niczego dobrego, tylko do tego, co je zniewala i niszczy, do gier komputerowych, do alkoholu, nikotyny, narkotyków i seksu. Dlatego swojego pierwszego podręcznika muszą się pozbyć (będzie własnością szkoły) zaraz po zakończeniu pierwszej klasy. W ogóle państwo robi wszystko, by przypadkiem dzieci nie tylko nie wyrobiły w sobie nawyku kolekcjonowania książek, ale nawet nawyku samego ich czytania. Dlatego na, pożal się Boże, maturze z języka polskiego od lat można pisać całkiem przyzwoite „prace” bez znajomości dzieł literackich.

Państwo polskie jest liche, kompromituje się na każdym kroku. Bo nie chodzi już o to, „jakie będzie”, prawdopodobnie ma go nie być wcale. Zostanie wschodnią prowincją Unii Europejskiej, buforem przed groźnymi pomrukami wschodniego Niedźwiedzia. Dlatego tyle chaosu właśnie w edukacji. Bo dobra szkoła porządkuje dziecku świat i buduje z jednostek wspólnotę, uzdalnia do życia z innymi dla celów większych niż tylko praca i konsumpcja. To my dorośli musimy chcieć takich celów, a wraz z nimi takiej szkoły. Nie widać niestety w szeregach dzisiaj rządzących takich ludzi, by to rozumieli, nie widać ich w szeregach opozycji, nie widać w szeregach hierarchii kościelnej. Zdaje się, że o kondycję duchową polskiego społeczeństwa nikt już z decydentów nie zadba, o własną musimy zadbać sami. Wspólnotą narodową o wielkich celach i aspiracjach już raczej nie będziemy. Nasza maturalna dziatwa nie ma czasu myśleć o takich górnolotnych sprawach, ma inne zmartwienie. Już za rok matura, znowu „nowa”, a jeszcze do końca nie wiadomo – jaka. I znowu właśnie z „polskiego” nowe reguły ujawniane są za późno – o pisemnej dowiedzieliśmy się trochę przed rokiem, o ustnej wszystkiego nie wiemy nawet teraz. Czy ten chaos jest dziełem tylko przypadku?

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości