Premier Beata Szydło powiedziała w Auschwitz, że nie wolno już nigdy dopuścić, „by ludzie oślepieni zbrodniczymi ideami odbierali innym prawo do życia. Wielkim zadaniem dla polityków, ale też wszystkich ludzi, jest, aby tak straszliwe wydarzenia (…) nigdy więcej się nie powtórzyły. Auschwitz to lekcja tego, że należy uczynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli”. Historia, zgadzamy się z tym, ma być nauczycielką życia, dlatego pani premier niedwuznacznie zasugerowała, że dziś niezbyt rzetelnie z jej nauki korzystamy. Widać bowiem jak na dłoni, że w naszym świecie też są ludzie „oślepieni zbrodniczymi ideami” i są nimi przede wszystkim islamiści, a przywódcy Unii Europejskiej niezbyt należycie wywiązują się z obowiązku chronienia życia swoich obywateli. Dlatego zaduraczonych polityczną poprawnością słowa pani Premier tak śmiertelnie oburzyły, bowiem „uchodźców” trzeba przyjmować bez rozwagi, bez roztropności, bez zadawania pytań, w jaki sposób się to przełoży na kondycję Europy i całej zachodniej cywilizacji.
Takich pytań unikają łatwowierni szermierze ideologii poprawności politycznej, która stała się w ostatnich czasach główną wykładnią postępowania w świecie Zachodu. Nikt nie przeczy, że ludziom dotkniętym problemami, głodem, klęskami naturalnymi, wojnami, należy pomagać. Domaga się tego zwykła ludzka przyzwoitość, domaga się tego także chrześcijańska cnota miłości i miłosierdzia. Ale trzeba też umieć zachować roztropność w niesieniu pomocy. Nie jest rzeczą naturalną, że jednocześnie z różnych stron świata idą na Europę miliony uchodźców. Nawet nie dziesiątki tysięcy, co już byłoby ryzykowne, ale miliony przez kogoś wypychane, przez kogoś wyrzucane, przez kogoś zapraszane, by wyludniający się kontynent europejski mógł ich wchłonąć. Realizuje się z szatańską perfidią jakiś nowy model filantropii, która ma nie tylko pomagać, ale przede wszystkim w rewolucyjny sposób przeobrazić cały kontynent, kolebkę zachodniej cywilizacji, przede wszystkim przez osłabienie w nim lub całkowitą eliminację pierwiastków chrześcijańskich, które tę cywilizację zbudowały.
Czy to tylko przypadek, że to niebywałe zjawisko współczesnych „wędrówek ludów” nabrało takiego tempa teraz, kiedy światowa masoneria świętuje trzechsetlecie swojego powstania? Bo i proszę zobaczyć, na świecie się gotuje, kotłuje, przewraca, przemoc islamistyczna osiąga niebywałe rozmiary w Afryce i w Azji, a czy trwają jakieś konferencje przywódców bogatego świata, aby tym konfliktom i aktom terroru tam na miejscu zaradzić, zakończyć je? Nie robi się nic, przedłuża się trwające konflikty i inspiruje nowe, by sztucznie wygenerować zjawisko przemieszczania się ludów. Nie ma widocznie innego sposobu, aby przyśpieszyć umieranie starych społeczeństw narodowych. Przeciw opornym właśnie wszczęto postępowanie dyscyplinujące. Skarżący nie mają wstydu, aby się powstrzymać teraz, kiedy tak radykalizuje się islamistyczna przemoc w samym sercu Europy. Nie mogą czekać, bo cel, jakiemu to wszystko służy, jest na tyle poważny, że liczba ofiar nie będzie mieć tu większego znaczenia.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze