Reklama

Felieton poważny

01/11/2022 10:00

Jak napisać tekst o Święcie Zmarłych zachowując konwencję felietonu i nie narażając się na zarzut, że robię sobie przysłowiowe „jaja z pogrzebu”? Gdybym powiedział, że mam taki przepis, to… Nie, może nie od razu kłamstwo, ale powiedzmy „oszczędne gospodarowanie prawdą”! Obchodzimy to święto corocznie i co najmniej kilka razy przy tej okazji okolicznościowy tekst się w tym miejscu ukazywał. Oczywiście nie pamiętam treści tamtych felietonów, ale uniknę zapewne powtarzania tych samych „mądrości” jeśli uwzględnię nietypowy kontekst tegorocznego święta. Mam na myśli oczywiście wojnę za wschodnią granicą. Moje pokolenie było pierwszym od niepamiętnych czasów, któremu dane było, przynajmniej do tej pory, żyć wyłącznie w czasie pokoju. 
Owszem, były wojny. Koreańska, wietnamska, afgańska, iracka… Ale to wszystko gdzieś tam, na innym kontynencie (przypadkiem wszystkie wymienione powyżej toczyły się w Azji). Europa wydawała się oazą spokoju. 
Dziś zastanawiamy się, czy za chwilę nie wybuchnie konflikt światowy i kiedy zaczną spadać pierwsze rakiety uzbrojone w głowice jądrowe… I czy aby w pierwszej kolejności nie na nasze głowy… Prawdę powiedziawszy trudno o optymizm w tej kwestii. Przeciwnie, można śmiało stawiać tezę, że jeżeli ludzkość wymyśliła środki wystarczające do samozagłady, to prędzej czy później ktoś ich użyje. Precedens zresztą mamy za sobą, ale bomby zrzucone na dwa japońskie miasta to niewinne zabawki w porównaniu  z tymi, które mają do dyspozycji dzisiejsze atomowe mocarstwa. Gdyby więc doszło do wymiany ciosów na całego, to znane proroctwo, że czwarta wojna światowa będzie na maczugi jawi się jako scenariusz nadzwyczaj optymistyczny…
I tym sposobem mamy za sobą wstęp do rozważań na temat kruchości ludzkiego istnienia. Jak niewiele dziś trzeba, by zakończyć nie tylko trwanie pojedynczego życia, ale historię gatunku ludzkiego. I innych przy okazji też! Bo nie oszukujmy się, czeka nas los bardziej okrutny, niż to co spotkało dinozaury. Po nich pojawiły się inne gatunki, w tym ten rozumny, który te wymarłe gady przywrócił do istnienia. Człowiek chyba nie może liczyć na to, że po jądrowym kataklizmie utrzyma się jakiekolwiek życie na naszej planecie, nawet jeśli ona sama przetrwa ten eksperyment. 
Tymczasem cieszmy się chwilą i dbajmy o wnuki. To one są bowiem ostatnim pokoleniem, które zachowa w pamięci nasz obraz i być może, jeśli jeszcze ten zwyczaj będzie kontynuowany, zapali nam znicz i postawi doniczkę z chryzantemą. O pradziadkach prawie nikt już nie pamięta…

Jerzy Ogonowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości