Reklama

Felieton – Widziane ze skarpy

25/07/2017 10:18

Jak nazwać to, co się dzieje w ostatnim czasie w naszym pięknym kraju na tak zwanej scenie publicznej? Różne propozycje atakują obywateli… Wśród nich powrót do peerelu. I na tym haśle się dziś skupimy. Cóż, ja ustrój słusznie miniony świetnie pamiętam (lata lecą…) i zapewniam młodszych Czytelników, że to diagnoza całkowicie chybiona.  Wystarczy włączyć telewizor, rzucić okiem na Internet, albo na kilka tytułów gazet i czasopism. Skupię się na opisie czasów minionych. Od wczesnego Gomułki do późnego Gierka. Pytanie do tych, co z takim zapałem głoszą tezę o powrocie do peerelu. Ile w tamtych czasach było stacji telewizyjnych, w tym prywatnych? Ile z nich nadawało programy wyłącznie zgodne z linią partii i rządu, a ile było wobec tej linii krytycznych, czy wręcz skrajnie wrogich? Ile dzienników, tygodników czy miesięczników jawnie walczących z poczynaniami ówczesnej władzy funkcjonowało na rynku, wystawionych we wszystkich możliwych punktach sprzedaży?
Jak często w parlamencie dochodziło do okupacji mównicy (przepraszam za ten żart niewysokiego lotu)? Jak wyglądały obrady ówczesnego parlamentu, można sprawdzić w Internecie. Można też prześledzić wyniki głosowań, choć trudno powiedzieć po co? Chyba dla „beki”, jak mówi młodzież. Bo dość zabawna jest scena, kiedy marszałek, ze wzrokiem utkwionym w leżące przed nim dokumenty zadaje sakramentalne pytania: Kto się wstrzymał? Nie widzę! Kto jest przeciw? Nie widzę! Nie musiał patrzeć. W całym omawianym tu okresie tylko raz zdarzył się przypadek, że poseł wstrzymał się od głosu. Stanisław Stomma, reprezentujący katolickie koło Znak, podczas pamiętnego głosowania nad zmianami w konstytucji w 1976 roku! Był bohaterem narodowym. Nie spadły na niego ciężkie represje (ekipa Gierka była w sumie dość łagodną formą komunistycznej dyktatury), ale w następnych wyborach już go na listach nie było… Przy okazji: ile partii opozycyjnych było w Sejmie? Kolejny żart! Jakich „opozycyjnych”? Jak często przed siedzibami najwyższych władz państwowych odbywały się wielotysięczne demonstracje przeciwników ówczesnej władzy? Nie niepokojone przez organy porządku i bezpieczeństwa i pokazywane na żywo we wszystkich mediach, rządowych nie wyłączając? Wystarczy pytań, czas na konkluzje!
Otóż nie ma żadnego powrotu. Ani w ogóle ruchu wstecz. Cały czas maszerujemy dziarsko do przodu. Od państwa silnego, rządzonego twardą ręką aparatu partyjnego, dysponującego wojskiem, milicją i służbami specjalnymi i nie mającego oporów przed używaniem owych narzędzi wobec tych, którym przyszłaby do głowy myśl, by się władzy sprzeciwić, poprzez państwo słabe (teoretyczne, jak mówił jeden z jego prominentnych przedstawicieli), targane konfliktami wewnętrznymi, z którymi nie bardzo umie sobie poradzić, do… No, właśnie! Przechodzimy do etapu prognozowania, czy też wróżbiarstwa, w których to dziedzinach czuję się kiepsko. Dlatego na to pytanie niech każdy odpowie sobie sam

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości