Reklama

Felieton - Wiesła Kopeć

10/06/2015 08:43

Daleko od nas jest zielona Irlandia, ale odkąd jesteśmy w Unii Europejskiej, nie sposób nie zauważać tego, co dzieje się na drugim krańcu naszej wspólnoty, bo przecież za niedługo my sami możemy mieć problemy podobne do tych, z jakimi borykają się Irlandczycy. A tam naród mężnych i męskich niegdyś Celtów przegłosował „demokratycznym” sposobem (oj wątpliwy to sposób!) zgodę na legalizację związków jednopłciowych. Będą się teraz Irlandczycy, wzorem innych nowoczesnych społeczeństw, łączyć legalnie w pary na trzy różne sposoby, poczytując to sobie za wielki postęp i równie wielkie dobro. Bo ponoć z „ulgą i wielką dumą” przyjęto wyniki tego referendum, jak donosi ceniąca sobie przecież postęp wyżej od rozumu „Gazeta Wyborcza”. Ciekawe, czy równie mocno ucieszył się św. Patryk? Z pewnością nie krył radości, i to nawet bardzo, szef Amnesty International, wielkiej organizacji, która ma ponoć stać na straży praw człowieka, a nie bałaganu ideowego. Ten nowoczesny pan wyraził w sposób wyjątkowo pewny siebie przekonanie, że „Irlandczycy stanęli po dobrej stronie historii”, a nawet „wysłali sygnał do ludzi na całym świecie”, jak mają postępować, by „wywalczyć sobie równe prawa”.
W jaki to jednak sposób Amnesty International zamierza zaprowadzić na całym świecie równe prawa między związkami różnopłciowymi i jednopłciowymi, to jestem, przepraszam, bardzo ciekaw. Bo jeżeli ma być równość dla jednych i dla drugich, to niech płodzą jedni i drudzy, niech się jednakowo męczą, a jak przypadkiem spłodzić nie będą czegoś potrafili, to „będzie sygnał dla całej ludzkości”, że równości nie ma i tu być nie może. Mało kto zresztą pamięta, że zwolennikami równości byli też rewolucjoniści francuscy, którzy sobie na sztandarach wypisali aż trzy piękne hasła. Bardzo zresztą im zależało, żeby zaprowadzić jednocześnie i równość, i wolność, i braterstwo, a wyszło na to, że jedynie zdołali utopić Francję we krwi. Zresztą, po co daleko szukać. My Polacy ponoć, jak przebąkują wszystkowiedzące media, pracujemy najciężej w Europie, a zarabiamy najgorzej. I co na to bohaterska Amnesty International? Może by tak podjęła walkę o zrównanie naszych praw do sprawiedliwej płacy z prawami Niemców czy Anglików.
Jak na razie zatem cała ta walka o rzekomą równość praw, to zwyczajny „pic na wodę, fotomontaż”, bo nawet dziecko wie, że „chłop z chłopem” – jak mawiał ojciec Krąpiec – „nic nie spłodzą, choćby się do tego nie wiadomo jak przysadzili”. Chodzi wciąż o mydlenie oczu i demoralizowanie maluczkich, by uznali równość grzechu z cnotą i by miłośnicy perwersyjnych praktyk pederastycznych mogli je sobie praktykować bez ryzyka nerwicy. Czy bez ryzyka będą mogli kiedyś pożegnać się z tym dostarczającym im tak wielu wrażeń światem, nie mogą mieć wciąż pewności. Dlatego słusznie ostrzegł ich po referendum irlandzkim watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin stwierdzając, że ich zwycięstwo to nie żaden powód do dumy, tylko „porażka ludzkości”. Co za skrajność w ocenie zjawiska, które zyskuje sobie coraz większe uznanie nowoczesnej, wykształconej, pewnej siebie części ludzkości. Ta pewność siebie dla mieszkańców dwu starotestamentalnych miast nie skończyła się dobrze. Ale sporo ludzi nadal z tamtego doświadczenia nie chce wyciągnąć żadnych wniosków.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości