Reklama

Felieton – Widziane ze skarpy

13/06/2017 10:14

„Australijscy muzułmanie domagają się utworzenia „bezpiecznych stref”, w których mogliby głosić radykalne poglądy. Strefy miałyby zostać sfinansowane ze środków przeznaczonych na walkę z terroryzmem… Kilka dni po zamachu w Melbourne, do którego przyznało się Państwo Islamskie… Rada Islamska Stanu Victoria złożyła wniosek do parlamentu o przekazanie części pieniędzy przyznanych na walkę z terroryzmem i ekstremizmem na sfinansowanie bezpiecznych stref, w których młodzi wyznawcy Mahometa będą mogli głosić radykalne poglądy. Muzułmanie tłumaczą, że czują się zagrożeni i napiętnowani przez prawicę, która narusza gwarantowaną przez prawo wolność wyznania”. Chwileczkę! Naruszenie wolności wyznania? Jakiego niby? Bo przecież nie islamu, który jest religią pokojową, jak najdalszą od wszelkiego radykalizmu! Jakimś wyjaśnieniem wątpliwości może być okoliczność, że mowa tu o „młodych wyznawcach Mahometa”. Młodość, jak wiadomo, musi się wyszumieć. I niewątpliwie lepiej byłoby dla Australijczyków nie wyznających religii Proroka, by tę potrzebę zrealizowała w formie wypowiedzi ustnych, nawet radykalnych, niż metodami stosowanymi przez niektórych starszych braci w wierze. Klasyczny „wentyl bezpieczeństwa”, wielu spośród Szanownych Czytelników znany z czasów ustroju słusznie minionego. Kabarety, muzyka rockowa… Tyle, że nie znam przypadków, by kabaretowe żarty z „komuny” albo koncert rockowy skłoniły kogoś do mordowania przypadkowych, Bogu ducha winnych ludzi!
Na szczęście dla mieszkańców Antypodów „wartości europejskie”, prawdopodobnie ze względu na odległość, nie zdążyły się tam jeszcze na dobre zakorzenić. Toteż odpowiedź szefa stanowego rządu była stanowcza: „Nie ma bezpiecznego sposobu występowania przeciwko Zachodowi. Nie ma bezpiecznego sposobu występowania przeciwko drogim nam wartościom – powiedział polityk, odrzucając możliwość przekazania na ten cel jakichkolwiek pieniędzy”.
Powyższe cytaty pochodzą z tekstu zamieszczonego na portalu Wirtualna Polska. Pod nim, jak to w Internecie, komentarze w liczbie trzystu trzydziestu. Z tego trzysta trzydzieści z mniejszym lub większym „zaangażowaniem” popierających decyzję australijskiego polityka. Czyżby australijscy wyznawcy Proroka przekroczyli jakąś niewidzialną granicę, z której istnienia nie zdawaliśmy sobie do tej pory sprawy?


Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości